fbpx

Nie chcę i nie lubię się złościć na moje córki. Niechlubnie jednak przyznaję, że mi się to zdarza: warknąć, powiedzieć coś w emocjach, zagrozić karą (chociaż wiem, że to nie ma sensu). Jestem pewna, że każdy rodzic ma takie momenty i nie ma znaczenia jak długo by się nie przygotowywał do rodzicielstwa. I chociaż te emocje są normalne, nie znaczy to, że nasze dzieci nie cierpią. Postanowiłam więc trochę zrozumieć cały proces i zdobyć kolejne skille w byciu trochę lepszą mamą.

Dlaczego rodzice się złoszczą na dzieci?

Wychowanie dzieci to praca na pełen etat, a nawet więcej, bo pewnie niejeden rodzic czuwał w nocy przy chorym dziecku lub próbował utulić maleństwo zmęczone kolką. Rodzicielstwo po prostu potrafi być męczące – i tu w sumie nie ma się co roztkliwać, jedna tylko mała rada dla kobiet: ty patrz jak on (mąż, chłopak) się zajmuje domem zanim się zdecydujecie na dziecko. No chyba, że nie chcesz od życia partnera i zadowoli cię łaskawe “pomaganie”, czyli chodzenie na spacer z bobasem co drugą sobotę.

Poza tym dzieci bałaganią, hałasują i dopiero my mamy nauczyć ich empatii – czyli taki biegający i wrzeszczący trzylatek po domu, gdy boli cię głowa niekoniecznie chce ci dokuczyć.

Dzieci są więc dziećmi. Rodzice są zestresowani i zmęczeni (do rodzicielstwa dołóżmy całą resztę życiowych trosk) i łatwo o wybuch złości. To właśnie nadmiar stresu połączony z myślą – zapalnikiem jest przyczyną katastrofy. To ciekawe, bo wystarczy, że jestem wyluzowana, wypoczęta a nie ruszają mnie nieraz mega psoty moich dziewczyn. Wystarczy tylko, że miałam ciężki dzień w pracy, nieprzyjemny telefon, problemy ze ściąganiem wpłat za zaległe faktury a byle drobnostka doprowadza mnie do furii.

Taką myślą-zapalnikiem może być: “robisz to specjalnie”, “chcesz mnie zezłościć”, “sprawdzasz na ile sobie możesz pozwolić” – pewnie słyszeliście je nieraz od rodziców albo od partnera. Nakładamy na innych swoje projekcje i interpretujemy ich zachowanie, często w zły sposób.

Jak poskromić rodzicielską złość?

Dużą pomocą jest jak zwykle wiedza. Zwykła świadomość tego, co jest normalnym zachowaniem dla dziecka w danym wieku i z czym właśnie zmaga się ono pod wzlędem emocjonalnym. Na przykład Leosia od pewnego czasu wszystko kwestionowała i wiecznie była na nie. Okazuje się, że jest to dość typowe zachowanie dla dziecka w jej wieku, które odkrywa swoją autonomię ale nadal potrzebuje ogromu emocjonalnego wsparcia. Za to Maja jako ośmiolatka wchodzi właśnie w fazę wybitnego buntowania się przy mamie – no cóż, pocieszam się, że przed nastoletnim buntem jeszcze na chwilę wrócę do łask 🙂

Każda faza dziecięcego rozwoju to tylko etap – nie trwa wiecznie i ani się obejrzymy a dziecko wkroczy w kolejny wiek i wiążące się z nim mniej lub bardziej przyjemne aspekty. Jeszcze przed chwilą byłam zmęczona rzucaniem się Leosi na posadzkę w sklepie, dziś mam rezolutną dziewczynkę, której teksty nas rozwają a mi…a mi się tęskni za tym psotliwym maluszkiem, który mnie nieraz wykańczał.

Dziecko nie robi ci na złość specjalnie. Jego zachowanie to sposób w jaki sobie właśnie radzi z jakimś problemem. Dla dziecka najgorszą rzeczą jaką może zrobić jest zranić rodziców. To, że rzuca w swojej złości klockiem to nie jest przejaw zaplanowanej akcji aby cię bardziej zdenerwować.

Jako rodzice powinniśmy nauczyć się dbać o swój odpoczynek i nauczyć się odpuszczać. Dobrze jest spędzić wieczór bez dziećmi, ale nawet jeśli nie mamy niani pod ręką to chociaż spróbujmy czasem wyjść gdzieś na zmianę. Ja na przykład lubię sobie posiedzieć w kawiarni z książką i wcale nie czuję się dziwnie z tym, że jestem sama. Odsyłając czasem dzieci do teściów wcale nie stracicie punktów w rodzicielstwie. Nawet jeśli nie zgadzasz się ze swoją teściową pod wieloma wzgledami 😉 Wy odpoczniecie i nabierzecie sił, dzieci też się rozwiną i zbudują więź z dziadkami.

Powyższe wnioski to wynik moich rodzicielskich doświadczeń i książki “Twoja złość krzywdzi dziecko” – jest tam więcej praktycznych rad i ćwiczeń, więc jeśli kiedyś wpadnie wam w ręce, to polecam.

A wy jak sobie radzicie z rodzicielską złością?


Sara

Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście
Powiadom o
guest
5 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

5
0
Przejdź do komentarzy i proszę zostaw swój.x
()
x