fbpx

Kończę ten wrzesień krótkim podsumowaniem, bo przyszedł mój ulubiony miesiąc i mogę być jesieniarą pełnią gębą 🙂

Nie spodziewałam się, że właśnie we wrześniu będę musiała włożyć więcej wysiłku w walkę z depresją. Łatwiej zrozumiałabym załamanie w listopadzie, gdy szarość i słota wygrywa ze słońcem, ale teraz? Być może wreszcie odreagowałam stres związany z pobytem Edwina w szpitalu (co ma sens, bo włosy wypadały mi wręcz garściami ). Krótko mówiąc było źle: zmęczenie, problemy z koncentracją, zapominalstwo i ogólna apatia. Nie polecam.

Wrzesień to był szał naklejkowy. Imiona dzieci śniły mi się po nocach! Chociaż największy szał na ten produkt już minął, to wciąż możecie je zamawiać tu: Naklejki szkolne i dla dzieci
Wróciła szkoła i wróciły llunchboxy. Nie zawsze się udaje, ale się staram.
Wariacja na temat curry z czerwoną soczewicą. Robi się łatwo i szybko, soczewicy nie trzeba wcześniej namaczać, a następnego dnia po podgrzaniu jest jeszcze lepsze niż na świeżo.
Wieczorny #mealprep – pieczone warzywa i ciecierzyca
Weekendowe granie – musieliśmy się nieźle napolować na tę grę, bo wycofowano ją z normalnej sprzedaży. Na szczęście udało się wygrać aukcję na Allegro.
W oczekiwaniu na niedzielny obiad z dziadkami.
Mam ostatnio słabość do Pizzy Bianca.
Nowe Simsy! Gracze są raczej niezadowoleni i w tym wpisie wyjaśniam wam dlaczego: recenzja The Sims Wyprawa na Batuu
Łupy biblioteczne!
Jak mnie bierze ochota na kotleta, to się biorę za…selera. Obieramy i kroimy warzywo w plastry, obgotowujemy w warzywnym bulionie przez około 20 minut. Smaży jak kotlety 🙂 Można się też śmiało bawić w wegańskie panierki. Bonus: do bulionu można dodać glony nori, a do panierki przyprawę rybną i wtedy seler robi za smażoną rybę.

Wrzesień to także zmagania ze zdrowiem, a właściwie szukanie potwierdzenia, że jestem już zdrowa po zeszłorocznym zdarzeniu. Niestety, terminy na NFZ wiążą się z wielomiesięcznym oczekiwaniem, a droga prywatna również nie jest pozbawiona pułapek.

Nowa w moim księgozborze. Zbiór felietonów od koleżanki, a nie książka zmieniająca życie, ale co się pośmiałam, to moje.

We wrześniu wybraliśmy się na kolejny, coroczny wypad we dwoje. Taki weekend to moment na złapanie oddechu. Do tego wczesna jesień to mój ulubiony moment w roku – trochę żałuję, że tym razem nie dopisała nam pogoda, ale i tak był fajnie.


Sara

Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

4
0
Przejdź do komentarzy i proszę zostaw swój.x
()
x