fbpx

Siedzę przy swoim biurku w mroźne, lutowe popołudnie. Czuć w powietrzu, że lada moment może zacząć padać śnieg. Czeka na mnie książka i herbata mietowa, więc spieszę wypełnić naszą małą comiesięczną kronikę.

W styczniu wreszcie nagraliśmy odcinek o krwi. Skąd się wzieła ta doktryna świadków Jehowy? Dlaczego uważają, że nie mogą przyjąć krwi i co w sytuacji, gdy zagrożone jest życie dziecka. Bardzo się stresowałam tym odcinkiem, ale cieszę się, że odbiór był tak pozytywny. Link do odcinka.

W styczniu, całkiem nieoczekiwanie spadł śnieg. Już się człowiek pogrążał w smutku, że dzieci nie zjadą na sankach, nie zaczerwienią się im policzki, nie zmarzną rączki, a tu proszę jaka miła niespodzianka. Tym bardziej, że nie mogliśmy nigdzie wyjechać na ferie.
Zabrałam dziewczynki w miejsce, w którym sama w dzieciństwie zjeżdżałam na workach wypełnionych sianem.

Oprószony śniegiem świat stał się trochę bardziej przyjazny, czystszy, weselszy, jaśniejszy. Jasne, biały puch tylko zakrył pewne problemy, ale bardzo dobrze zrobiło mi nie myślenie o nich i skupienie się na tych chwilowych, dziecięcych radościach.

W styczniu hodowaliśmy grzyby shitake. Grzybnię możecie kupić na Allegro za około 25 zł i nie ma z nią wiele roboty. A jaka frajda zebrać w styczniu niemal kilogram grzybów, które można przerobić na pyszne jedzenie. Część usmażyliśmy jak kurczaka i podaliśmy z plackami ziemniaczanymi, część dałam do sushi.
Drugie sushi w życiu więc zwijanie zdecydowanie nie na poziomie sushi-masterki, ale zdecydowanie da się zjeść i wziąć dokładkę!
Stosik paczek wyższy niż Sara, czyli cały styczeń wysyłamy planery
I znów weekednowe spacery, zjeżdżanie z górek i tarzenie się w śniegu.
Co zjadamy w pracy: taki makaron na przykład z suszonymi pomidorami.
Albo krem z selera i pietruszki z kiełkami i suszonymi pomidorami.
W drodze do przedszkola sprawdzamy jakie dźwięki wydaje lód i śnieg.
Na samym początku miesiąca zaliczyłam wizytę na SORze, ale dobrze się stało, bo:
1) wreszcie był ogarnięty doktor, który dał sugestie i skierowanie co robić dalej 2) zrobili mi badania i mogę spać trochę spokojniej 🙂
Wege polowanie w Biedrze. Lubię testować nowości, ale jeśli zjadamy za dużo przetworzonych produktów, to jednak gorzej się czuję. Wniosek? Do poratowania, gdy brak obiadu jak najbardziej, ale nie codziennie. Z pokazanych tu produktów żadne nie zrobiło na mnie wrażenia poza śmietanką sojową. Smalczyk można bez problemu zrobić samodzielnie lepszy i tańszy. Wege mięso zdecydowanie takie sobie. Jedynie śmietanka super sprawdza się w zupach, bo w przeciwieństwo do mleczka kokosowego nie pozostawia tego egoztycznego posmaku (mamy dziś na obiad krem z buraka i tam posmak kokosa pasuje bardzo, no ale jednak czasem mam ochotę na bardziej polskie smaki).
Wychodzi, że w styczniu ciągle jedliśmy 🙂 A właściwie, że głównie jedzeniu robiłam zdjęcia. Kocham brukselkę <3
A jak się człowiek spieszy, to robi taką niefotogeniczną mamałygę czyli kaszotto jeczmięnne z tym, co się nawinie 🙂
Babcia Renatka dalej wywija drutami i zrobiła Leosi czapkę!
No, to za zdrowie! Tu jabłko i seler naciowy, chociaż moje ulubione połączenie to marchewka, pomarańcza, imbir i kurkuma.
I dotoczyliśmy się do lutego <3

Sara

Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

1
0
Przejdź do komentarzy i proszę zostaw swój.x
()
x