fbpx

Trzeci trymestr to zło!

Wiadomość o ciąży często powoduje ogromną radość. W końcu będzie! Wyczekiwane i kochane dziecko. Rodzina wariuje ze szczęścia. No, wzięli się wreszcie do roboty i wnuk się pojawi! Ty, w całej tej euforii i sporej domieszce stresu, jakoś dajesz radę przetrwać pierwszy trymestr. Gdy zaczyna się drugi, masz już całkiem nieźle opanowaną sytuację. Do tego dochodzą pierwsze ruchy dziecka i uroczo zaokrąglony brzuszek. Jest ci dobrze, a otoczenie rozpływa się nad tobą. I wtedy zaczyna się ZŁO – trzy ostatnie miesiące ciąży.

trzeci trymestr ciąży

W tym miejscu mogę śmiało napisać: jeśli z dzieckiem i tobą jest wszystko w porządku i nie musisz obawiać się przedwczesnego porodu lub innych komplikacji, to masz niezwykłe szczęście. Bo dyskomfortu i różnych innych niedogodności na pewno nie unikniesz.

Zacznijmy od tego, że coraz trudniej ci się schylić. Może i jesteś jeszcze w stanie włożyć sama sobie buty, ale pewnie paznokcie masz niepomalowane od kilku miesięcy. Ogromny pojemnik z dzieckiem utrudnia ci poruszanie się i zaburza środek ciężkości. Ileż to razy wlazłam, literalnie weszłam, w drzwi, w ścianę…Znalezienie dobrej pozycji do siedzenia lub spania też nie jest łatwe. Boli kręgosłup i rozciągające się stawy bioder – w końcu jakoś to dziecko trzeba wypuścić na świat. Jeśli już wiesz, jak usiąść, to twoje dziecię zaraz rozpocznie intensywny atak kopniakami. Najlepiej w żebra, a co! Nie jest ci łatwo wstać i zmienić pozycję, ale jeśli się zapomnisz, to zaraz zaczną drętwieć ci nogi.

Ze spaniem to samo. Na brzuchu – nie! Na plecach – nie! Najzdrowiej na lewym boku, ale ile można tak leżeć? Zresztą i tak nie możesz spać w nocy, bo a) męczy cię zgaga, b) dziecko szaleje w brzuchu, c) zanim zaśniesz musisz kolejny raz iść siku, d) wszystko naraz.

Obrączkę i pierścionki pewnie już zdjęłaś lub, tak jak ja, przełożyłaś na lewą rękę. Zastanawiasz się, dlaczego twoje buty nagle wydają się za małe, a to tylko stare, dobre puchnięcie. Do kolejnych atrakcji zaliczają się skurcze łydek i/lub stóp w nocy. Sama przyjemność!

Myślisz sobie: w sobotę pójdę na długi spacer! Do ludzi wyjdę, tak! A figę – albo będziesz miała złe ciśnienie, albo zrobi ci się słabo, a nawet jeśli wyjdziesz, to po pół godzinie dostaniesz zadyszki. Bo tak!

Z jednej strony napięta skóra wywołuje okropne zmęczenie, z drugiej zmagasz się z hemoroidami. Możliwe też, że twoja skóra nagle zatęskniła za nastoletnimi problemami i z radością obdarzyła cię masą wyprysków. A przecież wszystko, co tu wymieniłam do tej pory, to tylko sprawy związane z ciałem!

Pewnie nieraz zrobiłaś coś głupiego lub o czymś zapomniałaś. Schowanie mąki do lodówki, a mleka do szafki to tylko drobnostki. Nagle zauważasz, że zmieniasz się w Ciążillę – normalnie jesteś jak ten kwiat lotosu na jeziorze muskany delikatnym wiaterkiem, ale w ciąży, cóż, znacznie łatwiej cię zdenerwować. Zaczynasz warczeć na ludzi wokół siebie, mrużysz oczy ze złości i tupiesz nogą jak buntujący się dwulatek. Gdyby nie brzuch, pewnie nieraz rzuciłabyś się w sklepie na podłogę i zrobiła awanturę. Jeśli jeszcze raz usłyszysz od męża: “co masz taką minę”, to prawdopodobnie go rozszarpiesz. Chociaż może lepiej nie, bo kto by ci przyniósł lody o 22:25 z nocnego?

No, właśnie! Raz nie jesz cały dzień (zgaga), to znów masz straszne zachcianki. A jak zachcianki, to jedzenie, a jak jedzenie, to różne uwagi #zadużopaniżarła. Zmagasz się więc z komentarzami na temat swojego wyglądu: zwłaszcza wielkości brzucha i wagi. Albo twój brzuch jest za mały i tłumaczysz się z tego, że przecież nie jesteś wyrodną matką i wcale się nie odchudzasz. Albo wręcz przeciwnie i wtedy próbujesz wyjaśnić, że wcale nie przytyłaś dużo i nie, to nie będą bliźnięta, tylko wszystko poszło do przodu i co poradzisz?

Do tego dochodzi zwyczajne zmęczenie tym stanem. Masz już dość tego, że twoje ciało nie jest już całkiem twoje. Tęsknisz za dawną sprawnością i energią. Masz ochotę wyjść na mojito z przyjaciółką, ale alkohol przecież nie wchodzi w grę. I w tej chwili nie ma znaczenia, że ciąża była planowana i wyczekiwana. Masz w nosie teksty innych, że powinnaś docenić to, co masz – przecież niektórzy nie mogą mieć dzieci. A ty? Ty jesteś po prostu zmęczona.

Kobiety, które nigdy nie rodziły, są często straszone porodem. Poród? Phi! Kilka, może kilkanaście trudnych godzin zakończonych spektakularnym wydarzeniem, na które czekałaś całą ciążę. Za to trzeci trymestr ze swoimi najróżniejszymi bolączkami? Toż to 12 tygodni! 90 dni! I chociaż obiecałam sobie, że będę cierpliwa, to jednak z uporem maniaka odliczam dni i wyczekuję porodu jak wybawienia.

Ps. Zanim zjecie mnie w komentarzach: normalnie tak nie narzekam! Gdy ktoś pyta mnie, jak się czuję, odpowiadam: “Ok” albo “Byle do końca”. Nie cierpię też na wszystkie wymienione tu przypadłości, chociaż na pewno jestem obolała i zamieniłam się w strasznie złośliwą hydrę. Pocieszam się tym, że zostało mi 60 dni do końca. I z radością pojadę na porodówkę.

Ps2. Wciąż trwa konkurs na FACEBOOK’u: do wygrania poduszka kotek z minky!

38
Dodaj komentarz

avatar
 
12 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
Kraina UrodyObywatelka MatkaMama w biegu plNianio born to be wildAnna mama Zuzi Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kraina Urody
Gość

Świetny tekst, jakbym czytała o sobie.

Obywatelka Matka
Gość

Znamy, znamy i … mamy za sobą :). I fajnie, chociaż to nie tak, że zaraz możesz sobie pozwolić na szalone tańce, poranny jogging, mojito z przyjaciółką i spanie na brzuchu. No, ale na pewno możesz spać na plecach – do dziś tak śpię noc w noc, chociaż nie lubię tej pozycji do spania – po prostu każda inna albo wciąż zakazana, albo jestem nią zmęczona po ciąży (na nowo odkryłam przyjemność leżenia na boku w pozycji embrionalnej :)). Na wyjście z przyjaciółką teraz też muszę czekać, bo po prostu jestem uwięziona przez karmienie (które wydaje się ciągnąć od rana… Czytaj więcej » / Read more

Muffin Case
Gość

Trochę pewnie tak jest, chociaż pamiętam jak mnie mąż siłą wypchnął z domu, gdy Maja miała półtora tygodnia. Nie było mnie dwie godziny, ale przynajmniej to nie była wizyta u lekarza czy w urzędzie, tylko spotkanie ze znajomymi więc trochę złapałam powietrza.

Obywatelka Matka
Gość

Dziś sama zapowiedziałam, że jadę wieczorem na zakupy. Pewnie już wszystko będzie przebrane, ale przynajmniej zobaczę normalnych ludzi 🙂

Mój problem polega na tym, że większość znajomych i przyjaciele są daleko i kontakt na żywo to raczej rzadkość. Przykre to, ale przynajmniej nie muszę się mordować z myślami: “one sobie wychodzą na drinka wieczorami a ja siedzę w chałpie”. A tak to wieczorami mamy kontakt telefoniczny czy internetowy 🙂 No cóż: są plusy i minusy, bo przecież człowiek też chce czase wyjsć. A tu nie ma z kim.

Muffin Case
Gość

Jak wiadomo wszystko ma plusy dodatnie i plusy ujemne 😉

Mama w biegu pl
Gość

Czasem trzeba sobie ponarzekać. Byle do rozwiązania 🙂

Muffin Case
Gość

Na szczęście coraz bliżej do końca 🙂

Nianio born to be wild
Gość

Zgadzam się z każdym słowem a Ty nie narzekasz tylko napisałaś prawdę. Ja toczyłam się jak piłka i nie w głowie mi było schylanie się po cokolwiek ot kopnęłam by nie widzieć

Muffin Case
Gość

<3
Cudne! To moja nowa filozofia 😀

Anna mama Zuzi
Gość
Anna mama Zuzi

haha 😀 Ciążilla 😀 Nie przejmuj się, Nam do końca został tydzień z groszem a stopień mojego narzekania i marudzenia już dawno przerósł poziom krytyczny 😛 Kilka tygodni temu uprzedziłam męża: “Kochanie to już ten czas, bądź wytrwały i wyrozumiały”. Nawet mi się na płacze zebrało, choć rzadko, ale jednak się zdarzają. Byle jakoś do końca… damy radę 😀 i mężowie jakoś też 😉 w końcu oni Nam to zafundowali, to niech teraz nas znoszą 🙂

Muffin Case
Gość

Tylko tydzień? Zazdroszczę! Ja pod koniec to już skakałam po schodach, spacerowałam, piłam herbatkę z malin – byleby urodzić 🙂

Save the Magic Moments
Gość

E tam trzeci trymestr to pikuś w porównaniu z tym cholernym połogiem 🙂 Zabiorę Ci te 3 miesiące w zamian za połóg 🙂 Fajnie by było 🙂 Dasz radę. Znasz już to. Wiesz, co i jak 🙂 Z tym spaniem to była męczarnia pamiętam. Ale obecnie nie śpię od 2 lat 🙂 oooo przepraszam – dziś Maja przespała noc! jest! jest ! jest! – sama nie wiem, co gorsza 🙂 po prostu każdy etap jest trudny 😛

Muffin Case
Gość

Akurat połogu źle nie wspominam 🙂 Ale może dlatego, że miałam naprawdę dużą anemię więc właściwie to tylko leżałam i karmiłam młodą. Jak ona spała, to i ja spałam. Dużo odpoczywałam. Resztą zajęła się rodzina 😉

Save the Magic Moments
Gość

Ojjj kochana rodzinka! 🙂

Milena- Cytryniaki
Gość

Oj, dobrze się czasem wyżalić. Też nie należę do osób, które lubią narzekać, ale w ciąży zdarzyło mi się parę razy. W końcu ta ostatnia ciąża dała mi w kość. Na szczęście widok maluszka sprawia, że o wszystkim szybko się zapomina i napełnia człowieka radość i satysfakcja, że podołał 🙂

Muffin Case
Gość

O, tak…Chociaż ja po urodzeniu Mai wygłosiłam:
“Następne dziecko mogę ci urodzić nawet jutro. Tylko nie karz mi znowu w ciąży być” 😉

Anna Janda
Gość

Ten trzeci trymestr jest taki ciężki tylko po to, żebyśmy się nie bały porodu i marzyły o nim jak o wspaniałym zakończeniu tej męki 🙂
Zawsze współczułam kobietom, które rodziły w terminie albo nawet jeszcze później. Na szczęście moje dzieci zawsze były dla mnie łaskawe i pchały się na świat dwa tygodnie przed wyznaczonym terminem 😉

Muffin Case
Gość

Podejrzewam, że to właśnie o to chodzi! Niby się boimy, niby ma boleć, ale przecież to wreszcie się skończy! 🙂

Anna Janda
Gość

To mnie dzisiaj dopadło coś podobnego, ale nie z ciążą tylko z przeprowadzką z bloku do domu. Nagle poczułam, że mam dość naszego małego mieszkania i nie mogę się doczekać przeprowadzki, która do tej pory napawała mnie jedynie strachem 😀

Muffin Case
Gość

Na tym etapie to rozumiem 🙂 My póki co jesteśmy zawieszeni w próżni – stare mieszkanie nas męczy, chętnie byśmy się przeprowadzili, a z drugiej strony moja ciąża i całe to gniazdowanie wzdryga się na myśl o przeprowadzce.

Ania Abakercja
Gość

uśmiałam się 😉 na razie jestem na początku trzeciego trymestru i póki co mam tylko problem z wysiadaniem z auta i ze wstawaniem z łóżka w nocy. ale to wyłącznie w nocy. pewnie jeszcze wszystko przede mną 😉

Muffin Case
Gość

O, patrz! O jeździe samochodem zapomniałam. W pierwszej ciąży nie miałam z tym problemu, ale teraz zmieniliśmy auto na niższe i już nie tak wejść, wysiąść, prowadzić.

Matka Antyterrorystka
Gość

A właśnie dobrze jest tak sobie czasem ponarzekać. Każdy wymaga od człowieka uśmiechu, wszystko ma być ok. Ja nie jestem za tym żeby marudzić cały czas, ale są takie momenty, że jak się człowiek wyżali to mu lepiej 🙂 Z tym kopnięciem zamiast schylania- w punkt:) Pamiętam siebie w zaawansowanej ciąży 😀

Muffin Case
Gość

Właśnie dlatego, żeby nie narzekać ludziom “na żywo”, czasem warto się wyżalić na blogu 😀

Matka Antyterrorystka
Gość

To jest zawsze jakieś wyjście 😀

Muffin Case
Gość

Najwyżej przypną nam łatkę narzekaczy, ale przynajmniej nie będziemy truć koleżankom na kawie 🙂

Matka Antyterrorystka
Gość

Haha dokładnie:)

MamA.Rojek
Gość

Zdecydowanie tak! Trzeci trymestr, trzeciej ciąży był koszmarem. Przy tych wszystkich dolegliwościach jeszcze dwójka dzieci do ogarnięcia. Oj nie łatwo ze mną mieli, wiecznie zła i zmęczona mama. Zajmowanie się teraz trójką dzieci to pikuś w porównaniu ze stanem ciążowym 🙂

Muffin Case
Gość

Dwójka? Podziwiam! Ja mam do ogarnięcia tylko pięciolatka, ale ona już w miarę sobie radzi – tylko weszła w jakąś fazę jedzeniową i co chwila muszę jej robić kanapki.

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

Dla mnie niestety trzeci trymestr to samo zło. Czuję się koszmarnie, z dnia na dzień coraz gorzej. Jakoś funkcjonuję, ale poruszam się z wielkim trudem, choć wcale nie mam aż tak wielkiego brzucha. Nie wiem, od czego to zależy, w każdym razie odliczam dni do rozwiązania. Ciąża to nie choroba, lecz na pewno nie jest to normalny stan. Pozdrawiam koleżanko “po brzuchu” :).

Muffin Case
Gość

Ale ty chyba masz jakoś na początku czerwca termin?
Jak już wkroczę w 36 tydzień, to znowu będę miała nadzieję, że zaraz urodzę :p I pewnie znowu urodzę po terminie 😀

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

Tak, na 9-tego czerwca, ale na pewno będzie szybciej, bo cesarka. Datę musimy dopiero ustalić, tak się tutaj śpieszą. Nie umiem się doczekać :).

Muffin Case
Gość

Oj, to pewnie pierwsze dni czerwca już będziesz miała córę przy sobie 🙂

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

I teściów w pakiecie ;).

Muffin Case
Gość

Ej, co to za dziwne włoskie zwyczaje?

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

To nie tak, że zwyczaje, po prostu kiedy będę w szpitalu, a mąż będzie ze mną, ktoś będzie musiał zająć się Gają. Jesteśmy tutaj sami, więc pomoc będzie nam niezbędna, bo przedszkole nie jest otwarte cały dzień :).

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

To nie tak, że zwyczaje, po prostu kiedy będę w szpitalu, a mąż będzie ze mną, ktoś będzie musiał zająć się Gają. Jesteśmy tutaj sami, więc pomoc będzie nam niezbędna, bo przedszkole nie jest otwarte cały dzień :).

Muffin Case
Gość

To rozumiem 🙂 Myslalam, ze z okazji narodzin przyjezdzaja na np. miesiac do was do domu.

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest