fbpx

Co nam nie wyszło w podróży i pierwsze spojrzenie na Chorwację.

Przeżywałam tę podróż bardzo i żyłam nią przez długi czas. To miały być nasze pierwsze wakacje za granicą. To miał być pierwszy raz, gdy mieliśmy pokonać tyle kilometrów. Od tygodni planowałam wszystko i tworzyłam listy: rzeczy do zabrania, czynności do zrobienia w domu przed wyjazdem, atrakcji, które będziemy oglądać na miejscu. W końcu nadeszła ta wiekopomna chwila i ruszyliśmy nad Zatokę Kvarnerską.

_VNM5404
_VNM5438

Pierwsze spostrzeżenie – jak podróżować z dzieckiem, to tylko w nocy. Z domu ruszyliśmy po 22 a KoCórka sporą część podróży przespała a jak nie spała, to gadała i oglądała książeczki. Do domu ruszyliśmy o 13 więc przebijanie się przez zakorkowaną Chorwację i zalaną Słowenię zajęło nam prawie cały dzień – marudząca KoCórka w aucie nie poprawiała sytuacji.

Po drugie – zapomniałam drobnych na toalety. Jakoś tak nastawiliśmy się na płacenie kartą a z gotówki wzięliśmy jedynie chorwackie kuny. A tu w Czechach i Austrii niespodzianka! Za sikanie się płaci. Nie szkoda mi tych 50 eurocentów na toalety – w końcu lepiej zrobić co trzeba w cywilizowanych warunkach. Jeszcze mnie jakiś robal w tyłek ugryzie. Albo ktoś ten tyłek wystający zza krzaka zobaczy. Nie wiem, co gorsze. W każdym razie, dobrze, że moja teściowa była przygotowana i ratowała nas drobniakami.

Po trzecie – warto ugotować coś w domu. Wiadomo, nie ma sensu brać całego zapasu jedzenia i weków, bo w innych krajach też są sklepy a poza tym, co to za wakacje bez spróbowania lokalnych potraw? Jednak tuż po męczącej podróży wcale nie mam ochoty na łażenie po mieście i szukanie dobrej (!) restauracji. Boli mnie kark, jestem zmęczona i chcę zjeść coś ciepłego i to szybko. My mieliśmy przygotowane 3 obiady  i ratowały nam one życie np. zanim obeznaliśmy się z miejscami, w których warto zjeść albo po całodniowej wycieczce.

Jak tylko dotarliśmy na miejsce, zostaliśmy miło przywitani i nakarmieni przez naszych gospodarzy. Na stole wylądował domowy sok z róży a dla spożywających alkohol chorwackie piwo, wino z lokalnej winnicy i … tutejsza wódka. Co kto woli. Do tego ciasto,  którego nazwy nie poznałam ale przypominało w konsystencji ciasto marchewkowe chociaż smak trudno mi określić. Może figowe? Na pewno w środku coś przyjemnie chrupało. Podano też pyszny burek, tradycyjną chorwacką przekąskę z ciasta francuskiego z różnych nadzieniem – u nas był to ser i podsmażona cebula. Zachęcono nas też do częstowania się figami i winogronami prosto z gałęzi a dodatkowo podkarmiano nas w ciągu całej wizyty domowymi naleśnikami z dżemem figowym i ciastami. Na dowidzenia dostaliśmy liście laurowe i woreczki wypełnione pachnącą lawendą.

_VNM5461
_VNM5463

Najedzeni i rozpakowani postanowiliśmy rzucić szybkie spojrzenie na Novi Vinodolski, niewielkie miasteczko które wybraliśmy na swoją bazę wypoczynkową. Za piękny widok na całą okolicę trzeba płacić – codziennie czekały nas wędrówki w górę i w dół po stromych uliczkach miasta.

_VNM5451
_VNM5510
_VNM5519
_VNM5521
_VNM5527
_VNM5626

W końcu dotaliśmy nad morze. Na plażę i zdecydowanie bardziej turystyczną okolicę mieliśmy trafić dopiero następnego dnia. Mimo to, założyliśmy buty do pływania i postanowiliśmy chociaż zamoczyć nogi w Adriatyku.

_VNM5534
_VNM5558
_VNM5560
_VNM5573
_VNM5629

Po męczącej wspinaczce do domu padłam na łóżko nie pamiętając nawet kiedy odpłynęłam w krainę snu.

12
Dodaj komentarz

avatar
 
8 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Justynadrogerie bexpressugotowani.tvSaraYnka Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Justyna
Gość

Chce tam wrocic 🙂

drogerie bexpress
Gość

Bardzo fajny post i piękne zdjęcia!
Chciało by się tam pojechać…

ugotowani.tv
Gość

Kocham Chorwację. Dzieci zawsze jeżdżą z nami. Nocą łatwiej ale i za dnia sobie radzimy. Ja po takiej podróży jestem nie do życia bo mam chorobę lokomocyjną i częste! odwracanie do tyłu do dzieci mi nie pomaga 🙁 Ale i tak uwielbiam. Chorwacja jest piękna a ichnie jedzenie jest pyszne 🙂 W tym roku miało być oszczędniej więc miałam ze sobą większość obiadów (zwłaszcza, że córcia nie może mleka, glutenu, jaj i wielu innych rzeczy). Ale i tak zjadłam kultowe cevapcic 🙂 Rok temu objadałam się owocami morza do woli. Postaram się zrobić o tym post. Pozdrawiam

Ynka
Gość
Ynka

No, ładnie, ładnie; lubię czytać o Chorwacji, więc i tutaj sobie poczytam 🙂

Nawiązując do: “jak podróżować z dzieckiem, to tylko w nocy” – nie generalizujmy 🙂 My z naszymi nigdy o tym nawet nie myśleliśmy (chyba że wracamy skądś wieczorem i w domu jesteśmy najpóźniej ok. północy), bo co rano? Dzieci wyspane, a my nie do życia. Dlatego z dziewczynkami podróżujemy tylko za dnia, a one – przyzwyczajone – nie sprawiają większych problemów. Słychać tylko: “szukajcie krówek! i koników!”, “szukajcie kopar!”, “szukajcie traktorów!” itp. 🙂

Fig szczerze zazdroszczę. My w tym roku w Cro wcześniej, więc nie dane mi było…

Jolanta Kuryło
Gość

Jenak rozumiem Twoje podejście, jako matka jesteś odpowiedzialna nie tylko za siebie i swoje zdrowie. Organizm dorosłego szybko poradzi sobie z ewentualnym zatruciem pokarmowym. Z dzieckiem może być gorzej. A przecież nikt nie chce serwować dziecku męczarń i choroby.

Jolanta Kuryło
Gość

Nie twierdzę, że restauracje są złe. Jak napisałam, trzeba trafić na dobrą. Tylko co to znaczy dobra? Dla mnie to taka, która podaje naprawdę tradycyjne potrawy, z całą gamą przyprawi innych dodatków, z którymi ta potrawa powinna być podana. Niestety zauważyłam, że sporo restauracji zamienia dodatki na bardziej zachodnie/amerykańskie a z niektórych przypraw rezygnuje, bo turyści-klienci, takich rzeczy jeść nie chcą. I ok. Ale dla mnie podróże zagraniczne to także podróże kulinarne i poznawanie nowych smaków, więc dlatego wolę się stołować w knajpkach,w których stołują się tamtejsi mieszkańcy – przynajmniej wiem, że jest podawana tam tak, jak się podaje potrawy… Czytaj więcej » / Read more

BlingAlley
Gość

Rzadko zdarza mi się przed wyjazdem wszystko zgrać i niczego nie zapomnieć, wiec nie ma się czym przejmować a przed następną podróżą na pewno będzie się pamiętało o tym czego nie wzięło się ostatnio.

Jolanta Kuryło
Gość

Kilka faktycznie cennych rad 🙂 I oczywiście kąpiel w morzu – obowiązkowa 🙂 Czytałam, że masz dużo zdjęć i pomysłów na posty, dlatego już nie mogę doczekać się bardziej szczegółowych relacji 🙂

Tylka jedna uwaga – burek to nie tylko “tradycyjna chorwacka przekąska”. Tak samo nazywana jest i na Krymie i we wszystkich bałkańskich krajach. Co nie zmienia fakty, że jest przepyszną przekąską i obojętnie, w którym kraju, zawsze smakuje genialnie 🙂

Jolanta Kuryło
Gość

Jeszcze jedno moje spostrzeżenie, tym razem dotyczące dobrej restauracji. Będąc u siebie, w Polsce, warto poświęcić chwilę na szukanie restauracji, która odpowie na nasze wymogi.Wiemy czego się spodziewać i chcemy to dostać w jak najlepszej wersji smakowej. Za granicą, przynajmniej u mnie, króluje zasada – jedz tam, gdzie jedzą mieszkańcy. Oczywiście nie wybieramy tylko i wyłącznie tamtejszych barów i knajpek (chociaż właśnie tam często zdarzało mi się dostać kulinarne perełki), w restauracjach też jadamy. Ale z restauracjami jest tak, że dostosowane są one pod turystów. Mało tradycyjnie, a jak już to tylko z nazwy. Oczywiście, jak ze wszystkim i tu… Czytaj więcej » / Read more

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest