fbpx

Macierzyństwo 2.0

Jest pewna rzecz, która sprawia, że młodym matkom podnosi się ciśnienie i zamieniają się w krwiożercze bestie – dobre rady. Ba, można by do tego dopisać wszelkie uwagi. Czasem mam wrażenie, że dla swojego bezpieczeństwa lepiej się nie odzywać. “Na pewno mu zimno, przykryj go.” “Karm co trzy godziny.” “Karm tylko na żądanie.” “A zaszczepiłaś już na rota?” “Szczepionki to zło, jak możesz tak krzywdzić dziecko!” Nikt nie lubi jak ktoś mu wchodzi z butami w życie. Tak sobie jednak myślę, że nie zawsze chodzi o słowa tych życzliwych, czy o to, że matki nie potrafią przyjąć krytyki (słusznej, niesłusznej – nieważne). Tu w grę wchodzi coś innego i pewnie właśnie sobie grabię u wszystkim matek młodszych stażem…

Gdy zachodzimy w ciążę, tworzymy sobie w naszych główkach jakąś wizję  rodzicielstwa. Po przyjściu dziecka na świat, wiele może się zmienić. Zazwyczaj jednak już na początku czujemy, czy bliżej nam do bycia eko i rodzicielstwa bliskości albo czy chcemy szybko wrócić do bycia dawną Kasią czy Anią i nie w głowie nam karmienie piersią i urlop wychowawczy. Jakby nie było, bo przecież nie ma tu złych wyborów, tworzymy sobie  w głowie pewną wizję. Gdy słyszymy uwagi innych, odbieramy to jako atak bezpośrednio dotyczący naszych przekonań i tego jak postrzegamy siebie jako matki. No, bo jak to tak?! Ja sobie wymyśliłam, że wrócę do pracy, a tu mi jakaś paniusia mówi, że ona chce karmić jak najdłużej? Na pewno mnie krytykuje!

Co więcej, nasza lekko bojowa postawa przestaje tylko otaczać nasze dziecko i zaczynamy nią promieniować na otoczenie. Ale skończę już ten psycho bełkot i opowiem wam, jak to było ze mną. A mottem dzisiejszego wpisu będzie:

Im szybciej zrozumiesz, że w rodzicielstwie chodzi o twój cyrk i twoje małpy, tym lepiej dla ciebie!

Zawsze było mi bliżej naturze. Poród? Oczywiście, naturalny. Mleko modyfikowane – w życiu nie dam dziecku. Jeśli chcesz, to śmiało, ale ja? O, nie! Kaszki na mm, to zło. Młodej podam tylko bio jaglankę przygotowaną na wodzie o cudownych, uzdrawiających właściwościach. I na pewno nigdy nie pozna smaku Danonków (na pohybel im!). Doszło do tego, że jeśli widziałam na innych blogach reklamę, któregoś z tych produktów, potrafiłam dać wyraz swojemu niezadowoleniu. No, jak to tak? Taki bloger a sprzedał się koncernowi. Nie ładnie! Zero odpowiedzialności społecznej. Ja tak nie zrobię!

I wiecie co? Nadal nie zamierzam reklamować wymienionych produktów (zapisałam sobie to nawet w zakładce współpraca), ale trochę wyluzowałam. Gdy Maja miała trzy miesiące, teściowa zaproponowała, że weźmie ją do siebie na noc, żebym mogła odpocząć. Był jednak pewien problem – nie radziłam sobie z odciąganiem pokarmu na zaś. Mama Edwina zaproponowała, że da małej butlę. Ryzyk – fizyk. Sporo naczytałam się o zaburzaniu laktacji. Z drugiej strony tyle dzieci przeżyło na mm i nic im nie jest. Dobra, próbujemy. Zadziałało! Odtąd, zazwyczaj raz lub dwa razy w miesiącu, Maja była karmiona butlą. Biorąc pod uwagę, że karmiłyśmy się piersią 18 miesięcy, to te kilka razy stanowi naprawdę niewielki odsetek. U nas się sprawdziło, ale nie biorę odpowiedzialności za inne dzieciaki. Nauczyło mnie to jednak, że każdy rodzic i każde dziecko muszą znaleźć własny sposób na karmienie się.

A kaszki? Fakt, udało nam się uniknąć mieszanek dla bobasów. Dziecko jednak rosło i okazało się, że od czasu do czasu chętnie by zjadło jakieś kulki czekoladowe. Ba, sama bym zjadła! I tak ktoś mógłby zobaczyć mnie w sklepie z nieszczęsnymi płatkami i wyciągnąć złe wnioski. Co z tego, że wspomniane kulki to dla nas słodka przekąska od czasu do czasu i większość śniadań stanowi domowa owsianka? Wiem, bo sama tak oceniałam…

Babka przede mną kupuje pełno słodyczy, a dziecko obok raczej otyłe? Nieładnie, nieładnie. Już mamy materiał na fanpage, jak to otyłość się szerzy i niektórzy rodzice są beznadziejni. Młody człowiek w McDonald’s? Ojojoj, no jak tak można! Ciuś, ciuś, ciuś!

Wiecie co? Bardzo lubimy lody z McDonald’s? A wspomniana kobitka z ciastkami przy kasie? Może faktycznie nie ma pojęcia o zdrowym żywieniu, a może po prostu szykują jakieś przyjęcie – przecież ja tego nie wiem. Po co się nakręcać.

Kiedyś na jakimś blogu przeczytałam bojowy artykuł o tym, jak to matki biegają po mieście w szpilkach, a dziecko albo w dresie albo w brzydkiej bluzce z nadrukiem ze znanej bajki. Taa, zmieniłam zdanie, jak dziecko na spacerze postanowiło poobcierać jasną bluzkę o każdy samochód na parkingu. Albo gdy okazało się, że głupia bluzeczka z Hello Kitty da młodej znacznie więcej radości, niż szlachetne szarości. I płaczę tu bardzo, bo Majce jest pięknie w szarym i niebieskim, a ona z upodobaniem wybiera wściekły róż.

Niedawno Młoda Mama w Dolinie Hipsterów popełniła wpis o sikaniu. I ja się z nią zgadzam, ale tu właśnie pojawia się myśl z początku i powód, dla którego młode matki mnie zhejtują. Bo nie uważam się za wielce mądrą i doświadczoną. Bo wiem, że jeszcze wiele się nauczę w tej przygodzie jakiej jest rodzicielstwo i pewnie niejeden raz zmienię swoje zdanie. Przede wszystkim jednak te 5 lat z Mają i druga ciąża nauczyły mnie…luzu. Chodzę po mieście. Pod oknem mam plac zabaw. Obserwuję naprawdę wiele różnych sytuacji. Moje własne dziecko zburzyło pewne moje założenia. I to czas i doświadczenie nauczyło mnie, że czasem rodzicom nie wyjdzie. Czasem nie pomyślą.  Popełnią błędy, tak jak nasi rodzice popełniali. Czasem dziecko ich czymś zaskoczy. Ten moment, gdy dziecko przemyciło do auta mazak i pomalowało sobie twarz, a ty stajesz przed przedszkolem i nie wiesz co, ze sobą zrobić. Albo, tu już znacznie starsze dziecko, gubi buty zimowe w autobusie i resztę drogi ze szkoły  raźno pokonuje w kapciach. Zimą! W śniegu! A sąsiedzi widzą i patrzą. I oceniają – to nic, że ty się o tym dowiesz, gdy wrócisz z pracy.

I wiecie co? Nie twierdzę, że nigdy nie walnę jakiegoś oceniającego wpisu – w końcu jestem tylko człowiekiem i do tego blogerką. Potrzeba rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze i wypisania się jest silniejsza ode mnie. Mam jednak nadzieję, że uda mi się skupić na swoich dwóch małpach i tym cyrku, który mi fundują 🙂

Ps. Czemu było o macierzyństwie, nie o rodzicielstwie? Bo panowie są inni. Ostatnio spotkaliśmy na mieście przedszkolaka ze smoczkiem. Reakcja mojego męża: rany, takie duże dziecko i ze smoczkiem. Ale wiecie co? Nie powiedział tego tak, by te osoby to słyszały. Nie napisał o tym w Internecie. Ba, pewnie minutę później o tym zapomniał. A kobieta? Oj, działoby się, działo 🙂

Ps 2. Leżę w łóżku więc nie ma nowych zdjęć. W zamian: moje ulubione kadry z Insta w marcu.

 

Marzec ???

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

Jajo! #bry #rano #sniadanie #sroda #juzwpracy

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

Reszta biura. Czy smutno? Może, ale ja się szarego nie wypre ? #biuro #fototapeta #wiezaeiffla #paryz #szaro #bolubie

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

25 tydzień #ciąża #25tc #tulipany #wiosna

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

https://www.instagram.com/p/BDNosJEIKhF/

A Wroclaw zachmurzony. #wroclaw #most #wtrasie #droga #waucie #jedziemy

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

Mglisty poranek, ale nie szkodzi bo sie dobrze spalo ? #rano #sobota #sudety #mgla czy #gmla

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

Sniadanko ?☕? #sniadanie #kawa #jajecznica #inietylko

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

Niektorzy dostaja sniadanie do lozka? @hotelfryderyk_duszniki #sniadanie #dolozka

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

Wroclaw miniety. Dziecko spi. Slonce swieci. #goodtimes

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

 

 

 

 

18
Dodaj komentarz

avatar
 
5 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Pani MiniaturowaJoanna JanaszekPani RolnikMuffin CaseBeeMammy Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pani Miniaturowa
Gość

Mój szacunek i tolerancja kończą się tam, gdzie zaczyna się krzywda innych dzieci. I myślę, że więcej osób mogłoby zacząć reagować na poważne sprawy czy uchybienia, a mniej przejmować się pierdołami w guście “o nie, to dziecko ma lizaka!”. Szkoda, że odwracają głowę, jak ktoś szarpie dziecko na ulicy…

Muffin Case
Gość

A wiesz, o czym mi mój prywatny Gajowy dziś powiedział? swoją drogą myślał, że go porównujesz do jakiegoś leśniczego…;)
Weszła ustawa. Jeśli widzisz, że ktoś krzywdzi dziecko, a tego nie zgłosisz, grożą ci trzy lata.
O, jak się cieszę!
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ktos-krzywdzi-dziecko-a-ty-nie-zglaszasz-bedzie-za-to-kara/xfe6v3e

Pani Miniaturowa
Gość

Aa coś w radio mówili. Masakra myślałam, że to jest standard :O dobrze, że wprowadzili tą ustawę!

Joanna Janaszek
Gość

Własna droga, własny cyrk, więcej luzu i szacunku do drugiego człowieka, mniej spiny i pouczania.

Świetny wpis, z którym zgadzam się w 100% 🙂 Oj ile ja pokory przez te 1,5 roku macierzyństwa nabralam, ile luzu do wyborów innych mam… 😉

Muffin Case
Gość

Właśnie dlatego moim zdaniem potrzebny jest czas. Bo nagle nam dziecko pokazuje, że nie jest dokładnie takie, jak myśleliśmy, że będzie. Że potrafi nas zaskoczyć i postawić w głupiej sytuacji.

Pani Rolnik
Gość
Pani Rolnik

jedyne co pozostało mi napisać to, to że się z Tobą zgadzam – w 100%. taka solidarność łóżkowych ciężarnych – więcej luzu, nie ma co wariować. no i……. nie nasza dupa nie nasz interes – gwarancja wyluzowania 🙂

Muffin Case
Gość

Wlasnie, a jak u ciebie? Lezenie juz do konca?

Pani Rolnik
Gość
Pani Rolnik

nie wiem, dostałam luteinę na 10 dni i za tydzień kontrola u lekarza – wtedy się pewnie dowiem. Młodemu sie nie podoba brak kołysania, ale cóż począć. a Ty? łóżko do końca czy tylko przelotnie do następnej wizyty?

Muffin Case
Gość

Ja mam dziś lekarza, to się dowiem. Wcześniej dostałam polecenie, że jak boli to leżeć. No i niestety głównie leżę, trochę tylko ogarniam mieszkanie. Mam nadzieję, że okaże się, że to tylko taki urok tej ciąży a nie faktyczne rozchodzenie się spojenia.

Pani Rolnik
Gość
Pani Rolnik

życzę Ci zdrowia – Wam właściwie! i tego żebyś mogła korzystać z uroków wiosny. ja nawet nie ogarniam, wstaję tylko zjeść i do łazienki 🙁 dobrze że w domu. Po raz pierwszy marzę o tym żeby kwiecień minął szybciej niż to jest możliwe…..

Muffin Case
Gość

Trzymaj się!
Ja dziś mam trochę więcej siły więc nawet jakieś ciasto ukręciłam. I ty czekasz na koniec kwietnia, ja na koniec maja. Powiem szczerze, wcześniej stwierdziłam, że będzie mi obojętne kiedy młoda wyjdzie, ale jeśli dalej będę tak się czuła, to z 36 tygodniem zaczynam pić herbatkę z liści malin 😉

BeeMammy
Gość

Masz racje z czasem zlowiek nabiera wiecej luzu. Mniej rzeczy dziwi, szokuje czy wolgole zwraca uwage. Po prostu patrzysz na siebie i swoje dzieci a jak czekasz na pierwsze albo masz je malenkie na wszystko masz wyrobiony poglad czy zdanie ktore potem zycie weryfikuje albo masz swoje problemy niz zwracanie uwagi czy dziecko sasiadow zrobilo kupe w krzakach czy obok.

Karolina Zalewska
Gość

A ja jednak zwróciłam na to uwagę. Nie dlaetgo, że dziecko zrobiło siku na zewnątrz, tylko dlatego, że ojciec mógł go schować, krzaczki są metr dalej. W takich sytuacjach, kiedy tyle osób może zobaczyć pupę naszego dziecka, powinniśmy zadbać o jego intymność. To zwyczajnie niebezpieczne.

Muffin Case
Gość

I tu znów napiszę: masz 100% racji. Jak dziś pamiętam, jak na plaży kilkulatek (zdecydowanie już dawno odpieluchowany) zrobił kupę na piasek a rodzice przy wszystkich rzucili to do wody. A “kur…” i inne takie oraz publiczne palenie towarzyszyło im odkąd weszli na plażę. My na siebie z mężem tylko spojrzeliśmy i się zmyliśmy. Tylko tu był przykład raczej chamstwa, bo ten chłopczyk też już przeklinał ostro.
Ale co zauważyłam, często od zwracania uwagi więcej daje własny przykład. Szykuję wpis odnośnie tego powiązany z klapsami.

Muffin Case
Gość

Fajnie jeśli ten “luz” będzie działał w obie strony. Wstrzymam się z komentarzem “ale wychowałaś dziecko” skierowanym do koleżanki, i nie przejmę się, jeśli usłyszę, że według kogoś moje dziecko jest niegrzeczne, bo biegało po placu zabaw.

Karolina Zalewska
Gość

O nie, teraz każdy pomyśli, że chciałam skrytykować to, że dzieci sikają na podwórku… :/ Od razu mówię: nie. Ojciec ze wspomnianej przeze mnie historii mógł schować się z dzieckiem, a tego nie zrobił, wystawiając jego pupę na widok dziesiątek ludzi. Krytykuję brak dbania o dziecięcą intymność i brak szacunku do dzieci… No, to się obroniłam, a teraz mówię o tym, o czym piszesz. To jest tak, że czasem dobra rada jest… dobra, rzeczywiście i po prostu dobra. Ale… nie można się z nią narzucać. Po prostu nie mozna. Jeśli ktoś nas prosi – pewnie, mówmy co myślimy. Ale tylko… Czytaj więcej » / Read more

Muffin Case
Gość

Ale ja zrozumiałam o co ci chodziło i nawet napisałam, że się zgadzam z tobą. Publicznie!
Konkluzja generalnie jest taka, że każdemu przyda się odrobina luzu: i krytykującym i krytykowanym. I dlatego tytuł to Macierzyństwo 2.0, bo dopiero niedawno odkryłam to w sobie. I gdy ktoś mi coś mówi, żebym inaczej zrobiła to biorę głęboki oddech i luzuję, a jak widzę dziecko pasione słodyczami, to też luzuję i nie nakręcam się.

Karolina Zalewska
Gość

Ja wiem, że Ty zrozumiałaś – wiem jednak, że jesteś w mniejszości, dlatego jeszcze raz tłumaczę 😛
I ja się tym razem w pełni z Tobą zgadzam 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest