fbpx

O tym jak staram się nie pić coli ale mi nie wychodzi.

W domu z reguły mam wodę, mleko i soki. Napoje i gazowane paskudztwa mnie nie pociągają ale cola to przecież co innego. Żadne inne gazowane świństwo nie działa na mnie tak jak szklaneczka zimnego, musującego napoju – panowie, piwo to inna kwestia. Zwłaszcza latem, gdy tak gorąco a to tak kusi. Albo na jakiejś imprezie, też dobrze wchodzi. No i na wszelkie bóle żołądkowe sprawdza się świetnie. Zazwyczaj kupujemy jedną butelkę na miesiąc, do tego dochodzi to, co wypijemy u znajomych. Niewiele niby a mimo to postanowiłam jeszcze ograniczyć spożywanie tego trunku. Zły przykład dla KoCórki to jedno a jakie jeszcze mam powody? 

134496_2340

Nasze narządy obrastają tłuszczem dzięki coli. Żeby to jeszcze był taki tłuszcz, który widzisz gołym okiem na swoich boczkach i który, jeśli się zmotywujesz możesz spalić. Niestety! Co gorsza, te niebezpieczne tłuszcze mogą wywołać problemy zdrowotne, których nawet nie będziemy świadomi.

A może by tak przestawić się na wersję light? Kalorii będzie mniej, to pewne. Jednak jak pokazało badanie przeprowadzone na 475 osobach, które regularnie piły dietetyczną colę w ciągu 10 lat, obwód talii może się zwiększyć aż do 70 % w porównaniu z osobą, która w ogóle nie pije gazowanych napoi.

Zanieczyszczają wodę. Ludzki organizm nie jest w stanie przetworzyć słodzików używanych w napojach gazowanych ( kolejny powód by z nich zrezygnować ). Wydalone przez nas rozpoczynają wędrówkę przez kanalizację – oczyszczalnie wody często nie mogą ich “wyłapać” przez co acesulfam K i wiele innych słodzików trafia do rzek i jezior, źródeł wody pitnej.

Postarza nas. Po co kremy, osobisty trener i medycyna estetyczna skoro ” dzięki” regularnemu picie coli i innych gazowanych napoi obniża się gęstość kości, dochodzi do erozji zębów i problemów z nerkami. Takie napoje zawierają dużą ilość fosforanów, odpowiedzialnych za wzrost bakterii i pleśni i ułatwia im ponowne rozwijanie się w naszym organizmie.

Przesadzam? Może trochę. W końcu szklanka coli albo innego sprajta jeszcze nikomu nie zaszkodziła, prawda? Jednak szklanka do szklanki i mamy efekty. Pewnie jeszcze nie raz ulegnę pokusie ale mam nadzieję, że zanim  to zrobię odpowiem sobie na pytanie: Czy warto?

 Na postawie

6
Dodaj komentarz

avatar
 
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
DominikaMel'sfashionSaraElenka Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominika
Gość

Ha, mam podobnie ale nie z colą tylko z mleczną czekoladą i pączkami 😉 Napojów słodkich i gazowanych po prostu nie lubię, ale na widok tabliczki Wedla albo na samo ‘powąchanie’ świeżego pączka to tracę głowę! Więc się pod tym postem podpisuję i łączę w walce o wytrwałość!

Mel'sfashion
Gość

To ja jestem farciarą. U nas w domu nigdy nie ma ani soków ani tego typu żadnych napojów słodzonych. Szklanka soku czy innej mirindy to kaloryczna równowartość posiłku, prócz tego mnóstwo cukru, węglowodanów prostych, kwasów niszczących zęby. Mój mąż czasem robi maślane oczy i kupuje sobie colę, ale niezwykle rzadko, bo wie jakie mam ten temat zdanie. Najprościej będzie tego nie kupować, nie mieć w domu “na stanie” :P. Czego oczy nie widzą…

Elenka
Gość

Ja praktycznie wcale gazowanych napoi nie pijam… Może z 0,5l pepsi rocznie 😉
Gardło mnie zawsze potem boli.

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest