fbpx

Lifestyle

Pomidorowa supermoc

Ugotowałam zupę pomidorową. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, okazja też nie była wyjątkowa. Śmiem twierdzić, że przeciętny Polak pomidorówkę zjada raz w tygodniu, prawdopodobnie w poniedziałek, bo to taka zupa “zrobiona z rosołu z wczoraj”. A przynajmniej moja Babcia Ania, z którą mieszkałam w dzieciństwie taką robiła. W jej wykonaniu zupa rozbełtana była dużą ilością kwaśnej śmietany i podawana z rozgotowanym makaronem. Taka typowa pomidorówka Polską pachnąca. I chociaż wielbiciele makaronu gotowanego al dente pewnie by się wzdrygali na widok tych klusków, to ja potrafiłam wlać w siebie kilka talerzy. O tym, że pomidorową można przygotować na wiele sposobów…

Nie powiem ci czy masz odejść od świadków.

Chociaż ostatni raz postawiłam stopę na sali królestwa świadków Jehowy ponad rok temu, wciąż dostaję wiadomości związane z wiadomym tematem. Jestem wzruszona i wdzięczna ludziom, którzy są gotowi obdarzyć mnie zaufaniem i podzielić się swoimi, często przerażającymi, historiami. Niektóre z nich zostały za zgodą autorów opublikowane na tym blogu ( znajdziecie je pod tagiem świadkowie Jehowy), inne pozostały prywatne. Nad wieloma opowieściami płakałam i towarzyszyły mi gorzkie myśli, jak to organizacja potrafi ludziom zniszczyć życie. Staram się odpowiadać i dać tym ludziom jakieś wsparcie (chociaż wiadomości często trafiają do spamu lud folderu “inne” – weźcie proszę pod uwagę, że niejedna…

Last Month, Kwiecień 2019

Wiosna buchnęła bujnie i cudownie w kwietniu więc oczywiście, jak na złość, dziewczynki po kolei przechodziły zapalenie oskrzeli. Wiadomo, że najlepiej kaszleć i gorączkować, gdy pogoda aż zachęca do spacerów. Brzmię tu jak stara maruda i to niepotrzebnie, bo i pokręciliśmy się trochę w naszej okolicy, i udało nam się pojechać w góry, ale wiecie, wciąż odreagowuję samotną Majówkę 😉 Wreszcie rozkwitła wiosna! Reklama we Wrocławiu – chłopaki kilakrotnie odwiedzili w kwietniu Wrocław. Tak dla odmiany, bo zazwyczaj reklamy robimy głównie niedaleko Łodzi. Tym razem były to napisy 3D i podświetlane szyldy. Pełna oferta na reklamy w Łodzi i nie…

Skalne miasto Adrspach – czy da się je przejść z dziećmi?

Skalne miasto Adrspach to niewątpliwie jedna z największych atrakcji w Sudetach. I właśnie to ciążące na tym miejscu piętno “must-see” sprawiło, że raczej nie brałam go pod uwagę, przy planowaniu naszego wyjazdu w góry. Lubimy miejsca epickie, które zapierają nam dech. Za to nie lubimy w tych miejscach stać w długich kolejkach i gęsiego przechodzić szlak, bo tego samego dnia przyjechało 10 pełnych autobusów. A jeśli chodzi o Skalne Miasto, to właśnie takie opinie słyszałam – i Adrspach i Teplickie Skały są położone blisko polskiej granicy, więc Polacy często wybierają te miejsca na weekendowe zwiedzenia. Niestety, wszystkie moje plany zostały…

That would be enough.

Lubimy się skupiać na tym, czego nie mamy. Lubimy myśleć o tym, czego nam brakuje. Porównujemy się z innymi i ciągle przesuwamy tę granicę, za którą wreszcie pozwolimy sobie na odczuwanie szczęścia. Gdy będziemy więcej zarabiać. Gdy zmienimy pracę. Gdy będziemy mieli lepszy samochód. Gdy nasze mieszkanie będzie tak odpicowane, że znajomi będą zgrzytać zębami z zazdrości, bo u nich ręczniki nie są poukładane według kolorów. Jak schudnę, ale zanim twarz zasypią mi zmarszczki. No, chyba że wtedy szczęśliwa będę jak sobie poprawię urodę w jednym z punktów medycyny estetycznej. Ale najpierw będę musiała na to zarobić. Materializm jest be,…

Dziwne rzeczy, które robię jako introwertyk

Jestem introwertykiem. Podobnie jak 30% naszego społeczeństwa, przynajmniej według niektórych specjalistów. Chociaż według pewnych źródeł, wszyscy posiadamy dwa “suwaczki” (jeden z ekstrawertycznymi cechami, drugi z intro), który balansujemy w naszym życiu. I w sumie ku temu się skłaniam, bo chociaż naturę mam raczej introwertyczną, to potrafię zaskoczyć także z drugiej strony. Dlatego niektóre osoby, które poznają mnie np. na jakiś szkoleniach albo spotkaniach blogowych są strasznie zdziwione, gdy mówię, że tak naprawdę to ja jestem strasznie nieśmiała i zamknięta w sobie. Nauczyłam się pewnych zachowań, bo w końcu ile można siedzieć w kącie, ale gdzieś tam w środku najlepiej czuję…

Nieświątecznie, czyli pozytywne aspekty dorastania bez tradycji Wielkanocnych. Spoiler: nie ma mycia okien.

Patrzę sobie ostatnio w internety i widzę, że jak co roku pojawia się większe lub mniejsze śmieszkowanie z porządków wielkanocnych. Wiecie, te wszystkie memy o Jezusie, który przyjdzie sprawdzić, czy umyto okna na święta. Tak sobie gdybam, że to mycie okien nie jest takie złe – mi akurat nie chce się wychylać głowy i wystawiać ją na wpływ zimnego wiatru akurat teraz, bo boli mnie ucho i zatoki, ale jeśli dla kogoś będzie to plus 15 do życiowej satysfakcji? Proszę bardzo. Zwłaszcza, że osobiście bardziej widzę w tym objaw wiosennych porządków niż typowo wielkanocnego sprzątania. Równocześnie pojawiają się różne manifesty…

Co dobrego wynika z pisania?

Pamiętnik zaczęłam pisać w wieku ośmiu lat. Moim pierwszym powiernikiem był notes w szkocką kratkę z puchatym, wypukłym misiem na okładce. Pisałam tam o wszystkim, co właśnie działo się w moim ośmioletnim życiu. O ludziach, których spotkałam, o sytuacjach ze szkoły. O tym, jak chłopak, w którym się podkochiwałam podarował mi zabawkę z Kinder Niespodzianki – tak, w latach 90 łupy z “jajek” to była duża rzecz. Strasznie żałuję, że w którymś momencie, już jako nastolatka, spektakularnie spaliłam mój pierwszy pamiętnik w piecu. Podobnie jak następne notesy. Nie pamiętam, czemu tak zrobiłam, ale jak widać zawsze miałam skłonność do dramatyzmu…

Rok na wolności.

Tuż przed moim odejściem od Świadków Jehowy czytałam dużo opracowań specjalistów na temat wpływu odejścia z sekty na zdrowie emocjonalne byłego członka takiej grupy. Często powtarzał się motyw żałoby i porównywano ten moment do utraty kogoś bliskiego. Z perspektywy czasu widzę, że faktycznie potrzebowałam prawie roku na poukładanie sobie pewnych spraw w głowie i pozwolenia sobie na przeżywanie innych. I tu od razu wam powiem, że mam na myśli raczej symboliczne 12 miesięcy, bo nie umiem powiedzieć, czy ten proces zakończył się po 9 miesiącach czy może 10 miesiącach, 2 tygodniach i 3 dniach. W moim przypadku pierwsze pół roku…

Last Month, Marzec 2019

I znów niepostrzeżenie zima przerodziła się w wiosnę. Zakwitły forsycje na żółto, zaraz pojawią się magnolie, a wieczory przyjemnie się wydłużyły. W takich momentach nowa energia i nadzieja wstępuje w człowieka i chociaż politycy nadal skaczą sobie do gardeł i czasem strach zajrzeć do Internetu, to jakoś tak lżej się oddycha. Leosia stała się już prawdziwym przedszkolakiem z krwi i kości. Nie mogę uwierzyć, że miałam taki stres związany z posłaniem jej do przedszkola. W marcu bywaliśmy w Łodzi. Na roślinne jedzonko polecamy Tel Aviv na Piotrkowskiej / Ostatnie zimowe chwile / Osia w drodze do domu. Plecak z Peppą,…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest