fbpx

Rodzicu! Nie zwalaj winy na technologię!

Kilka razy w roku w portalach z memami typu Kwejk czy Demotywatory, pojawiają się obrazki dotyczące wpływu technologii na dzieci. Nie śledzę z zapartym tchem tych witryn internetowych – nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio weszłam na demotywatory.pl. Zawsze jednak ktoś z moich znajomych udostępni odpowiedni obrazek, dzięki czemu dowiem się, że dzisiejsze dzieci zapomniały czym są place zabaw, zabawa patykiem i wspinaczka na drzewo. Zamiast tych atrakcje ich młode umysły zostały otumanione przez tablety, smartfony i fejsbuki. Wstydźcie się Apple i ty, Samsungu! Wstydź się panie Marku Zuckerbergu! Tyle zła wyrządziliście! Czy na pewno?

Kto jest winny?

Autor pierwszego demota chciał dać swoim dzieciom piękne dzieciństwo. Przeszkodził mu w tym Internet i jego ekipa. To ja się zapytam: kto dał tym dzieciom smartfona do ręki? Owszem, dzieciaki łatwo radzą sobie z technologią i pewnie przeciętny trzylatek szybciej odblokuje tablet i włączy sobie bajkę, niż jego dziadek załapie jak się bawić tą zabawką. Niemniej jednak, dzieci nie rodzą się z chęcią przyssania się do komputerów. One pragną poznawać świat, więc kto ci broni, drogi rodzicu, wyjść z dzieckiem do parku? Kto ci zabrania ścigać się po lesie? Wygłupiać się przy zwykłej zabawie autkami?  Łatwo jest dać dziecku telefon i mieć je z głowy, ale już zmobilizować się, ruszyć tyłek i wyjść na dwór (chociaż w weekend, bo mogę zrozumieć, że po pracy/szkole chcecie po prostu zlec na łożu i odpocząć), to nie tak prosto, co?

Technologia nie musi być zła!

Zaraz mi ktoś napisze, że kiedyś nasze babcie nie miały internetów i żyły. No, żyły, a w niedzielę na obiad był rosół i potem robiono z niego mdłą pomidorową. Teraz możemy się tarzać w przepisach, dostępnych na wyciągniecie palca w Google. Wiemy, że gdy zimno warto zjeść jaglankę, bo rozgrzewa. Nie marnujemy czasu w kolejkach, bo rachunki płacimy z komputera, albo nawet z telefonu – coraz więcej banków ma fajne aplikacje mobilne. Możemy utrzymywać żywy kontakt z przyjaciółmi, którzy wyjechali przez wysyłanie maili, zdjęć czy rozmowy na Skype.

Dziecko też może czerpać pewne korzyści z techniki. To właśnie YouTube rozpoczął Majczyną edukację językową. Do tej pory 99% oglądanych przez nią bajek jest po angielsku. Starszym dzieciom można zaproponować edukacyjne i zabawne (tak, one też potrzebują rozrywki) aplikacje. Skoro już przy tym jesteśmy – dzieciak i tak, prędzej czy później zetknie się z Internetem. Jeśli rodzic będzie go trzymać pod kloszem, to nagły kontakt np. od rówieśników w szkole może mieć negatywne skutki. Dlaczego? Bo skąd takie dziecko będzie wiedziało, że dany filmik, aplikacja jest nie dla niego? Zamiast więc zabraniać, nauczymy korzystać;

A wiecie kiedy młoda głównie ogląda bajki? Gdy jesteśmy u rodziny lub przyjaciół, nie ma jej kolegów, to daję jej tego smartfona – siedzi sobie spokojnie i ogląda piosenki z rymowankami (Daddy Finger już mi bokiem wychodzi), a ja mogę sobie spokojnie rozmawiać. Trudno oczekiwać by czterolatka czerpała pełną przyjemność z rozmów dorosłych. Nawet ostatnio u moich rodziców Maja zjadła obiad, pobawiła się chwilę zabawkami, ale zabrakło jej towarzystwa więc usiadła na kanapie i w spokoju oglądała bajki. Jako rodzice moglibyśmy na siłę szukać jej kreatywnego zajęcia, ale w tamtej chwili po prostu wolałam rozmawiać z rodzicami, których nie widzę za często.

Nauka internetów.

Specjaliści zalecają by dziecko jak najpóźniej złapało pierwszy kontakt z ekranem tableta/komputera. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Nasza Maja zaczęła oglądać bajki (krótkie, Peppa Pig), gdy skończyła 1,5 roku. Teraz myślę, że spokojnie mogliśmy poczekać do dwóch lat albo dłużej. Nie ma jednak, co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko trzymać się pewnych zasad. Młoda korzysta z urządzeń przy nas. Gdy słyszę/zauważam, że oglądany program jest dla niej nieodpowiedni, tłumaczę co i jak. Aktualnie najczęściej sama z siebie przełącza bajkę, w której występują np. potwory.

Z czasem przyjdzie czas na rozmowy dotyczące zachowań w Internecie. Przypuszczam, że nastąpi to, gdy nauczy się czytać i pisać. Musi wiedzieć, że nie wszystkie strony są dobre, że nie wolno podawać swoich danych. I pewnie wciąż będzie korzystała z tych urządzeń przy nas. Najważniejsze – zawsze może przyjść i porozmawiać z nami. To podstawa w ochronie przed nadużyciami seksualnymi i pornografią, zarówno w życiu wirtualnym, jak i poza nim.

Pamiętając o ochronie i zachowując równowagę możemy nauczyć dzieci rozsądne korzystania z technologii. Ona sama w sobie nie jest narzędziem zbrodni. Wypadki na drogach nie są winą samochodów, tylko pijanych lub nieumiejętnych kierowców. Podobnie jest z Internetem. To tylko narzędzie, a to od ludzi zależy jak go wykorzystają.

8
Dodaj komentarz

avatar
 
4 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MagdaYoung WifeIntrowertyczkaMuffin CaseWspolczesnaMP Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda
Gość

To racja, widzę po sobie że kiedy nie przypilnuję Antka to mógłby siedzieć na tablecie cały dzień. Wszystko zalezy od rodziców oraz od zdrowego rozsądku według mnie.

Muffin Case
Gość

I to jest chyba podsumowanie całych moich wypocin: rozsądek i kontrola rodziców.

Young Wife
Gość

Bardzo mądry wpis. Przede wszystkim zdanie: “zachowując równowagę”. Aktualnie modne są dwa podejścia – 1: pozbywam się dziecka dając mu do ręki tablet, a jak się znudzi to grę na telefonie, a jak to też pójdzie w odstawkę to puszczę 10 godzin bajek na tv. 2: jestem soł hipsta, nie mam telewizora, nie używamy komputera i mam stary telefon. Obie opcje są złe, boooo… SKRAJNOŚCI są złe – pod każdą postacią. Dzieci z grupy pierwszej będą miały ograniczone słownictwo, kreatywność, będą się gorzej rozwijać, łatwiej popadną w technologiczne uzależnienia i nie będą potrafiły same sobie zorganizować czasu. Dzieci z drugiej… Czytaj więcej » / Read more

Muffin Case
Gość

Ba! Bardzo dużo współczesnych zawodów opiera się na znajomości technologi i Internetu.

Introwertyczka
Gość

“Autor pierwszego demota chciał dać swoim dzieciom piękne dzieciństwo. Przeszkodził mu w tym Internet i jego ekipa” – hehe, ubawiłam się tym stwierdzeniem. Faktycznie też mam wrażenie, że ludzie demonizują trochę wpływ internetu na dzieci. Tak, jakby internet zabraniał wyjść z dzieckiem na spacer lub pograć z nim w jakieś bierki czy coś. Poza tym ciągle na jakichś demotach czytam, jak to dzieci w domach siedzą przed kompami, a w tym czasie dzieci moich sąsiadów wydzierają się za oknem w zabawie. 😀

Muffin Case
Gość

U mnie na osiedlu też plac zabaw jest regularnie odwiedzany.

WspolczesnaMP
Gość

Dobrze napisane. Ludziom dużo łatwiej zrzucić winę na cały świat, niż samemu przyznać się do błędu. Ja ostatnio obserwuję u Pierworodnego zbyt duży pociąg do telewizora i coraz bardziej przychylam się ku opcji wyrzucenia telewizora z domu. Dla dobra nas wszystkich.

Muffin Case
Gość

Telewizor mamy, ale jako monitor. Z tv takiej tradycyjnej już dawno zrezygnowaliśmy. Jak się chce coś obejrzeć, to i tak prawie wszystko jest na playerach (TVN, Ipla). Młoda ogląda bajki na YouTube. Czasem za 9 zł wykupimy na miesiąc Iplę jak mamy ochotę na jakieś Discovery albo mecze. A jak była telewizja, to zawsze coś leciało i było o wiele droższe (bodajże 60 zł abonament). Wyrzuć 😀

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest