fbpx

wakacje

10 Posts Back Home

Dzień 10: czy warto zatrzymać się w Zagrzebiu?

I już koniec naszych wojaży. Rano pakujemy wszystko do auta i zastanawiamy się jak zabezpieczyć butelki z rakiją, oliwą i winem (spoiler: przy rozpakowywaniu się w domu okazało się, że jedna butelka z oliwą się stłukła). Żegnamy się z gospodarzami i opuszczamy półwysep Peljesac – miejsce, o którym czytałam, że to najpiękniejszy region w Chorwacji. I wiecie co? Moje serce w pełni się z tym zgadza. Do tej pory miałam tak, że po każdych wakacjach chciałam jechać w nowy region. Tym razem wiem, gdzie chcę wrócić! Postanawiamy jak najdłużej nie zjeżdżać na autostradę by wciąż cieszyć się widokiem morza. Nasz…

Dzień 9: Ston, czyli najdłuższe mury w Europie.

Pominę dzień 8, bo to był kolejny dzień lenia. Odpoczywaliśmy po wycieczce do Królewskiej Przystani, a wieczorem pojechaliśmy na plażę do Zuljany. Poniżej kilka zdjęć z tego dnia. Zuljana Następnego dnia wybraliśmy do miasteczka Ston, które jest znane ze swoich murów obronnych. To najdłuższe mury obronne w Europie, dłuższy jest tylko Wielki Mur w Chinach. Mury robią wrażenie już z dołu – i nawet jeśli nie macie siły/ochoty by na nie wejść, to i tak warto odwiedzić to miasteczko. Znane jest też między innymi z hodowli ostryg (jeśli je jecie, to na pewno znajdziecie fajną knajpkę) oraz z warzelni soli…

Dzień 6: Trstenik i co wegetariańskiego można zjeść w restauracji w Chorwacji

Odsypiamy wieczorną imprezę. Powoli się budzimy i zbieramy do śniadania. Maja nie może wytrzymać – ciągnie ją do plaży. Ciocia z wujkiem litują się i zabierają nad wodę. Przy okazji mają kupić chleb w piekarnii. My jeszcze chwilę guzdrzemy się w mieszkaniu. Pijemy kawę i dopiero po niej zbieramy się z Leosią do auta. Podjeżdżamy blisko plaży i zabieramy resztę ekipy do miasteczka Trstenik. To malutka, spokojna mieścina z kilkoma restauracjami i małym sklepem. W 2005 roku w okolicach miasteczka wybuchł pożar i niestety dużo winorośli w wyniku tego spłonęło. Na naszej kwaterze rośnie kiwi! Tu musisz uważać, żeby nie…

Dzień 4: odpoczywamy i poznajemy Sreser

Budzą mnie pierwsze promienie wschodzącego słońca wpadające przez okno i zdziwiona Leosia, która obudziła się w zupełnie obcym dla niej miejscu. Chwilę zajmuje mi przekonanie jej, że nie musimy jeszcze wstawać. Ostatecznie ląduje między nami w łóżku i udaje nam się jeszcze pospać do 8. Dzisiaj mamy dzień lenia i zdecydowanie musimy odpocząć od jazdy. Na liczniku już 1800 km plus ogromne zmęczenie, na które na pewno wpłynęło też opóźnienie spowodowane zdarzeniem ze środy (Patrz: Dzień 0 ). Rozpakowujemy spokojnie walizki, poznajemy mieszkanie, znosimy ubrania do prania i pijemy jedną kawę za drugą. Jedząc biszkopty śpiewamy “Sto lat” Leosi, która…

Dzień 3: Morze Nowigradzkie, Szybenik, przejście przez Bośnię.

Wreszcie cała noc przespana. Mam wrażenie, że dopiero teraz puszcza nas stres związany z wydarzeniami ze środy. Spokojnie jemy śniadanie i szykujemy się do drogi. Kilka słów o pakowaniu: rzeczy, których nie potrzebowaliśmy na teraz zapakowaliśmy do bagażnika na dachu. Specjalnie uszykowałam jedną torbę sportową, do której włożyłam ubrania, bieliznę i kosmetyki na przebranie się – dzięki temu nie musieliśmy rozbrajać całej skomplikowanej konstrukcji bagażowej ( a jeszcze w tym roku zabraliśmy wózek). Ogólnie polecam jechać do Chorwacji z noclegiem po drodze jeśli macie taką możliwość. Wiadomo, że dużo zależy od tego jaką trasą jedziecie i jak daleko macie do…

Dzień 2: wreszcie Chorwacja i Jeziora Plitwickie.

Po północy zamieniamy się z Edwinem miejscami i prowadzę w Austrii do Graz. Potem ja też zaczynam odpadać więc znów robimy zamianę. Pewnie gdyby nie wydarzenia ze środy i braki w śnie, to ta trasa poszłaby nam znacznie sprawniej. Całkowicie przesypiam Słowenię i budzę się dopiero po wjeździe do Chorwacji. Dziwne uczucie: wyjść o 4 rano, gdy jest jeszcze ciemno do pierwszej z brzegu stacji benzynowej i czuć się trochę jak w domu. Mam wrażenie, że wszyscy czujemy podekscytowanie i przypływ energii, bo wreszcie dojechaliśmy do kraju, który był celem naszej podróży. Chorwacji świt Znów robimy szybką zamianę miejsc. Zwykle…

Dzień 0: prawdziwa katastrofa.

Chciałam w tym roku zrobić inaczej. Zazwyczaj z wyjazdów robiłam dwa, trzy wpisy z wyjazdów. W tym roku wymyśliłam sobie coś innego. Jeżdżę wszędzie z notesem i prowadzę dziennik. Mam wrażenie, że dzięki temu wszystko głębiej przeżywam. Po cichu liczę, że taka telenowela też da wam trochę przyjemności. Dziś wracamy do dnia, w którym mieliśmy wyjechać… Obudziłam się z mocnym bólem ręki. Zawsze przed wyjazdem się stresuję. Myślę o trasie, o tym, czy nic nam się nie stanie, czy będziemy bezpieczni. Prawdopodobnie za dużo analizuje, ale z drugiej strony dzięki temu nie wyobrażam sobie nie wykupić ubezpieczenia. Nie mam za…

Plany na wakacje 2019

Trudno nie myśleć o wakacjach, gdy gorąco i upały skutecznie odciągają nas od wszystkiego, co produktywne. Już i dzieci szkołę sobie odpuściły. Już czuć smak swobody na języku. Nasze wakacje w tym roku wyszły wyjątkowo spontanicznie. Zazwyczaj pierwsze rezerwacje robiłam w okolicach lutego lub marca. Tym razem wszystko się przesuwało. Już myślałam, że wylądujemy w mojej rodzinnej wsi nad rzeką, a tu jednak nie! Przez to pierwsze pół roku naprawdę ciężko pracowaliśmy i potrzebujemy morza, słońca i doznań innych niż siedzenie w biurze. A gdzie my moglibyśmy jechać, tak żeby klepnąć całą organizację w 3 tygodnie i nie stresować się…

W drodze na Chorwację, zatrzymaj się na Słowenii. Nasz przystanek niedaleko Maribora.

Jak ja się bardzo cieszę, że zdecydowaliśmy się na przystanek w czasie naszej podróży na Chorwację. Teraz mam porównanie i nie wyobrażam sobie jechać ciągiem tyle kilometrów, tak jak to zrobiliśmy trzy i cztery lata temu. Tym razem mieliśmy czas na złapanie oddechu, przy podróżowaniu z dziećmi to niemal niezbędne 🙂 Mogliśmy też troszkę lepiej poznać cudowną, zieloną Słowenię. Szukałam noclegu w pobliżu miasta Maribor i na AirBnB znalazłam przyjemny apartament w Stranicach (link do naszego noclegu) Nasze mieszkanko było bardzo przyjemne: dwie sypialnie, łazienka, pokój dzienny połączony z kuchnią i jadalnią. Do tego balkon z widokiem na góry. Niestety,…

Nie bój się Chorwacji.

Co roku o tej porze przychodzi kryzys. O ile w wielu branżach luty jest miesiącem strat, tak u nas nie możemy obrobić się z klientami. Ledwo się skończy luty a zaczyna się coroczna dwumiesięczna bieganina, bardzo przyjemna zresztą ale nie ukrywajmy: łączenie pracy z innymi zajęciami nie jest łatwe. Dołóżmy do tego wiosenne przesilenie i lekka chandra murowana. Ale od czego mamy wakacje, prawda? I tak już, któryś rok z rzędu na przełomie lutego i marca biorę się za planowanie wakacji. Zawsze przyjemniej iść do pracy, gdy w perspektywie ma się miły wypoczynek; nie ważne jak długo trzeba czekać. Odkąd…

Navigate

Pin It on Pinterest