fbpx

Wrzesień 2019

5 Posts Back Home
Showing all posts made in the month of Wrzesień 2019.

Mój dzień: Godzina po godzinie, wrzesień 2019.

Rok temu napisałam wpis Mój dzień godzina po godzinie. Z pewną nostalgią patrzę teraz na niego, bo wydaje mi się, że tamten wrzesień był łatwiejszy – ale to tylko takie wrażenie spowodowane moim przemęczeniem i tym, że się ze wszystkim nie wyrabiam przez ostatnie przeziębienia Leosi. Jak jesteś na swoim, to nie ma, że urlopik, bo dziecko zasmarkane – coś tam jednak zawsze musisz zrobić. I najczęściej zawodzisz na obu polach niestety. A zeszły poniedziałek, o którym dzisiaj piszę, jest właśnie jednym z takim dni. Mój dzień, godzina po godzinie. 5:15 POBUDKA Spokojnie, nie zawsze wstaję tak wcześnie – wciąż…

Czego mnie nauczyły komentarze z YouTube.

Dwa miesiące temu usiedliśmy przed kamerą i nagraliśmy nasze pierwsze wideo na kanale Światusy. Przez ostatnie tygodnie stworzyliśmy kilkanaście filmików i wiele się nauczyliśmy, chociaż jeszcze chwilę ta dziedzina Internetu była dla nas kompletnie obca. Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć, czego nauczyłam się o ludziach na postawie ich komentarzy. Tu muszę zaznaczyć, że komentarze na YouTube to dla mnie całkowita nowość. Oczywiście wiedziałam, że istnieją, ale jako widz nigdy nie czułam potrzeby ich zostawiać. Jeśli materiał mi się podobał po prostu dawałam łapkę w górę, jeśli nie – cóż, nie robiłam nic 🙂 Okazuje się jednak, że nie każdy ma taką…

Jesienna Bucket List – 2019

O szóstej rano głos w radiu oznajmił mi, że zaczęła się kalendarzowa jesień. Jeśli chodzi o mnie, mam wrażenie, że zaczęła się już w zeszłym tygodniu. Być może spowodowały to pierwsze przeziębienia (Leosi i Edwina), a może to, że pierwszą moją myślą po przebudzeniu jest chęć wskoczenia w ciepły dres. Skoro pozostanie pod kołdrą nie wchodzi w grę, a do grzania się jeszcze nie zabierają, trzeba sobie jakoś radzić. Zaczęła się więc jesień z całym dobrodziejstwem inwentarza. I, tak wiem, że będą smarki, że deszcze i marazm ale będzie też dużo dobrego. A ja czuję, że zgrywam się z naturą…

Moje małe cele na koniec 2019

Dwa lata temu napisałam wpis “Ostatnie 100 dni szczęścia” – zainspirowana pewną książką postanowiłam sprawić by końcówka tamtego roku była jak najlepsza. Do tej pory byłam straszną marudą i wystarczyła odrobinę mniej korzystna aura bym osunęła się w otchłanie depresji. Nie wiem, czy to zasługa tamtego wpisu czy tego, że w międzyczasie zmieniło się całe moje życie, ale mam wrażenie, że to dawne jesienne marudzenie i smuteczki drastycznie się zmniejszyły. Tekst powstał we wrześniu 2017 roku. W międzyczasie zaczęłam brać antydepresanty, a potem je odstawiłam. Odeszłam od Świadków Jehowy i przeżyłam po tym żałobę. Utwierdziła mi się przez to dupa…

Seriale ostatnio obejrzane

Platformy VOD zdecydowanie zyskują na atrakcyjności wraz z pogorszeniem się pogody. Gdzie by tam ktoś siedział na Netflixie, gdy można posiedzieć nad jeziorem czy iść na lody. Produkcje medialnych gigantów może i kuszą ciekawymi historiami i pozwalają nam ucieczkę od realnego życia, ale dla mnie to wciąż ta codzienność i rutyna jest ważniejsza. Przyszły jednak pierwsze chłodniejsze dni, gdy w pośpiechu czmychasz do domu, bo wiatr i deszcz próbują dostać się pod stanowczo za cienką kurteczkę. A sprawy nie ułatwia posiadanie w domu przedszkolaka, który ściąga i przynosi do domu wszystkie wirusy od kolegów. Na razie tragedii jeszcze nie ma,…

Navigate

Pin It on Pinterest