fbpx

Lifestyle

Wegetariańskie i wegańskie gotowce ze sklepów – cześć I

Jest taki mem, który mnie bardzo śmieszy. Wiecie – palisz papierosy, cisza. Codziennie stołujesz się w znanej sieci fast food – luz, nikt nic nie gada. Mówisz, że nie jesz mięsa – zbiera się wokół ciebie grupka ludzi z okrzykami, skąd ty bierzesz składniki odżywcze i jak jesteś w stanie żyć. A jak czasem kupisz roślinne zamienniki mięsa, które nie daj ciecierzyco nazwano parówką lub kotletem, to się zaraz zacznie: “pojadłaś byś świnki to by ci przeszło, zdrowe mięsko, hue hue, a nie takie substytuty” Ech. Nie chce mi się kolejny raz pisać na temat, w którym już wiele powiedziano.…

Last Month. Maj 2020

Cóż takiego jest w maju, że nawet jak jest źle, to ten miesiąc tchnie pozytywną wibracją i szczęściem. Czy to ten bez nas odurza? Czy to kwitnące kwiaty wypuszczają pyłki, dzięki którym chodzimy troszkę lżej, jakby pląsając? Co prawda w maju nadal plątaliśmy się w pandemicznej codzienności, martwiąc się o biznes i inne rzeczy, ale zieleń traw i zapach bzu sprawiał, że łatwiej było o tych zmartwieniach zapomnieć. Chociaż na chwilę. https://www.instagram.com/p/B_zpPKXl-RR/ Domek zainspirował mnie do napisania wpisu: Dlaczego nie rzucę wszystkiego i nie kupię chatki do remontu Majówkę spędziliśmy w aucie. Jeździliśmy wokół Zalewu, przez wioski, lasy i pola.…

Pandemiczne refleksje związkowe

Jak zwykle nie miał dla mnie litości! W pogardzie mając nasze siedzenie na tyłkach od prawie trzech miesięcy nie zawahał się przypomnieć mi o tym, co było. Przeklęty Google, jego Google Photos i wspomnienia! Biorę smartfon w ręce i patrzę jak dwa lata temu wybraliśmy się we dwoje do kina, a potem na Piotrkowską, jeść dobrze, izrealesko i roślinnie. Smuteczek zapukał do serduszka. Ostatnie wyjście zaliczyliśmy na początku marca. Od tego czasu – koniec. Kina zamknięte, wyjazd do Londynu odwołany (dopiero tydzień temu zaczęłam znowu słuchać ścieżki dźwiękowej z “Hamiltona” i przestałam się wzdrygać na dźwięk pierwszych taktów). Do restauracji…

Czego uczy książka “4-godzinny tydzień pracy”?

Macie czasem tak, że czytacie fajną książkę, ale czujecie, że z autorem to na kawę raczej byście nie poszli? Mam tak z książką Tima Ferrisa “4-godzinny tydzień pracy”. Sięgnąłam po nią by zrobić porządki w naszym życiu zawodowym i mieć więcej czasu dla rodziny i aktywizm. W momencie, w którym to piszę jesteśmy na etapie wielkich biurowych porządków 🙂 Po książkę warto więc sięgnać, chociaż autor sprawia wrażenie osoby, której bym nie polubiła: wiecie, taki cwaniaczek, co to lubi nie stosować się do reguł i wyszukiwać luk w prawie, bo może. Zgrzyta mi taka postawa i nie czuję się komfortowo…

Jak powstają nasze filmy na YouTubie?

Bywa w życiu tak, że zanim się za coś zabierzemy mamy na ten temat bardzo mylne wrażenia. Na przykład moja relacja z YouTubem. Latami odkładałam wejście na tę platformę sparaliżowana obawami dotyczącymi tego, jak mnie będą odbierać inni. Mój głos, moja twarz, miny, waga, figura – co jakiś czas podchodziłam do nagrywania po czym porzucałam temat na dłużej przerażona sobą. Pamiętam jak rok temu w Chorwacji spotkaliśmy się z Lloydem (znanym aktywistą w temacie świadków Jehowy) i mogłam zobaczyć go przy pracy. Przygładził włosy, które i tak na nagraniu wyszły potargane i po prostu zrobił swoje. I to był przełom.…

Navigate

Pin It on Pinterest