fbpx

Grudzień 2019

5 Posts Back Home
Showing all posts made in the month of Grudzień 2019.

No i znowu zwycięstwo. I znowy nie my. Podsumowanie 2019.

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju zestawienia i podsumowania. Zaspokaja to jakąś moją dziwną potrzebę, która każdego ranka każe mi przesuwać okienka w kalendarzu i wykreślać minione dni. Z prawdziwą przyjemnością patrzę, co się działo u moich znajomych. Czytam też artykuły pełne list najlepszych seriali, najdziwniejsznych porażek czy najczęściej wyszukiwanych haseł w Google. Sama też robię swoje podsumowanie chociaż nie łudzę się, żeby ktoś przeczytał je z taką ciekawością z jaką ja klikam inne artykuły. To zestawienie jest dla mnie. By spojrzeć z dystansu na to, co się działo, co było fajne, a co poszło nie tak. I wiecie co? Z perspektywy…

Last Month, Grudzień 2019

Czy wy też czujecie niewyjaśniony smutek związany z tym, że święta się skończyły? Chociaż po drodze złapałam zapalenie zatok, to w tym roku święta wyjątkowo się nam udały – nie było idealnie (w zeszłym roku jedzenie lepiej doprawiłam), ale było tak jak chcieliśmy. I aż żal się żegnać z tą świąteczną atmosferą. Te ostatnie dni grudnia to trochę trwanie w zawieszeniu. Nie bardzo wiem jaki jest dzień tygodnia, dzieci snują się po domu nie pozwalając na produktywność, czekam na nowe i czystą kartkę. Zrobię jeszcze podsumowanie całego roku, ale zacznijmy od grudnia. Pełne zanurzenie w świąteczny klimat przyszło w wieczór…

Zderzenie ze ścianą. Co się zmienia, gdy prawie umierasz.

Jakby tu nie przesadzić z dramą? Bo przecież dzisiaj tego przerażenia, tej dramaturgii już nie czuję. Biorę leki, wykluczyliśmy chorobę genetyczną. Jest spora szansa, że gdy w maju powtórzę badanie, wszystko wyjdzie dobrze, a dla mnie będzie to tylko jednorazowe doświadczenie. Oby. Co jednak nie zmienia faktu, że pewnej środy, tak jak prawie każdego dnia, poszłam sobie do firmy. I czułam się dobrze. Po południu poszłam odebrać Leosię z przedszkola i wróciłam z nią do domu. Pół godziny wcześniej rozmawiałam jeszcze z Edwinem i ciocią. Było ok. Ale jak tylko przekręciłam klucz w drzwiach i zemdlałam. Kilka godzin później leżałam…

Jak spędzić święta bez spiny?

Gdy dzielę się z innymi swoją radością ze świąt, często słyszę, że moi rozmówcy mają już dość. Są zmęczeni, zestresowani, przebodźcowani. Przestali lubić ten czas a stoją za tym lata gorączkowego porządkowania mieszkania, godziny spędzone w kuchni i odwiedziny u tych, których być może wcale by się nie chciało odwiedzać. Poprzedza to gorączkowa gonitwa po dyskontach za zakupami i ból głowy spowodowany myśleniem, co komu kupić na prezent. Jak to z Edwinem często mówimy: nie ma obowiązku. W tym wypadku nie ma obowiązku cieszyć się i przeżywać świąt. Można sobie spokojnie pomarudzić, że co te ludzie tak wariują i po…

Jak się przygotowujemy do zimy?

Idzie do nas. Czasem zatrzyma się na zakręcie postękując ze zmęczenia, a my wtedy odstawiamy dziki taniec radości, bo jakimś cudem w naszej mrocznej Polandii robi się na chwilę w listopadzie słonecznie i cieplutko. Ona jednak nie ma litości. Przyjdzie czy nam się to podoba czy nie i znów zaskoczy drogowców. A z nią spadki nastroju, choroby i inne smuteczki. Nie ciągnie mnie na narty, więc nawet tu nie mam na co wyczekiwać. Jako rodzina staramy się jednak podjąć pewne kroki, żeby najbliższe miesiące nie stały się najbardziej niezdrowymi miesiącami. Wiecie, Netflixa też można przedawkować 🙂 6 rzeczy, które robimy…

Navigate

Pin It on Pinterest