fbpx

Lifestyle

7 wspaniałych dziewczyn z Instragrama

Lubimy narzekać na media społecznościowe. Trochę słusznie, bo badania pokazują, że nadmiar w ich korzystaniu może zwiększać ryzyko wystąpienia depresji. Dlatego ważny jest nie tylko umiar w przeglądaniu, ale także jakość treści, które oglądamy. Wiecie, łatwo marudzić, że w internecie to tylko same wyidealizowane zdjęcia i wszyscy współpracują z tymi samymi markami, tylko że…ja tego nie widzę. A to dlatego, że regularnie robię porządki na swoim koncie. Dzięki czemu mogę obserwować osoby, które mnie inspirują i od których się uczę. Dzisiaj o właśnie kilku takich dziewczynach chciałam wam opowiedzieć. KASIA OGRANICZAM SIĘ Moje guru i autorytet jeśli chodzi o tematykę…

I na co mi ten cały aktywizm?

Temat aktywizmu wraca do mnie jak bumerang. Na początku był to sposób na poradzenie sobie z własnymi przeżyciami. Tuż po odejściu z organizacji czułam intensywną potrzebę mielenia tematu. Czasem miałam wrażenie, że jeśli nie wyrzucę tego z siebie to cała to złość i żal pooożre mnie od środka. Udostępniłam też tą swoją malutką przestrzeń w internecie dla innych. Przez jakiś czas dzieliłyście się tu swoimi historiami. Miałam nadzieję, że wyrzucenie tego z siebie pozwoli wam odczuć ulgę i zyskać spokój. Czas sprawił, że trochę przystopowałam. Przeżyłam swój rok żałoby, pozamykałam pewne sprawy. Bywało różnie. Był hejt, często okrutny i były…

8

Czy osiem to dużo? Czasem wydaje mi się, że tak. Na przykład gdy przynosisz mi lemoniadę i okazuje się, że robisz ją bardzo dobrze. Albo gdy opowiadasz mi o czymś, co działo się w szkole i zaskakuje mnie twoja dojrzała reakcja. Gdy strofujesz siostrę, gdy się nią opiekujesz i dajesz jej przykład. Gdy ze zrozumieniem podchodzisz do naszych rodzicielskich wyzwań i wybaczasz nam nasze porażki. Gdy mówisz nam, że chcesz polecieć samolotem i spedzić wakacje z nami i wujkiem Mariuszem we Francji. Gdy uwielbiasz się przebierać i wyginasz przed lustrzem i coraz mniej jest w tym małej dziewczynki, która chce…

Last Month, Wrzesień 2019

Lata edukacji szkolnej i teokratycznej wbudowały mi poczucie, że wrzesień to nowy początek. Już wam wyjaśniam, o co chodzi z tą teokracją, bo ze szkołą to wiecie – otóż we wrześniu zaczynał się tak zwany nowy rok służbowy. Jeśli np. byłeś pionierem stałym, to zobowiązywałeś się do wyrobienia w ciągu tego okresu 840 godzin głosząc (dla uproszczenia jest to 70 miesięcznie, ale niektórzy “nadganiali” godzinki w letnie miesiące jeśli brakowało im do kwantum). Teraz na szczęście godzin nie muszę wyrabiać, do szkoły nie chodzę ale jestem mamą uczennicy i wrzesień znów jest dla mnie drugim początkiem roku. Mmyślami już przy…

Mój dzień: Godzina po godzinie, wrzesień 2019.

Rok temu napisałam wpis Mój dzień godzina po godzinie. Z pewną nostalgią patrzę teraz na niego, bo wydaje mi się, że tamten wrzesień był łatwiejszy – ale to tylko takie wrażenie spowodowane moim przemęczeniem i tym, że się ze wszystkim nie wyrabiam przez ostatnie przeziębienia Leosi. Jak jesteś na swoim, to nie ma, że urlopik, bo dziecko zasmarkane – coś tam jednak zawsze musisz zrobić. I najczęściej zawodzisz na obu polach niestety. A zeszły poniedziałek, o którym dzisiaj piszę, jest właśnie jednym z takim dni. Mój dzień, godzina po godzinie. 5:15 POBUDKA Spokojnie, nie zawsze wstaję tak wcześnie – wciąż…

Czego mnie nauczyły komentarze z YouTube.

Dwa miesiące temu usiedliśmy przed kamerą i nagraliśmy nasze pierwsze wideo na kanale Światusy. Przez ostatnie tygodnie stworzyliśmy kilkanaście filmików i wiele się nauczyliśmy, chociaż jeszcze chwilę ta dziedzina Internetu była dla nas kompletnie obca. Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć, czego nauczyłam się o ludziach na postawie ich komentarzy. Tu muszę zaznaczyć, że komentarze na YouTube to dla mnie całkowita nowość. Oczywiście wiedziałam, że istnieją, ale jako widz nigdy nie czułam potrzeby ich zostawiać. Jeśli materiał mi się podobał po prostu dawałam łapkę w górę, jeśli nie – cóż, nie robiłam nic 🙂 Okazuje się jednak, że nie każdy ma taką…

Jesienna Bucket List – 2019

O szóstej rano głos w radiu oznajmił mi, że zaczęła się kalendarzowa jesień. Jeśli chodzi o mnie, mam wrażenie, że zaczęła się już w zeszłym tygodniu. Być może spowodowały to pierwsze przeziębienia (Leosi i Edwina), a może to, że pierwszą moją myślą po przebudzeniu jest chęć wskoczenia w ciepły dres. Skoro pozostanie pod kołdrą nie wchodzi w grę, a do grzania się jeszcze nie zabierają, trzeba sobie jakoś radzić. Zaczęła się więc jesień z całym dobrodziejstwem inwentarza. I, tak wiem, że będą smarki, że deszcze i marazm ale będzie też dużo dobrego. A ja czuję, że zgrywam się z naturą…

Moje małe cele na koniec 2019

Dwa lata temu napisałam wpis “Ostatnie 100 dni szczęścia” – zainspirowana pewną książką postanowiłam sprawić by końcówka tamtego roku była jak najlepsza. Do tej pory byłam straszną marudą i wystarczyła odrobinę mniej korzystna aura bym osunęła się w otchłanie depresji. Nie wiem, czy to zasługa tamtego wpisu czy tego, że w międzyczasie zmieniło się całe moje życie, ale mam wrażenie, że to dawne jesienne marudzenie i smuteczki drastycznie się zmniejszyły. Tekst powstał we wrześniu 2017 roku. W międzyczasie zaczęłam brać antydepresanty, a potem je odstawiłam. Odeszłam od Świadków Jehowy i przeżyłam po tym żałobę. Utwierdziła mi się przez to dupa…

Seriale ostatnio obejrzane

Platformy VOD zdecydowanie zyskują na atrakcyjności wraz z pogorszeniem się pogody. Gdzie by tam ktoś siedział na Netflixie, gdy można posiedzieć nad jeziorem czy iść na lody. Produkcje medialnych gigantów może i kuszą ciekawymi historiami i pozwalają nam ucieczkę od realnego życia, ale dla mnie to wciąż ta codzienność i rutyna jest ważniejsza. Przyszły jednak pierwsze chłodniejsze dni, gdy w pośpiechu czmychasz do domu, bo wiatr i deszcz próbują dostać się pod stanowczo za cienką kurteczkę. A sprawy nie ułatwia posiadanie w domu przedszkolaka, który ściąga i przynosi do domu wszystkie wirusy od kolegów. Na razie tragedii jeszcze nie ma,…

Spełniona tęsknota za codzienną rutyną

Tęskniłam za tym. Za troszkę chłodniejszymi porankami i zimnymi wieczorami. Za cieplejszymi ubraniami i botkami. Za tą codzienną rutyną wyznaczaną przez szkołę i tym, że weekend staje się małym świętem. Tym, że rano wstajemy razem i razem wychodzimy. Za tym lekkim napięciem związanym z tym, co spakować na drugie śniadanie. Za wpisany w ramy rytm, którego potrzebowałam po szalonym lecie. Oczywiście, nie jest to jakoś wyjątkowa silna tęsknota. W końcu kto nie lubi letniej swobody, słońca i fantazji? Zwłaszcza, że miałam o tyle łatwiej, że Leosia całe wakacje chodziła do przedszkola, a Maja jest już na tyle duża, że z…

Navigate

Pin It on Pinterest