fbpx

Lifestyle

Jakie zalety ma osobowość INFP?

Były już wady typu osobowości INFP, pora na zalety. Zanim jednak do tego przejdziemy, pamiętajcie proszę, że sam test to nadal zabawa psychologiczna. Jasne, znacząco lepsza niż zabawy na Fejsie “Powiemy ci, kim byłeś w przeszłości”, ale wciąż zabawa. Co nie znaczy, że nie możemy czerpać z tego korzyści – po prostu nie traktujcie tego jak prawdy objawionej, według której musicie żyć aż do śmierci. Mi też dał dużo, bo naturalnie raczej się gnębię i hejtuję, mam ogromny problem z wymienianiem swoich zalet. Test trochę łopatologicznie wymienia nam nasze dobre strony i myślę, że jest to dobry początek do budowania…

6 rzeczy, które sprawiają, że bycie INFP ssie.

Różne quizy i test, to taka fajna zabawa, która z reguły nie przynosi nam nic poza odrobiną rozrywki i zmarnowanym czasem. No, bo serio: “Powiedz nam jaką kanapkę jesz na śniadanie, a powiemy ci jaką postacią z Gry o tron jesteś” raczej nam życia nie naprawi. Chociaż jednak psychologami nie jesteśmy, to jednak uważam, że z tych poważniejszych testów możemy wynieść dla siebie jakąś naukę i być może późniejszą korzyść. Pamiętam jak przeczytałam u Fashionelki o językach miłości i potem razem z Edwinem zrobiliśmy test i faktycznie otworzyły nam się oczy na pewne sprawy. Dzisiaj odnoszę się do mojego ulubionego…

Pomidorowa supermoc

Ugotowałam zupę pomidorową. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, okazja też nie była wyjątkowa. Śmiem twierdzić, że przeciętny Polak pomidorówkę zjada raz w tygodniu, prawdopodobnie w poniedziałek, bo to taka zupa “zrobiona z rosołu z wczoraj”. A przynajmniej moja Babcia Ania, z którą mieszkałam w dzieciństwie taką robiła. W jej wykonaniu zupa rozbełtana była dużą ilością kwaśnej śmietany i podawana z rozgotowanym makaronem. Taka typowa pomidorówka Polską pachnąca. I chociaż wielbiciele makaronu gotowanego al dente pewnie by się wzdrygali na widok tych klusków, to ja potrafiłam wlać w siebie kilka talerzy. O tym, że pomidorową można przygotować na wiele sposobów…

Nie powiem ci czy masz odejść od świadków.

Chociaż ostatni raz postawiłam stopę na sali królestwa świadków Jehowy ponad rok temu, wciąż dostaję wiadomości związane z wiadomym tematem. Jestem wzruszona i wdzięczna ludziom, którzy są gotowi obdarzyć mnie zaufaniem i podzielić się swoimi, często przerażającymi, historiami. Niektóre z nich zostały za zgodą autorów opublikowane na tym blogu ( znajdziecie je pod tagiem świadkowie Jehowy), inne pozostały prywatne. Nad wieloma opowieściami płakałam i towarzyszyły mi gorzkie myśli, jak to organizacja potrafi ludziom zniszczyć życie. Staram się odpowiadać i dać tym ludziom jakieś wsparcie (chociaż wiadomości często trafiają do spamu lud folderu “inne” – weźcie proszę pod uwagę, że niejedna…

Last Month, Kwiecień 2019

Wiosna buchnęła bujnie i cudownie w kwietniu więc oczywiście, jak na złość, dziewczynki po kolei przechodziły zapalenie oskrzeli. Wiadomo, że najlepiej kaszleć i gorączkować, gdy pogoda aż zachęca do spacerów. Brzmię tu jak stara maruda i to niepotrzebnie, bo i pokręciliśmy się trochę w naszej okolicy, i udało nam się pojechać w góry, ale wiecie, wciąż odreagowuję samotną Majówkę 😉 Wreszcie rozkwitła wiosna! Reklama we Wrocławiu – chłopaki kilakrotnie odwiedzili w kwietniu Wrocław. Tak dla odmiany, bo zazwyczaj reklamy robimy głównie niedaleko Łodzi. Tym razem były to napisy 3D i podświetlane szyldy. Pełna oferta na reklamy w Łodzi i nie…

Skalne miasto Adrspach – czy da się je przejść z dziećmi?

Skalne miasto Adrspach to niewątpliwie jedna z największych atrakcji w Sudetach. I właśnie to ciążące na tym miejscu piętno “must-see” sprawiło, że raczej nie brałam go pod uwagę, przy planowaniu naszego wyjazdu w góry. Lubimy miejsca epickie, które zapierają nam dech. Za to nie lubimy w tych miejscach stać w długich kolejkach i gęsiego przechodzić szlak, bo tego samego dnia przyjechało 10 pełnych autobusów. A jeśli chodzi o Skalne Miasto, to właśnie takie opinie słyszałam – i Adrspach i Teplickie Skały są położone blisko polskiej granicy, więc Polacy często wybierają te miejsca na weekendowe zwiedzenia. Niestety, wszystkie moje plany zostały…

That would be enough.

Lubimy się skupiać na tym, czego nie mamy. Lubimy myśleć o tym, czego nam brakuje. Porównujemy się z innymi i ciągle przesuwamy tę granicę, za którą wreszcie pozwolimy sobie na odczuwanie szczęścia. Gdy będziemy więcej zarabiać. Gdy zmienimy pracę. Gdy będziemy mieli lepszy samochód. Gdy nasze mieszkanie będzie tak odpicowane, że znajomi będą zgrzytać zębami z zazdrości, bo u nich ręczniki nie są poukładane według kolorów. Jak schudnę, ale zanim twarz zasypią mi zmarszczki. No, chyba że wtedy szczęśliwa będę jak sobie poprawię urodę w jednym z punktów medycyny estetycznej. Ale najpierw będę musiała na to zarobić. Materializm jest be,…

Dziwne rzeczy, które robię jako introwertyk

Jestem introwertykiem. Podobnie jak 30% naszego społeczeństwa, przynajmniej według niektórych specjalistów. Chociaż według pewnych źródeł, wszyscy posiadamy dwa “suwaczki” (jeden z ekstrawertycznymi cechami, drugi z intro), który balansujemy w naszym życiu. I w sumie ku temu się skłaniam, bo chociaż naturę mam raczej introwertyczną, to potrafię zaskoczyć także z drugiej strony. Dlatego niektóre osoby, które poznają mnie np. na jakiś szkoleniach albo spotkaniach blogowych są strasznie zdziwione, gdy mówię, że tak naprawdę to ja jestem strasznie nieśmiała i zamknięta w sobie. Nauczyłam się pewnych zachowań, bo w końcu ile można siedzieć w kącie, ale gdzieś tam w środku najlepiej czuję…

Nieświątecznie, czyli pozytywne aspekty dorastania bez tradycji Wielkanocnych. Spoiler: nie ma mycia okien.

Patrzę sobie ostatnio w internety i widzę, że jak co roku pojawia się większe lub mniejsze śmieszkowanie z porządków wielkanocnych. Wiecie, te wszystkie memy o Jezusie, który przyjdzie sprawdzić, czy umyto okna na święta. Tak sobie gdybam, że to mycie okien nie jest takie złe – mi akurat nie chce się wychylać głowy i wystawiać ją na wpływ zimnego wiatru akurat teraz, bo boli mnie ucho i zatoki, ale jeśli dla kogoś będzie to plus 15 do życiowej satysfakcji? Proszę bardzo. Zwłaszcza, że osobiście bardziej widzę w tym objaw wiosennych porządków niż typowo wielkanocnego sprzątania. Równocześnie pojawiają się różne manifesty…

Co dobrego wynika z pisania?

Pamiętnik zaczęłam pisać w wieku ośmiu lat. Moim pierwszym powiernikiem był notes w szkocką kratkę z puchatym, wypukłym misiem na okładce. Pisałam tam o wszystkim, co właśnie działo się w moim ośmioletnim życiu. O ludziach, których spotkałam, o sytuacjach ze szkoły. O tym, jak chłopak, w którym się podkochiwałam podarował mi zabawkę z Kinder Niespodzianki – tak, w latach 90 łupy z “jajek” to była duża rzecz. Strasznie żałuję, że w którymś momencie, już jako nastolatka, spektakularnie spaliłam mój pierwszy pamiętnik w piecu. Podobnie jak następne notesy. Nie pamiętam, czemu tak zrobiłam, ale jak widać zawsze miałam skłonność do dramatyzmu…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest