fbpx

Wrzesień 2019

7 Posts Back Home
Showing all posts made in the month of Wrzesień 2019.

Seriale ostatnio obejrzane

Platformy VOD zdecydowanie zyskują na atrakcyjności wraz z pogorszeniem się pogody. Gdzie by tam ktoś siedział na Netflixie, gdy można posiedzieć nad jeziorem czy iść na lody. Produkcje medialnych gigantów może i kuszą ciekawymi historiami i pozwalają nam ucieczkę od realnego życia, ale dla mnie to wciąż ta codzienność i rutyna jest ważniejsza. Przyszły jednak pierwsze chłodniejsze dni, gdy w pośpiechu czmychasz do domu, bo wiatr i deszcz próbują dostać się pod stanowczo za cienką kurteczkę. A sprawy nie ułatwia posiadanie w domu przedszkolaka, który ściąga i przynosi do domu wszystkie wirusy od kolegów. Na razie tragedii jeszcze nie ma,…

Spełniona tęsknota za codzienną rutyną

Tęskniłam za tym. Za troszkę chłodniejszymi porankami i zimnymi wieczorami. Za cieplejszymi ubraniami i botkami. Za tą codzienną rutyną wyznaczaną przez szkołę i tym, że weekend staje się małym świętem. Tym, że rano wstajemy razem i razem wychodzimy. Za tym lekkim napięciem związanym z tym, co spakować na drugie śniadanie. Za wpisany w ramy rytm, którego potrzebowałam po szalonym lecie. Oczywiście, nie jest to jakoś wyjątkowa silna tęsknota. W końcu kto nie lubi letniej swobody, słońca i fantazji? Zwłaszcza, że miałam o tyle łatwiej, że Leosia całe wakacje chodziła do przedszkola, a Maja jest już na tyle duża, że z…

Zwyczajna niedziela na Piotrkowskiej

Tej nocy padał deszcz. Lało też o poranku, ale leżenie w ciepłym łóżku, to chyba jedna z przyjemniejszych rzeczy, gdy za oknem deszcz i nie trzeba się nigdzie śpieszyć. Można się jeszcze troszkę poprzeciągać, poprzytulać. Przyjdą dzieci, wpakują się pod kołdrę i włączą bajkę Disneya na HBO GO. Potem można zjeść na śniadanie omlet z pomidorkami koktajlowymi, napić się gorącej herbaty i jest dobrze. Pewnie mogłabym spędzić cały dzień radośnie nic nie robiąc, przykryta kocem i z książką w ręku (latem jakoś trudniej zebrać się do czytania), ale mieliśmy plany. I właśnie dlatego w samo południe niemalże wylądowaliśmy na Piotrkowskiej…

#wegewtorek Nie tylko imprezowy bezmięsny gyros

Czy pamiętacie, jak się zdobywało nowe przepisy zanim korzystanie z Interentu stało się w naszym kraju powszechne? Wiecie, te czasy, gdy chadzaliśmy jeszcze do kafejek internetowych a blogi dopiero gdzieś tam raczkowały i wychodziły z wirtualnej macicy na świat. No, to ja wam powiem jak było u nas. Ciocia albo znajoma wynajdowała jakiś przepis w gazecie. Może to była “Pani Domu”, może “Tina”, może “Poradnik Domowy”. Robiła sałatkę, ciasto lub coś innego, a że było dobre, to podawała je również na najbliższym spotkaniu. Oczywiście, wszyscy się zachwycali, następowało przepisywanie przepisu i tak powoli całe miasto poznawało smak zupy bogracz czy…

Sportowy piątek. Burgery z czarnej fasoli.

Do top 3 moich ulubionych rozrywek na pewno nie zaliczyłabym oglądania transmisji z wydarzeń sportowych. Kurowa ma jednak inne zainteresowania, cóż poradzę. Za to kompletnie nie przeszkadza mi to, że ktoś ogląda sport przy mnie. Nawet z pewnym wytęsknieniem czekałam na wczorajszy mecz. Lubię, gdy mój mąż włacza sobie w weekendowe popołudnia Bundesligę. Nawet rzucę okiem i dam się na chwilę porwać emocjom towarzyszącym skokom narciarskim. Być może mam szczęście, bo mój mąż akurat stosuje dość mocną selekcję i nie ogląda wszystkiego jak leci. A jak nie obejrzy, to też potem focha nie strzela. Być może wyniosłam to z domu…

Zupełnie inna planeta

Był taki moment w naszym życiu, gdy mieliśmy częsty kontakt z innymi rodzicami. Minimum dwa razy w tygodniu, a zazwyczaj częściej, mogłam pogadać z innymi matkami i wymienić nasze doświadczenia. Akurat byliśmy w dość obfitym w dzieci zborze świadków Jehowy, w którym były dzieci starsze od moich, rówieśnicy, a także młodsze maluchy. Pod tym kątem to był piękny czas. Można było liczyć na wsparcie, zrozumienie i dobrą, ale nie natrętną radę. Inny rodzic nie patrzył na ciebie z obrzydzeniem, gdy słyszał, że musisz wyciągnąć gluty odkurzaczem. Gdy młode epicko rzucało się na podłogę nie byłaś chodzącą matczyną porażką – zamiast…

Last Month, Sierpień 2019

Gdy miesiąc temu sierpień wciąż był czystą, niezapełnioną planami przestrzenią, byłam zmęczona, zestresowana i zdołowana różnymi wydarzeniami. Postanowiłam sobie, że mimo wszystko przetrwam i wynajdę te drobne momenty przyjemności w nadchodzących tygodniach. I kto wie, może faktycznie mam jakieś konszachty z siłami nieczystymi, jak to lubią mi niektórzy zarzucać i udało się coś ugrać 🙂 Często nie świecę przykładem, ale staram się pamiętać o własnych woreczkach. Poza takimi na warzywa mam też lniany na pieczywo. Tak wyglądał nasz kalendarz na sierpień na początku miesiąca. Potem jak zwykle wszystko zostało skrzętnie wypełnione 🙂 Taki sam planer kupicie tu: Planer miesieczny ścieralny…

Navigate

Pin It on Pinterest