fbpx

Lifestyle

Dlaczego chodzę do biblioteki?

Prawie co sobotę wybieram się do biblioteki. Zazwyczaj w jakiś sposób pokazuję to na swoim Instagramie. Czasem się chwalę tym, co udało mi się wypożyczyć. Czasem wrzucam po prostu zdjęcie kawy i książek, bo jak wiadomo kawy i książki są tylko odrobinę mniej fotogeniczne od szczeniaczków i małych dzieci. Szczeniaczków nie mam, a moje dzieci coraz większe i raczej staram się nie wykorzystywać nadmiernie ich wizerunku. I tym sposobem prawie w każdą sobotę dostaję wiadomość w stylu: Fajnie, że pokazujesz, że chodzisz do biblioteki. No fajnie, przyznaję, bo lubię to bardzo odkąd skończyłam jakieś 9 lat i zapisałam się do…

6 książek, które przeczytałam w styczniu.

Obsesja Piękna, Renee Engeln To właśnie przez tę książkę powstał ten wpis. Po prostu musiałam się z kimś podzielić moimi wrażeniami po przeczytaniu, a właściwie wysłuchaniu “Obsesji Piękna”. Przez chwilę zastanawiałam się nawet nad nagraniem odcinka solo, w którym opowiadam o ostatnio przeczytanych książkach, ale przez brak czasu na samo nagranie i montaż zapewne wrzuciłabym wideo w okolicach czerwca. O książce słyszałam już w zeszłym roku, gdy polecało ją kilka influencerek. Być może właśnie dlatego, że tak było o niej głośno w moich kręgach, to jednak odpuściłam sobie wtedy czytanie. Wyobrażałam sobie, że autorka głosi jedyną słuszną opcję: zaprzestań depilacji,…

Ciągle powtarzana lekcja

Od jakiegoś czasu moja starsza córka co wieczór siada przy ćwiczeniach z tabliczki mnożenia. Nie robi może tego z wielkim entuzjazmem, ale też specjalnie nie marudzi. Te kilka zadań zajmuje jej góra 10 minut a już zaczęła widzieć postępy. Tak się złożyło, że mnożenie “nie weszło” jej do głowy machinalnie. Nie sprawdziła się też metoda, którą przed laty przyjęłam ja – jako ośmiolatka po prostu wykułam tabliczkę na pamięć. Przyznam się, że trochę się cieszę, że nie poszło jej to tak prosto, bo mam nadzieję, że lekcja zatytułowana “nad pewnymi rzeczami trzeba pracować” zostanie z nią na dłużej. Jestem starsza…

Last Month, Styczeń 2020

Czy tylko mi pierwszy miesiąc nowego roku tak bardzo się dłużył? Mam wrażenie, że styczeń tym razem zamiast standardowych 31 dni upakował gdzieś w sobie kilkanaście dodatkowych. Nie bardzo miałam też ochoty usiąść do tego wpisu. W styczniu nie działo się nic szczególnego. Nie robiłam zdjęć. Chorowałam. Zrobiło się troszkę bardziej depresyjnie, troszkę wycofałam się w głąb w siebie, co było chyba czuć po blogu, bo w styczniu powstały tylko dwa wpisy: POWOLUTKU W NOWY ROK CZY DA SIĘ PRZYWRÓCIĆ MOTYLE W BRZUCHU? Styczeń był dla nas bardzo intensywny zawodowo. Nastąpiło istne szaleństwo kalendarzowe. Największym powodzeniem cieszyły się oczywiście planery…

Czy da się przywrócić motyle w brzuchu? Mądrości tej, co to po ślubie już prawie 10 lat.

Odleciały już motyle. Te, które trzepotały w wbrzuchu, gdy miałam się z nim zobaczyć jak co rano przed szkołą. Mieliśmy dla siebie tylko kilka, może kilkanaście minut co rano, pocałunki skradzione w parku zanim musiałam pędzić na przedmaturalne powtórki. Po prawie dziesięciu latach małżeństwa trudno o frywolne trzepotanie w brzuchu. Cześciej pojawia się lekki wkurw, gdy mój dzienny pasek energii i cierpliwości jest na wykończeniu. Wzdycham więc patrząc na moich przyjaciół będących na różnych etapach związków: ci świeżo po ślubie, ci myślą by ze sobą zamieszkać, tamten szykuje się na randkę i być może poznamy jego towarzyszkę, a może jeszcze…

Navigate

Pin It on Pinterest