fbpx

Sielankowe dzieciństwo bez technologii? Bzdura!

Co jakiś czas przez Internet przetacza się pewnego rodzaju viral. Zazwyczaj zaczyna się za granicą, aż w końcu ląduje w kilku polskich portalach. Wygląda to mniej więcej tak: “Dzieci spędzają sielankowe wakacje na wsi, a matka robi im niesamowite zdjęcia.” Pewnie spotkaliście się z czymś podobnym, bo ja sama w ciągu ostatnich kilku miesięcy natrafiłam na kilku różnych fotografów mającymi podobny pomysł na życie.

Nie mam nic do samej akcji, a same fotografie uważam za piękne. Ba! Sama chciałabym osiągnąć taki poziom w fotografii. Inną sprawą są ludzie komentujący wspomniane virale i czytając je załącza mi się przekora. Aż mam ochotę wycedzić: B-Z-D-U-R-A. Zaobserwowałam dwa typy komentatorów.

Typ 1: Technologia to zło!

Opustoszałe place zabaw, otyłość wśród najmłodszych i pokolenie no-lifów – wszystko to wina wynalazków i postępu technologicznego! Kiedyś ludzie żyli bez tego i byli szczęśliwi. A tak, dadzą temu dziecko tableta i mają takie nieprzystosowane dzieci. Pisałam już o tym kilka miesięcy wcześniej w tekście Rodzicu! Nie zwalaj winy na technologię!. Po ostatnich wydarzeniach w naszym życiu mogę tylko podtrzymać swoją opinię.

Może wiecie, że dopiero 4 dni temu skończyła nam się przymusowa miesięczna kwarantanna. Maja złapała ospę, która uniemożliwiła jej wychodzenie przez bite dwa tygodnie. Do tego doszła noga w gipsie – i nawet kiedy córka przestała zarażać, mogłyśmy wychodzić z domu bardzo rzadko. Zaawansowana ciąża i różne dolegliwości raczej nie sprzyjają przenoszeniu z miejsca na miejsce dwudziestu kilogramów.

Siedzenie w domu łatwe nie jest. Były książeczki i kolorowanki, kredki i farby, a nawet wycinanki. Układałyśmy puzzle i urządzałyśmy przyjęcia herbatkowe. Bądźmy jednak szczerzy. Młoda obejrzała przez ten miesiąc o wiele więcej bajek niż zazwyczaj. Gdy już musiałam się położyć, Netflix ratował mi życie. Zastanawiałam się, jak to się odbije na córce. W końcu cztery tygodnie to spory okres czasu…

Tymczasem ona codziennie pytała, kiedy zdejmą gips i będzie mogła wyjść na plac zabaw. Gdy tylko wyszła w ostatni piątek ze szpitala, pierwsze co zrobiliśmy to zaliczyliśmy długi spacer po osiedlu. W sobotę przez dwie godziny szalała na placu, a potem pojechała na basen. W niedzielę poszłyśmy na spacer po lesie, a jedynym kontaktem z technologią było kilka minut Epoki Lodowcowej przed obiadem u babci i wieczorny seans bajkowy z tatą przed spaniem.

Obserwując ją, zrozumiałam pewną rzecz: jeśli tylko zapewnisz dziecku alternatywę w postaci ruchu lub innych zajęć, naprawdę mało które dziecko będzie wolało spędzać dnie wpatrzone w ekran smartfona. Oczywiście, istnieją wyjątki. Może starsze dziecko ucieka w alternatywny świat, bo nie może sobie poradzić z pewnymi problemami? A może jest już po prostu za późno? Taki piętnastolatek siedzący godzinami w ciemnym pokoju, nie zamknął się sam przed ekranem komputera.

Typ 2: Kiedyś było lepiej

Komentujący nr 2 chętnie opisują swoje cudowne dzieciństwo spędzone na trzepaku, gdy to całymi dniami biegało się na zewnątrz. Dzisiejsze dzieci są inne, gorsze. Tylko komputery im w głowie. Oj, źle jest, źle jest.

Fakt, czasy się zmieniły. Cofnijmy się w czasie o 20 lat: mam właśnie 5 lat i od rana do wieczora zdzieram kolana na drzewach, jeżdżę na rowerze i gram w piłkę z dziećmi sąsiadów. Do domu wracam na posiłki. W późnej podstawówce wracam sama do domu ze szkoły przez całe miasto (przejazd komunikacją miejską, przejście przez bardzo ruchliwą drogę, spacer przez las). Wielokrotnie towarzyszy mi mój młodszy brat.

A dziś? Boję się zostawić córkę samą na 5 minut w samochodzie, żeby głupi parkomat opłacić. Gdy widzę dzieci niewiele starsze od niej i bawiące się bez opieki przy ruchliwej ulicy, nie mogę wyjść…sama nie wiem z czego…zdumienia? Czy może podziwu dla ich samodzielności? Tylko, że samodzielność nie pomoże w walce z pedofilami lub handlarzami żywym towarem. Zaledwie jakiś czas temu dowiedziałam się, że w małej mieścinie blisko nas, porywano kobiety. W biały dzień,  wśród ludzi – gdy szły przymierzyć ubranie targowisku.

Dzisiejsi rodzice mają okropny zgryz i wiele do przemyślenia. Kiedy pozwolić dziecku na wracanie samemu do domu? Jak w ten mały, niewinny umysł włożyć wiedzę o grożących niebezpieczeństwach? Olać sprawę i dać luz? Jakoś nie mogę się do tego przekonać.

A jak zmiana warunków na świecie łączy się z technologią? Kiedyś matka warknęłaby na syna: weź na rower idź, a nie tylko na komputerze siedzisz. Teraz rodzic musi się bardziej wykazać – nie mam własnego ogródka, więc jeśli chcę, żeby moje dziecko spędziło czas aktywnie muszę wyjść z nią. Nie będę biegała i trzymała ją za rączkę przy każdej huśtawce. Raczej usiądę na tej najbardziej oddalonej ławce, z której łapię wifi z domu, i co jakiś czas kontrolnie spojrzę, gdzie to moje dziecię biega. Inaczej jest, gdy spędzamy czas u babci czy u moich rodziców: zamknięta przestrzeń pozwala mi wyluzować i nie zamartwiam się, że jakiś zboczeniec zagada do mojego bawiącego się dziecka.

Czasy się zmieniły na gorsze i siłą rzeczy rodzicielstwo wymaga więcej wysiłku.

Nie pozwalam na beztroskie dzieciństwo!

Co?!? Jak to nie pozwalam? A wiecie, nie wciskam jej kitu, że siostrę przyniesie jej bocian. Gdy w filmie ktoś umiera, tłumaczę co się dzieje. Rozmawiamy z nią o wszystkim i próbujemy w odpowiedni sposób tłumaczyć dziejące się zjawiska i sytuacje. W pełni zrozumiem jednak jeśli postanowicie utrzymywać swoje dzieci w oparach pewnej tajemnicy np. wspomnianego bociana. Nie moja sprawa w końcu.

Czasem jednak trzeba uchylić ten klosz sielankowego dzieciństwa. Chociażby ze względu na bezpieczeństwo dziecka. Nie da się przewidzieć każdej sytuacji, nie zawsze rodzic będzie stał na straży. Niełatwo uświadomić przedszkolakowi, że są na świecie źli ludzie. Chyba jednak lepiej, żeby dziecko wiedziało, że ktoś obcy (albo nawet bliski) nie może dotykać jego narządów intymnych – niż żebyśmy pewnego dnia płakali na policji. Źle się dzieje na świecie, wszystkiego nie przewidzimy, ale jeśli możemy odrobinę poprawić bezpieczeństwo naszych dzieci, to co nas powstrzymuje?

Podsumowanie: wszystko zależy od punktu widzenia

Jak wspomniałam wcześniej: klimatyczne zdjęcia dzieci biegających po sianie bardzo mi się podobają. Znajdziecie je np. tutaj.  Nie wątpię w dobre intencje artysty, ale czy mam pewność, że pewnego deszczowego dnia te same dzieciaki nie grały w “engry berds” na tablecie?

Na głównym zdjęciu widzicie Maję w lesie – tego dnia praktycznie nie miała kontaktu z technologią. Zobaczcie, jaką jestem niesamowitą mamą! Nigdy nie pozwoliłabym sobie na to, by moje dziecko zniżyło się do poziomu zabawiania siebie i odwracania uwagi przez zastosowanie smartfona. O ile nie zrobię jej teraz zdjęcia – bo właśnie ogląda Klinikę dla Pluszaków. I nie uwiecznię też tego momentu, jak siedzimy u znajomych, którzy nie mają dzieci i młoda się strasznie nudzi więc wyciągam elektroniczną kolorowankę. W końcu to jak przedstawię siebie w sieci, to moja sprawa, prawda? 😉

 

12
Dodaj komentarz

avatar
 
4 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
TosiMamaMatka AntyterrorystkaTediMuffin CaseBeeMammy Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
TosiMama
Gość

We wszystkim trzeba zachować umiar i kierować się rozsądkiem. To najlepszy sposób na szczęśliwe dzieciństwo. Technologia? Hmmm, Tosia z niej nie korzysta, nie chce, nie lubi, szybko się nią nudzi, ale są dzieci, których nie można oderwać o tabletów. Każdy jest inny, a za dzieci na razie odpowiadają rodzice.

Muffin Case
Gość

Tak z ciekawości: ile Tosia ma lat? Ciekawa jestem, bo większość znanych mi dzieci powyżej 6 roku życia lubi korzystać z tabletów 🙂

TosiMama
Gość

We wrześniu skończy 5.

Muffin Case
Gość

To jestem pod wrażeniem, bo jednak większość znanych mi dzieci w tym moje, nie ma oporu by uciec w świat bajek 🙂

TosiMama
Gość

Tosia też ogląda bajki, bo jej tego nie bronimy, ale niewiele jest takich, które potrafią ją zainteresować w 100%.

Matka Antyterrorystka
Gość

Jeżeli zachowamy zdrowy umiar w każdej dziedzinie nic złego nie powinno się dziać. Znam jednak dzieci, słyszałam o nich, które idąc do przedszkola w wieku lat 4-5 nie potrafią trzymać kredki a tablety i smartfony obsługują lepiej niż dorośli. Jednak to nie wina sprzętu a rodzica.

Muffin Case
Gość

Przykre to, że są takie skrajne przypadki, ale znów jest tak jak napisałaś: to nie wina tego, że w domu jest tablet, tylko tego, że zastępuje on rodzica.

Matka Antyterrorystka
Gość

Dokładnie. Wszystko róbmy z głową i nie będzie problemu 🙂

Tedi
Gość

Wiesz, że zboczeńcy i porwania zdarzały się też te 20 lat temu? Różnica taka, że w telewizji nie mówiono na okrągło tylko o tym. I także nie zgadzam się, że kiedyś było lepiej, bo nie było technologii. Wszystko zależy od rodziców. Moi rodzice akurat nie byli z tych, co chcieli mnie zabierać do lasu, czy na wycieczki. A teraz ja jestem rodzicem i moje dziecko też czasem ogląda bajki. Tyle, że poza tymi bajkami jeździmy do lasu, w góry, oglądać ruiny zamków i pokazujemy ogromną ilość interesujących rzeczy. Wszystko zależy od rodzica a nie od ilości komputerów w domu 😉

Muffin Case
Gość

Ano właśnie. Łatwo jest rzucić tekst “bo to wina komputerów” i mieć z głowy wychowanie.

Na pewno zdarzały się porwania te 20 lat temu, ale chyba poczucie bezpieczeństwa było większe. Przynajmniej z mężem widzimy, że np. my dziesięcioletni mieliśmy o wiele większą swobodę niż dzisiejsze dzieciaki.

BeeMammy
Gość

Slusznie, na wszystko mozna spojrzec z kilku stron, nie zawsze obiektywnie.

Muffin Case
Gość

Każdego z nas czasem ponosi i oceniamy sytuacje na podstawie własnego punktu widzenia 😉

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest