fbpx

Czy uczysz dziecko praktycznych umiejętności?

Każdy rodzic chciałby by jego dziecko wyrosło na osobę, która w przyszłości osiągnie sukces. Inwestujemy w zajęcia dodatkowe i nakładamy na bark dziecięcia coraz więcej obowiązków. Niejednokrotnie już przedszkolaki jeżdżą z jednego języka na drugi, bo przecież angielski nie wystarczy, w przerwie zaliczając balet lub naukę gry na skrzypcach. Wszystko fajnie ale mam czasem wrażenie, że zapominamy o umiejętnościach może mniej spektakularnych ale w prawdziwym życiu, często ważniejszych.

Jako dziecko lubiłam się uczyć. Moi rodzice nie musieli się pytać, czy odrobiłam lekcję; nie patrzyli ze zgrozą na kartkę z ocenami. To ja sama poprosiłam by zapisać mnie do szkoły języków obcy. Sama z siebie brałam udział w różnych konkursach. Może nie miałam głowy do przedmiotów ścisłych ale sobie radziłam a w razie potrzeby wiedziałam, gdzie znaleźć pomoc.

Teraz myślę, że może jednak za dużo czasu spędzałam w książkach. Wyszło to na jaw, gdy wyszłam za mąż i wzięłam się za prowadzenie domu. Trochę zeszło zanim doszłam do wprawy w gotowaniu. Brakowało mi organizacji w ogarnianiu domu, często nie wiedziałam o pewnych, elementarnych rzeczach skutkiem czego niektórzy mogą sądzić, że jestem ” nie do życia “. Zaskoczyło mnie też, że większość wiedzy książkowej, którą z taką radością wchłaniałam w szkole, nie daje mi pożytku na co dzień.  Historia, geografia czy nawet język polski z reguły przydają się w rozwiązywaniu krzyżówek. Za to z matematyki, nielubianej przez sporą część uczniów, korzystam codziennie: proporcje w gotowaniu, rachunki, wyliczanie pola powierzchni przy przestawianiu mebli w pokoju. A bez funkcji trygonometrycznych nie bylibyśmy w stanie wykonać pewnych prac zawodowych.

W żadnych wypadku nie twierdzą, że wiedza książkowa jest zbędna ale tak sobie myślę, że czasem warto spędzić czas z dzieckiem ucząc je czegoś praktycznego niż tak ciągle zapędzać do książek. I tak staramy się robić z KoCórką – tylko jak nauczyć praktycznych umiejętności trzylatkę?

Przede wszystkim zachęcamy ją do samodzielności. Obecnie ma fazę na przebieranie się, nawet kilka razy dziennie. Nie przeszkadzam jej, bo w tym czasie trenuje samodzielnie ubieranie się. Co z tego, że czasem założy spódniczkę tył na przód albo bluzkę nie na tę stronę. Chwalimy ją i jedynie, gdy prosi o pomoc, to pomagamy jej coś założyć. Od kilku tygodni ubiera się praktycznie sama.

Uczymy ją, by sprzątała po sobie zabawki. Drobnostka ale kształtuje to w niej dobry nawyk odkładania rzeczy na miejsce. Wie, gdzie wyrzuca się śmieci i wie, że brudne ubrania wkładamy do kosza na pranie w łazience. Bezwstydnie wykorzystuję jej chęć do pomocy. Ktoś upuścił pizzę na dywan – daję jej szczotkę do prania, pokazuję co i jak i zostawiam. Ona ma frajdę, bo mi pomaga a przy okazji nauczy się czegoś praktycznego.

Nie wyganiam jej z kuchni, gdy gotuję tylko pozwalam patrzeć i pomagać. Daję tępy nóż i pozwalam kroić miękkie gruszki. Pozwalam trzymać mikser, oczywiście nie zostawiam jej wtedy samej. Już wie, że do ciasta potrzeba “monki”, jaj i masła.

Z wiekiem będziemy starać się poszerzać zakres jej umiejętności. Może jakiś domowy obowiązek, który będzie tylko jej zadaniem. Na pewno będzie mógł się wykazać też Tato w uczeniu czynności, które mi średnio wychodzą. Może zmiana przebitej opony…Ale to jeszcze daleka przyszłość.

Gdy wchodzę do przedszkola widzę pełno plakatów zachęcających do zapisania dziecka na różne zajęcia dodatkowe. Przyznaję, presja by dziecko na coś chodziła jest duża i często rodzic czuje się wręcz zmuszony do posłania na coś dziecko. Póki co i tak w naszym mieście nie ma zajęć dla trzylatków a i tak angielskiego uczy się ze mną. Może za jakiś czas pomyślimy o czymś, gdy KoCórka zainteresuje się czymś poważniej ale bez presji. Póki co niech się cieszy dzieciństwem, bawi razem z nami a przy okazji uczy praktycznych rzeczy. Niech nie wyrośnie na taką studentkę, co to nawet wodę przypali i zupy z proszku nie zrobi.

_VNM8072

 

5
Dodaj komentarz

avatar
 
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
SaraJolantaMel's fashionAmanda Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jolanta
Gość

Bardzo zdrowe i rozsądne podejście! 🙂 Sama sobie obiecuję, że nigdy nie będą taką matką, która zabiera dziecku dzieciństwo. Bo według mnie zapełnienie dnia zajęciami dodatkowymi to właśnie zabieranie tego dzieciństwa. Oczywiście nie zabronię mu próbowania nowych rzeczy, ale bez spiny, jak nie chce to nie. Przecież dziecko jest małe i dopiero swoich pasji szuka. Ba, czasem i dorośli jeszcze są na etapach poszukiwań, co dopiero dzieci 🙂 Co do gotowania, to swoją pierwszą zupę ugotowała w wieku chyba 4 lat, pod okiem babci. Pamiętam jak dziś – ogórkowa. Babcia gotowała zupę w dużym garnku, mi dała malutki. Ona wrzucała… Czytaj więcej » / Read more

Mel's fashion
Gość

Ja się zgadzam całkowicie. Tym bardziej, że jestem najlepszym przykładem, że z nauki, dyplomów i certyfikatów i tak nic mi nie wyszło. Jestem wykształconą kura domową i zystkiego musiałam uczyć się na predce, ale przynajmniej ja sie w prowadzeniu domu zakochałam. W szczególności w gotowaniu i pieczeniu 🙂

Amanda
Gość

i tak powinno być. Nauka nauką, książki książkami – ale te nawyczajniejsze czynności są najważnniejsze i to one są furtką do całkowitej samodzielności 🙂

http://www.xavilove.blogspot.com

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest