fbpx

To był jeden z pierwszych, gorących dni czerwca. Słońce nie miało litości i wprowadzało w nas ospałość połączoną z powoli rosnącym pod skórą poziomem wkurwienia. Szłam sobie ulicą, gdy nagle usłyszałam wołanie. Dopiero po chwili załapałam, że zaraz minie mnie rozpędzony chłopczyk. Jego mama pchająca wózek nie miała szans by zdążyć złapać dziecko, które znajdowało się już zdecydowanie niebezpiecznie blisko skrzyżowania. Trudno powiedzieć, jakie niebezpieczeństwo mu groziło, bo dzieciak zatrzymał się i ewidentnie był w fazie testowania tego, co może a co nie (stąd pewnie wyrwanie się i ucieczka).

Rzuciłam torbę z zakupami na ziemię i uśmiechnęłam się serdecznie do chłopca:

-Ależ ty jesteś szybki biegacz, co?

Zaciekawiony maluch zatrzymał się, podszedł do mnie i poczekał na mamę. Wolałam go nie gonić, bo doświadczenie podopowiadało mi,że chłopczyk weźmie to tylko za dalszą zabawę. Po chwili doszła do nas mama dziecka. W oczach strach, łzy już na policzkach, a przy tym ogrom wylewającej się z niej frustracji i być może – odrobina wstydu. Mieszanka, którą dobrze znałam z tych chwil, gdy moje dziecię idące sobie spokojnie obok mnie nagle postanowiło wrzucić piąty bieg i wpaść prosto w półkę z perfumami w Rossmanie. Na szczęście nic się nikomu nie stało i nic się nie potłukło, poza tym, że wchodząc w biegu za nią w zakręt przewróciłam się płytkach i boleśnie zbiłam kolano. Po czym przez chwilę siedziałam na posadzce tworząc wyjątkowo żałosny widok. Dzisiaj jednak wyjątkowo nie wyglądałam żałośnie. Z makijażem i w sukience można by mnie uznać, za taką co ogarnia życie, a dzieci co wieczór bez marudzenia chodzą spać punkt 20.

-Już wszystko dobrze – powiedziałam do kobiety z delikatnym uśmiechem, ale ta zajęta już była dzieckiem. Nie chciałam przeszkadzać jej w tym trudnym momencie. Dziś jednak, droga mamo małego uciekiniera, coś ci powiem.

Droga Mamo,

Nie jesteś sama. Z tą frustracją, zmęczeniem i nieogarnianiem życia.

(Tu mały objaśniacz, bo żyjemy w czasach, gdy reklama z człowiekiem powyżej pewnej wagi jest uznawana za promocję otyłości. W żadnym wypadku nie popieram wystawiania dziecka na niebezpieczeństwo. Na szczęście nic się nikomu nie stało i mam nadzieję, że taka sytuacja się nie powtórzy. Wszystkim nam zdarza się popełnić błąd, wyciągajmy więc wnioski i zastanówmy się, co trzeba poprawić. A jeszcze trudniej jest, gdy dziecko robi coś,czego do tej pory nigdy nie robiło.)

Jestem pewna, że każda matka z dłuższym stażem w pewnym momencie, może krótszym niż sekunda, miała wszystkiego dosyć. Nawet, gdy dziecko było wyczekane. Nawet, gdy mamy wspierającego partnera. Nawet, gdy w teorii wszystko idzie jak powinno. A potem przychodzą kolki i ząbkowanie. Hormony po ciąży robią nam koktajl w mózgu.* I nagle patrzymy w lustro i nie poznajemy tej kobiety z poszarzałą cerą, podkrążonymi oczami i w dresie zamiast w sukience z dekoltem. Tylko o tym nie mówimy. Nie chwalimy się na insta tym, że gdy wasze dziecko właśnie ulało na was w Biedronce, to spotkaliście znajomą z liceum, całą “zrobioną” i strzelającą dookoła zajebistością. Auć.

Na Facebooka wstawiamy zdjęcia z urodzin, chrzcin, komunii i wakacji. Gdy synek ma ładnie ułożoną grzywkę i wyprasowaną koszulkę. Gdy dzieciaki jeszcze się uśmiechały do zdjęcia, bo po chwili zaczęły się kłócić o to, kto dostał większą gałkę lodów. I nie ma nic złego w tym małym zakrzywianiu rzeczywistości. W końcu po latach to właśnie te rodzinne uroczystości chcemy pamiętać i drobne przyjemności, a nie to, że przez miesiąc twoja córka miała kolkę dzień w dzień punkt o 20. I faktycznie o tym zapominamy. Gdzieś na dnie mam świadomość, że były kolki, choroby, ząbkowanie i nieprzespane noce, ale nie towarzyszą temu żadne uczucia. Za to doskonale pamiętam zapach główki dziecka i tych małych, najsłodszych na świecie stópek.

Droga Mamo, pamiętaj, nie oceniam cię i nie spojrzę na ciebie z pogardą. Nie będę cmokać przy kasie w sklepie, gdy postanowiłaś nie kupować dziecku lizaka, a ono nie przyjmuje tego spokojnie. Zamiast tego przytrzymam ci torebkę, gdy młode urządzi klasyczny rzut ciałem na podłogę w ramach buntu dwulatka, a po wszystkim zaproszę na drinka. Choćby i wirtualnego. Należy ci się.

*Kobietki, kochane – pamiętajcie proszę, że baby blues nie jest czymś, czego powinnyście się wstydzić, tylko sygnałem, że potrzebujecie odpoczynku i czasu na regenerację.


Sara

Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

1
0
Przejdź do komentarzy i proszę zostaw swój.x
()
x