fbpx

Lifestyle

Zwyczajna niedziela na Piotrkowskiej

Tej nocy padał deszcz. Lało też o poranku, ale leżenie w ciepłym łóżku, to chyba jedna z przyjemniejszych rzeczy, gdy za oknem deszcz i nie trzeba się nigdzie śpieszyć. Można się jeszcze troszkę poprzeciągać, poprzytulać. Przyjdą dzieci, wpakują się pod kołdrę i włączą bajkę Disneya na HBO GO. Potem można zjeść na śniadanie omlet z pomidorkami koktajlowymi, napić się gorącej herbaty i jest dobrze. Pewnie mogłabym spędzić cały dzień radośnie nic nie robiąc, przykryta kocem i z książką w ręku (latem jakoś trudniej zebrać się do czytania), ale mieliśmy plany. I właśnie dlatego w samo południe niemalże wylądowaliśmy na Piotrkowskiej…

Zupełnie inna planeta

Był taki moment w naszym życiu, gdy mieliśmy częsty kontakt z innymi rodzicami. Minimum dwa razy w tygodniu, a zazwyczaj częściej, mogłam pogadać z innymi matkami i wymienić nasze doświadczenia. Akurat byliśmy w dość obfitym w dzieci zborze świadków Jehowy, w którym były dzieci starsze od moich, rówieśnicy, a także młodsze maluchy. Pod tym kątem to był piękny czas. Można było liczyć na wsparcie, zrozumienie i dobrą, ale nie natrętną radę. Inny rodzic nie patrzył na ciebie z obrzydzeniem, gdy słyszał, że musisz wyciągnąć gluty odkurzaczem. Gdy młode epicko rzucało się na podłogę nie byłaś chodzącą matczyną porażką – zamiast…

Last Month, Sierpień 2019

Gdy miesiąc temu sierpień wciąż był czystą, niezapełnioną planami przestrzenią, byłam zmęczona, zestresowana i zdołowana różnymi wydarzeniami. Postanowiłam sobie, że mimo wszystko przetrwam i wynajdę te drobne momenty przyjemności w nadchodzących tygodniach. I kto wie, może faktycznie mam jakieś konszachty z siłami nieczystymi, jak to lubią mi niektórzy zarzucać i udało się coś ugrać 🙂 Często nie świecę przykładem, ale staram się pamiętać o własnych woreczkach. Poza takimi na warzywa mam też lniany na pieczywo. Tak wyglądał nasz kalendarz na sierpień na początku miesiąca. Potem jak zwykle wszystko zostało skrzętnie wypełnione 🙂 Taki sam planer kupicie tu: Planer miesieczny ścieralny…

Sentymentalne pożegnanie lata

Minęło mi to lato zbyt szybko. Chorwackie wakacje wydają się być mglistym wspomnieniem. Czy my faktycznie kąpaliśmy się w ciepłym jak zupa morzu, czy to był tylko sen? Wczoraj wieczorem poszliśmy na lody i chociaż to był kolejny upalny dzień, to czułam już na ramionach pomruki nadchodzącego zimna i słoty. Towarzyszy mi uczucie, że za mało było wspólnie zjedzonych lodów. Myślę, że za rzadko siedziałam na ławce łapiąc słońce, gdy dziewczyny szalały na placu zabaw. Chciałabym wydłużyć ten czas i zrobić piknik nad jeziorem i iść do lasu. A przecież wiem, że nie było tak źle i robiłam, co mogłam.…

Rozwód to nie porażka.

Mamy rok 2019 a w naszej uroczej Polandii wciąż myśli się, że rozwód jest porażką. Jasne, takie sytuacje ograbiają nasze życie z tego romantycznego nimbu, gdy to byliśmy młodzi, zakochani i mieliśmy ze sobą spędzić resztę życia. A do tego przecież dochodziło ślubowanie przed Bogiem w kościele i cała ta pełna sakramentu otoczka. Więc jak to tak? Koniec? Przyznać się publicznie, że popełniliśmy błąd? W mojej wizji idealnego świata ślub to ceremonia dla dwójki ludzi, którzy wszem i wobec ogłaszają, że od teraz chcą być ze sobą i zrobią wszystko, by ten związek był zgodny, szczęśliwy i trwały. Tak mniej…

Miłość nigdy nie zawodzi? – kongres Świadków Jehowy 2019

Miałam nie pisać na ten temat. Raz, że ostatnio zmotywować się do napisania czegokolwiek nie mogę. Dwa, że jeśli chodzi o ŚJ to teraz wolimy coś nagrać niż pisać. Jednak moja koleżanka Kasia z Warszawy wyraziła prośbę, żeby powiedzieć coś więcej na temat ostatniego weekendu – a skoro Kasię znam już ponad 10 lat, a ona woli czytać niż oglądać, to specjalnie dla niej otworzyłam edytor tekstu. W miniony weekend w Warszawie i innych miastach w Polsce odbył się kongres Świadków Jehowy pod hasłem “Miłość nigdy nie zawodzi”. Takie wydarzenie odbywa się raz do roku ( na wiosnę i jesień…

Last Month, Lipiec 2019

Początek lipca spędziliśmy na urlopie i naprawdę miałam wielką nadzieję, że obejdzie się bez kaca powakacyjnego. Niestety, różne okoliczności sprawiły, że przez większość miesiąca byłam spięta, nerwowa i zaczęły się jazdy depresyjne. Podziękować mogę tylko życiu i temu jak dziwacznie się toczy. Zbyt często pod górkę. Postanowiłam więc cieszyć się sierpniem w jak najpełniejszej mierze i dostrzegać piękno i dobro blisko siebie. Mam nadzieję, że Last Month w następnym miesiącu będzie znacznie radośniejszy. Wpisów z wakacji jest dużo, a ja osobiście jestem mega zadowolona z naszych wojaży, chociaż nie będę ukrywać: jest niedosyt. W czasie naszego pobytu na Chorwacji miałam…

Jak akceptacja złości pomogła mi w nauce asertywności?

Jestem ciepłą kluchą, kluseczką. Naiwna, podatną na manipulację i poczucie winy. Nawet ciało mam raczej mięciutkie niż kanciaste 😉 Skąd mi się to wzięło nie wiem, chociaż przypuszczam, że powtarzane 3 razy w tygodniu na zebraniach teksty, że mam być uległa, posłuszna i ustępliwa, mogły mieć na mnie jakiś wpływ. Odkąd więc pamiętam trudno było mi odmawiać. Przez to często godziłam się na udzielanie pomocy lub branie udziału w projektach, z którymi nie chciałam mieć nic wspólnego. Potem chodziłam przez kilka tygodni z nerwowym bólem brzucha, bo przecież nie chciałam tego robić, ale się zgodziłam. Jak tu żyć? Nawet jeśli…

Dzień 10: czy warto zatrzymać się w Zagrzebiu?

I już koniec naszych wojaży. Rano pakujemy wszystko do auta i zastanawiamy się jak zabezpieczyć butelki z rakiją, oliwą i winem (spoiler: przy rozpakowywaniu się w domu okazało się, że jedna butelka z oliwą się stłukła). Żegnamy się z gospodarzami i opuszczamy półwysep Peljesac – miejsce, o którym czytałam, że to najpiękniejszy region w Chorwacji. I wiecie co? Moje serce w pełni się z tym zgadza. Do tej pory miałam tak, że po każdych wakacjach chciałam jechać w nowy region. Tym razem wiem, gdzie chcę wrócić! Postanawiamy jak najdłużej nie zjeżdżać na autostradę by wciąż cieszyć się widokiem morza. Nasz…

Dzień 9: Ston, czyli najdłuższe mury w Europie.

Pominę dzień 8, bo to był kolejny dzień lenia. Odpoczywaliśmy po wycieczce do Królewskiej Przystani, a wieczorem pojechaliśmy na plażę do Zuljany. Poniżej kilka zdjęć z tego dnia. Zuljana Następnego dnia wybraliśmy do miasteczka Ston, które jest znane ze swoich murów obronnych. To najdłuższe mury obronne w Europie, dłuższy jest tylko Wielki Mur w Chinach. Mury robią wrażenie już z dołu – i nawet jeśli nie macie siły/ochoty by na nie wejść, to i tak warto odwiedzić to miasteczko. Znane jest też między innymi z hodowli ostryg (jeśli je jecie, to na pewno znajdziecie fajną knajpkę) oraz z warzelni soli…

Navigate

Pin It on Pinterest