fbpx

Lifestyle

Plany na wakacje 2019

Trudno nie myśleć o wakacjach, gdy gorąco i upały skutecznie odciągają nas od wszystkiego, co produktywne. Już i dzieci szkołę sobie odpuściły. Już czuć smak swobody na języku. Nasze wakacje w tym roku wyszły wyjątkowo spontanicznie. Zazwyczaj pierwsze rezerwacje robiłam w okolicach lutego lub marca. Tym razem wszystko się przesuwało. Już myślałam, że wylądujemy w mojej rodzinnej wsi nad rzeką, a tu jednak nie! Przez to pierwsze pół roku naprawdę ciężko pracowaliśmy i potrzebujemy morza, słońca i doznań innych niż siedzenie w biurze. A gdzie my moglibyśmy jechać, tak żeby klepnąć całą organizację w 3 tygodnie i nie stresować się…

Wege Wtorek # 1 plus przepis na wegański Pad Thai

Dawno, dawno temu zafascynowała mnie idea i korzyści płynące z meatless monday, czyli bezmięsnego poniedziałku. To były czasu, gdy mój mąż ledwo tolerował brak mięsa w jedzeniu. Wymyśliłam więc wege wtorki, które miały zmienić nasze nawyki żywieniowe. O mojej inicjatywie zapomniałam, bo od ponad dwóch lat nie jemy mięsa wcale. Nawet przez pewien czas byliśmy całkowicie na diecie roślinnej i nadal często tak jemy. Niestety kwestie zdrowotne niektórych członków rodziny wymusiły powrót do nabiału. Jeśli więc mam nam dać etykietę, to jesteś wegetarianami. Staramy się za bardzo nie moralizować. Siedzimy na rodzinnym obiedzie u babci, a obok nas reszta rodziny…

W tym roku zdjęć z wakacji nie będzie! Przytyło mi się.

Przytyło mi się. Mówią mi o tym lustra, którymi mam pokryte szafy. Mówią mi o tym moje ubrania. Na przykład taka sukienka, mała czarna, klasyk, kupiona sześć lat temu. Nadal się w nią mieszcze, ale jest ciasno i po kilku godzinach noszenia mam ochotę ja podrzeć na kawałki. Mówią mi o tym wspomnienia z Fejsa i Instagrama. No, nie oszukujmy się, dwa lata temu byłam szczuplejsza. Co prawda dwa lata temu byłam też w najgorszym momencie życia z nieleczoną depresją i myślami samobójczymi, ale hej, grunt że wyglądałam “zdrowo”. No i gdyby nie te wszystkie lustra, ubrania i wspomnienia to…

Jak być trochę bardziej #lesswaste tego lata?

Lato! Długie wieczory i ciepłe dni spędzone na plaży nad jeziorem. Lody i gofry pochłoniete na spacerze po mieście i zimne piwko na koniec upalnego dnia. Czas radości i beztroski, ale też czas, gdy dość łatwo naprodukować śmieci. Pomyślałam więc sobie, co mogę zrobić, żeby tego lata żyć trochę bardziej w stylu less waste. I o tym właśnie będzie ten wpis. Rozmawiałam kiedyś ze znajomą na temat pewnej akcji ekologicznej promowanej przez celebrytkę. Koleżanka rozmieniała się na drobne atakując gwiazdę portali plotkarskich, bo przecież na pewno ona nie żyje tak eko-sreko i coś ma na sumieniu. No, pewnie ma. Mam…

Last Month, Maj 2019

Dziwny był ten maj. Raz dłużył się w nieskończoność, inne dni za to mijały błyskawicznie. Winię pogodę. Zamiast spacerów i lodów na deptaku, dostaliśmy zimno, deszcz i zamartwianie się powodzią. Aż nieswojo było nam w ostatni weekend, gdy wreszcie przyszło słońce, ciepełko i trzeba było wyciągnąć sandały z szafy – już zapomnieliśmy jak to jest. Co się działo w maju No, oczywiście była Majówka, na którą nie pojechałam. Tak wyszło, trudno. Przynajmniej Edwin polubił łażenie w górach, więc kartę “Ale miałeś mnie zabrać w Bieszczady” skrupulatnie chowam do kieszeni. A mogło być tak ładnie. To już nie Bieszczady, tylko moje…

Moje pierwsze zauroczenie. I ci, do których wzdychałam.

Opowiem wam dziś o moim pierwszym zauroczeniu, bo jest piątek, w naszym mieście zaczynają się weekend pełen atrakcji i ogólnie czuć mocno latem i swobodą. Było to w niewinnych zerówkowych czasach, rok bodajże 1997. W naszej zerówce dzieci siadały w grupkach przy kilku stolikach. Pewnego dnia każda grupa miała wykonać węża z bibuły – nie mylić z MEGAWONSZ 9. Technika pracy podobna co przy łańcuchach na choinkę. Już w wieku 6 lat nie grzeszyłam przebojowością i chociaż wiedziałam jak zrobić takiego węża, oczywiście nie odzywałam się pozwalając innym zabłyszczeć. Ta klasyczna zagrywka powtarza się przez praktycznie cały okres mojej nauki…

Jedna rzecz, którą mówię osobom z depresją.

Poruszanie tematu depresji to trochę wchodzenie na grząski grunt. Temat delikatny i zdecydowanie wymagający specjalistycznej wiedzy. I nawet fakt, że u mnie zdiagnozowano depresję i leczyłam się na tę chorobę, nie czyni ze mnie nagle specjalisty w tej kwestii. Co najwyżej mogę opowiedzieć o tym, jak się czułam. Nie mniej jednak ludzie dokoła nas chorują i trafiają na koleżanki, sąsiadów, wujków Staśków, którzy depresję mają za jakiś lewacki, hipsterki wymysł i jakoś nie mają obiekcji by powiedzieć cierpiącej osobie, co myślą na ten temat. No, to ja wam powiem, co mówić. Idź do lekarza. Tak, ja wiem, że wujek na…

Jakie zalety ma osobowość INFP?

Były już wady typu osobowości INFP, pora na zalety. Zanim jednak do tego przejdziemy, pamiętajcie proszę, że sam test to nadal zabawa psychologiczna. Jasne, znacząco lepsza niż zabawy na Fejsie “Powiemy ci, kim byłeś w przeszłości”, ale wciąż zabawa. Co nie znaczy, że nie możemy czerpać z tego korzyści – po prostu nie traktujcie tego jak prawdy objawionej, według której musicie żyć aż do śmierci. Mi też dał dużo, bo naturalnie raczej się gnębię i hejtuję, mam ogromny problem z wymienianiem swoich zalet. Test trochę łopatologicznie wymienia nam nasze dobre strony i myślę, że jest to dobry początek do budowania…

6 rzeczy, które sprawiają, że bycie INFP ssie.

Różne quizy i test, to taka fajna zabawa, która z reguły nie przynosi nam nic poza odrobiną rozrywki i zmarnowanym czasem. No, bo serio: “Powiedz nam jaką kanapkę jesz na śniadanie, a powiemy ci jaką postacią z Gry o tron jesteś” raczej nam życia nie naprawi. Chociaż jednak psychologami nie jesteśmy, to jednak uważam, że z tych poważniejszych testów możemy wynieść dla siebie jakąś naukę i być może późniejszą korzyść. Pamiętam jak przeczytałam u Fashionelki o językach miłości i potem razem z Edwinem zrobiliśmy test i faktycznie otworzyły nam się oczy na pewne sprawy. Dzisiaj odnoszę się do mojego ulubionego…

Pomidorowa supermoc

Ugotowałam zupę pomidorową. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, okazja też nie była wyjątkowa. Śmiem twierdzić, że przeciętny Polak pomidorówkę zjada raz w tygodniu, prawdopodobnie w poniedziałek, bo to taka zupa “zrobiona z rosołu z wczoraj”. A przynajmniej moja Babcia Ania, z którą mieszkałam w dzieciństwie taką robiła. W jej wykonaniu zupa rozbełtana była dużą ilością kwaśnej śmietany i podawana z rozgotowanym makaronem. Taka typowa pomidorówka Polską pachnąca. I chociaż wielbiciele makaronu gotowanego al dente pewnie by się wzdrygali na widok tych klusków, to ja potrafiłam wlać w siebie kilka talerzy. O tym, że pomidorową można przygotować na wiele sposobów…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest