fbpx

przemyślenia

10 Posts Back Home

Do mamy, której dziecko wyrwało się na spacerze.

To był jeden z pierwszych, gorących dni czerwca. Słońce nie miało litości i wprowadzało w nas ospałość połączoną z powoli rosnącym pod skórą poziomem wkurwienia. Szłam sobie ulicą, gdy nagle usłyszałam wołanie. Dopiero po chwili załapałam, że zaraz minie mnie rozpędzony chłopczyk. Jego mama pchająca wózek nie miała szans by zdążyć złapać dziecko, które znajdowało się już zdecydowanie niebezpiecznie blisko skrzyżowania. Trudno powiedzieć, jakie niebezpieczeństwo mu groziło, bo dzieciak zatrzymał się i ewidentnie był w fazie testowania tego, co może a co nie (stąd pewnie wyrwanie się i ucieczka). Rzuciłam torbę z zakupami na ziemię i uśmiechnęłam się serdecznie do…

Dziwne rzeczy, które robię jako introwertyk

Jestem introwertykiem. Podobnie jak 30% naszego społeczeństwa, przynajmniej według niektórych specjalistów. Chociaż według pewnych źródeł, wszyscy posiadamy dwa “suwaczki” (jeden z ekstrawertycznymi cechami, drugi z intro), który balansujemy w naszym życiu. I w sumie ku temu się skłaniam, bo chociaż naturę mam raczej introwertyczną, to potrafię zaskoczyć także z drugiej strony. Dlatego niektóre osoby, które poznają mnie np. na jakiś szkoleniach albo spotkaniach blogowych są strasznie zdziwione, gdy mówię, że tak naprawdę to ja jestem strasznie nieśmiała i zamknięta w sobie. Nauczyłam się pewnych zachowań, bo w końcu ile można siedzieć w kącie, ale gdzieś tam w środku najlepiej czuję…

Nie można strzelać z tyłka tęczą przez cały czas.

Mam taką jedną koleżankę, nazwijmy ją Hania. Hania działa w social media. Mówiąc wprost: dzięki Facebook’owi czy Instagramowi Hania ma pieniądze. Co ważne, nie jest ona taką blogerką jak ja, która swoje wytwory traktuje jako pasję czy hobby. Dla Hani zarobki z internetu to być lub nie być. Pewnego dnia Hania dowiedziała się, co o niej myślą jej znajomi. A biorą ją za fałszywą osobę, bo do internetu wstawia uśmiechnęte zdjęcia, a nie chwali się problemami w rodzinie czy chorobą bliskiej osoby. Hania trochę się zasmuciła, ale że była mądrą osobą, to machnęła ręką i skupiła się na swoim życiu.…

Przeżywam młodość na nowo.

Według specjalistów żałobę możemy podzielić na 4 fazy: szok i otępienie, tęsknota i żal, dezorganizacja i rozpacz oraz reorganizacja. Prawie półtora roku potrzebowałam na to by wyjść z żałoby, w czasie której opłakiwałam utraconą młodość. No, już jej do reszty odwaliło, pewnie pomyślicie. Dziewczyna jeszcze trzydziestki nie skończyła, a chromoli o utraconej młodości. Po prostu jak zwykle przesadza i wiecznie jej źle, odlubiam. Można oczywiście przyjąć założenie, że jestem ciągle marudzącą, szukającą lansu wariatką (bo jak depresja, to na pewno nie jestem poczytalna), albo można zobaczyć jak to wszystko wygląda z mojej strony. Dużo światła rzuca na ten temat mój…

Co dał mi hejt i występ w telewizji?

Zawsze byłam dziewczyną z tylnego rzędu. Nie wysuwałam się przed szereg. Nie chciałam błyszczeć, bałam się tego. Gdy w szkole znałam poprawną odpowiedź, zazwyczaj mamrotałam ją pod nosem. Jakiekolwiek występy publiczne? W żadnym wypadku! Wielu osobom pozwalałam wejść sobie na głowę. Panicznie bałam się kłótni, konfrontacji i przede wszystkim krytyki. W jaki sposób taka dziewczyna jak ja znalazła się na kanapie w telewizji śniadaniowej? I czego mnie nauczyło to doświadczenie? Hejt boli Bloga prowadzę już od kilku lat, ale do tej pory nie miałam okazji spróbować gorzkiego smaku hejtu. Unikałam kontrowersyjnych tematów, a do tego nigdy nie byłam jakoś szczególnie…

Poszła Sara na ślub: co dali roślinożercom, dlaczego wesela są smutne i parę innych refleksji.

Jeśli śledzicie mój Instagram, to dobrze wiecie, że ostatni weekend spędziliśmy bawiąc się na weselu. Uwielbiam śluby i wciąż gorąco wierzę w instytucję małżeństwa, chociaż 8 lat spędzonych w związku małżeńskim skutecznie otwarły mi oczy na kilka spraw – mężu, możesz spać spokojnie! Tym razem mój poziom ślubnej ekscytacji i podniecenia osiągnął niespotykany dotąd stopień, bo były to zaślubiny osobistej siostry Edwina. Po całym wydarzeniu pojawiło się też kilka refleksji. Czy da się na weselu nakarmić roślinożerców? Na ostatniej imprezie na jakiej się bawiliśmy, byliśmy już w dużej mierze roślinożercami. Praktycznie nie spożywaliśmy produktów odzwierzęcych, jednak alkohol na weselu uruchomił…

Gdybym zaszła w ciążę. Strachy macierzyńskie.

Stałam na pasach czekając na zielone i pozwoliłam myślom płynąć. Zastanawiałam się, czy gardło boli mnie od smogu w Piotrkowie, czy warto zrobić brownie z białej fasoli i co by się stało gdybym teraz zaszła w ciążę. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że nie ogarnął mnie atak paniki. Nie biorę dzieci na ręce Maja to była trochę taka bardzo chcianka wpadka. Marzyłam o dziecku, ale rozsądek podpowiadał, że to jeszcze nie pora (czy kiedykolwiek jest?). Z takim nastawieniem, natura w końcu zrobiła swoje. Oczywiście bałam się o zdrowie mojej córki i drżałam przed każdym badaniem prenatalnym, ale poza tym moim największym strachem…

Marzenie masz? Mam!

Przez sporą część swojego życia bałam się marzyć. Marzenie definowałam jako coś bez czego mogłabym swobodnie żyć, więc bardzo łatwo przychodziło mi dołowanie się i tłumaczenie, że tego nie potrzebuję, że szkoda na to marnować czas i środki. Jednocześnie te moje skromne marzenia ciągle siedziały mi z tyłu głowy powodując poczucie winy, bo przecież nie powinnam marnować na nie swoich sił. A nie marzyłam wcale o jakiś niezwykłych, niedostępnych rzeczach. Nie pragnęłam luksusowych samochodów ani urlopu na Karaibach. Nie, moje zachcianki były znacznie prostsze do osiągnięcia. Na przykład odkąd skończyłam 13 lat marzyłam o podróży do Szkocji. Zakochałam się w…

W 2017 chcę być lepszą żoną i mamą!

Dość sceptycznie podchodzę do postanowień stawianych sobie na nowy rok. Jeśli chcesz rzucić palenie, rzuć. Jeśli chcesz schudnąć, ułóż plan i zacznij działać. Nie musisz koniecznie czekać na ten 1 stycznia. Dlaczego więc powstał ten wpis? Od jakiegoś czasu zauważyłam, że mam w sobie znacznie mniej cierpliwości niż kiedyś. Zwłaszcza w stosunku do Mai i bardzo mi się to nie podoba. Dlatego postanowiłam zmienić swoje zachowanie i zamiast skupiać się na zrzucaniu kilogramów lub nauce nowej umiejętności, postanowiłam zainwestować w relacje. Jako matka Będę częściej wychodzić z dziećmi na dwór – niby prawie codziennie wychodzę na spacer z Leosią i…

Udało ci się urodzić dziecko i przeżyć? Nawet nie wiesz, ile szczęścia miałaś.

Bożonarodzeniowe szaleństwo się skończyło. Słucham dziś radia w biurze i obserwuję jak zmienił się zestaw tematów: wyprzedaże, porady dietetyków dotyczące radzenia sobie z niedawnym obżarstwem, małe i duże podsumowania minionego roku. Ja tymczasem piję zieloną herbatę i patrzę sobie na moje dwa skarby: starsza właśnie przebiera Twilight Sparkle, młodsza śpi na moim kolanach. Patrzę na nie i myślę o pewnej kobiecie, która dawno, dawno temu też urodziła dziecko. Tylko nie w szpitalu, nie przy lekarzu i pielęgniarkach. Dziecko, które “owinęła pasami płótna, i położyła w żłobie”. Oczywiście, już tam Ktoś zadbał o to, żeby wszystko skończyło się bezpiecznie, ale ja…

Navigate

Pin It on Pinterest