fbpx

6 rzeczy, które sprawiają, że bycie INFP ssie.

Różne quizy i test, to taka fajna zabawa, która z reguły nie przynosi nam nic poza odrobiną rozrywki i zmarnowanym czasem. No, bo serio: “Powiedz nam jaką kanapkę jesz na śniadanie, a powiemy ci jaką postacią z Gry o tron jesteś” raczej nam życia nie naprawi. Chociaż jednak psychologami nie jesteśmy, to jednak uważam, że z tych poważniejszych testów możemy wynieść dla siebie jakąś naukę i być może późniejszą korzyść. Pamiętam jak przeczytałam u Fashionelki o językach miłości i potem razem z Edwinem zrobiliśmy test i faktycznie otworzyły nam się oczy na pewne sprawy.

Dzisiaj odnoszę się do mojego ulubionego testu 16 osobowości, który robiłam już ładnych parę lat temu i który pomógł mi zrozumieć kilka rzeczy. Między innymi to, z czym mam problem i nad czym powinnam pracować. Na przykład jako INFP mam duży problem z prokrastynacją i jest to, coś nad czym muszę panować, gdy jestem w biurze. Test za darmo i to po polsku zrobicie na tej stronie: test 16 osobowości.

Jak się zapewne domyślacie z tytułu tego wpisu, mój typ osobowości to INFP, zwany również pośrednikiem. Trochę nie fair byłoby pisanie o wadach, zaletach i zachowaniach pozostałych typów, ale jeśli chodzi o INFP, to zebrałam swoje doświadczenia i przemyślenia. Być może sami macie taki typ osobowości i dzieki czemu zrozumiecie, nad czym warto by popracować, a może ktoś z waszych bliskich odwala podobne numery i dzięki temu wpisowi będzie wam łatwiej go zrozumieć.

Po pierwsze, beznajdziejnie znosimy krytykę.

No, dobra, jeśli mam być szczera, to nie znosimy krytyki. Jakiejkolwiek. I tu uwaga, ważna rzecz: nie chodzi o to, że uważamy, że jesteśmy najmądrzejsi i nikt nie ma prawa nas skrytykować. Wręcz przeciwnie. Krytykę odbieramy jako ogromną porażkę, bo ktoś najwidoczniej jest z nas niezadowolony. Wejdźmy teraz w buty Sary, typowej INFP: najpierw miałam doła, bo palnęłam gafę a przecież nigdy nie chciałabym nikogo urazić i tak nawalić, więc zaczęłam się tłumaczyć. Potem Edwin powiedział mi, że nie powinnam się tłumaczyć, bo nigdy wszystkim niedogodzę, więc znów czułam, że tym razem zawiodłam męża. Iracjonalne i bez sensu? Zdecydowanie. Niestety, INFP to typowi “people pleasers”, dla których myśl, że ktoś się na nich zawiódł jest wyjątkowo mocnym ciosem.

Dziwnie więc to kontrastuje z tym, że zazwyczaj całkiem dobrze idzie nam pisanie, które jest ściśle związane z krytyką. Zwłaszcza, gdy prowadzisz bloga lub jakoś działasz w mediach: no, nie ma siły, żeby prędzej czy później ludzie nie napisali ci czegoś niemiłego. Pół biedy, gdy to komentarz w stylu: “ty głupia krowo” – wtedy popłaczesz chwilę, przez kilka godzin pomyślisz, że komentujący ma rację i pora rzucić to wszystko w cholerę. Komentarze typu: “zawiodłam się na tobie, bo napisałaś, że (wstaw dowolny kontrowersyjny tematy) – oj, boli, boli straszliwie.

Po drugie, zbyt łatwo się poddajemy.

Mam zaczęte dwie ksiażki. W momencie, gdy napisałam jakieś 20 stron i mniej więcej ułożyłam sobie całość w głowie, odpuściłam projekt. Rzuciłam szkołę muzyczną po czterech latach. Często mam bardzo ambitne plany, które ostatnie porzucam wzruszając ramionami. Ktoś, kiedyś powiedział o INFP, że to typ człowieka, który często wznieca rewolucję, poczym ją opuszcza. Klasyczna Sara – zrób szum, wokół tematu świadków, a potem zajmij się czymś innym. Meeega błąd, bo poruszenie tego tematu zamknęło mi wiele drzwi, więc chociaż mogłam się już w tym wyspecjalizować i zrobić coś więcej niż kilkanaście wpisów na blogu.

Po trzecie, prokrastynacja to nasze drugie imię

Troszkę wiążę się to z niekończeniem zadaniem, ale jednak warto napisać o tym więcej. Jako INFP mam nieustanny makaron w głowie. Pełno rzeczy mnie ciekawi i bez problemu skaczę z tematu na temat. Przykładowo jestem w pracy i mam wykonać jakieś zadanie, ale nagle w radiu słyszę o tym, że mają być wichury. Sprawdzam więc dokładną prognozę pogody i po chwili kończę czytając o Tsunami w 1497 roku w okolicach Darłówka. Kurdę, jak?

Po czwarte, planujemy za dużo lub nie planujemy wcale.

Uwielbiam zapisać wszystko w kalendarzu, robić plany na nadchodzący miesiąc, tydzień i listy zadań na nadchodzący dzień. Potem ich nie kończę, ale co tam – plany były, nie? Myślicie, że te planery w naszym sklepie, to się same z siebie wzięły? 🙂 Chłopaki w pracy już wiedzę, że żaden z nich nie ma prawa zbliżać się do kalendarza trójdzielnego, bo pierwsze co robię po wejściu do biura, zanim jeszcze pomyślę o kawie, to przesuwam okienko z datą.

Gdy mieliśmy w planach wyjazd do Rumunii, przeczytałam kilka przewodników, kilkanaście relacji na blogach podróżniczych i zapisałam pełno Pinów jednocześnie tworząc obszerne notatki w swoim bullet journal.

A potem przychodzi taki moment, że totalnie wszystko zlewamy i po prostu płyniemy z falą. Z jednej przesady w drugą, i tak ciągle, przez ostatnie 28 lat.

Po piąte, nie jesteśmy asertywni i pozwalamy ludziom by robili z nami, co chcą

Taaa…Wiecie, czemu tak naprawdę uwielbiam zakupy przez internet? Oczywiście możliwość złożenia zamówienia, gdy sobie leżę na kanapie w niedzielę wieczorem, a moje dziewczyny właśnie rozwalają mieszkanie razem z koleżankami z podwórka, jest całkiem spoko. Prawda jest jednak taka, że jestem beznadziejna w mówieniu nie. I potrafię odczuwać wyrzuty sumienia, bo jakieś espedientce właśnie to powiedziałam. Jest to też powód, dla którego powinno się mnie trzymać z daleka od negocjacji z klientami. Wystarczy, że ktoś zrobi smutną minkę, że drogo, a ja jestem gotowa dokładać do interesu. A potem Edwin się pyta, dlaczego dałam rabat i patrz punkt 1 – snuję się smutna i zdołowana przez resztę dnia, bo do niczego się nie nadaję.

Po szóste, mamy problem z mówieniem o swoich uczuciach

Dusimy wszystko w sobie aż wyhodujemy sobie całkiem ładną depresję. Dzisiaj potrafiłam przyjść do Edwina i powiedzieć dlaczego jestem smutna, chociaż nie obyło się bez zachęt z jego strony. To jest ogromny postęp jeśli chodzi o mnie, bo przez ostatnie 9 lat wyciągniecie czegokolwiek ze mnie było wręcz niemożliwe. INFP i jego reakcja na smutek i niepowodzenia, to stereotypowe zwinięcie się w kocyk, płacz i ignorowanie świata zewnętrznego.

Z tego wpisu, można by wysnuć wniosek, że INFP to leniwe jęczydupy, które tylko płaczą w kącie zamiast faktycznie coś robić 😉 Może faktycznie trochę tak jest, ale tylko w tych najgorszych momentach. Każdy typ osobowości ma swoje wady, ale też zalety. Tak samo INFP i o tym napiszę wam następnym razem.

4
Dodaj komentarz

avatar
 
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
AniaSaraKarolinaVladislav Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania
Gość
Ania

Cudowny wpis, trafnie i z humorem 🙂 Większość rzeczy znam aż za dobrze z własnego doświadczenia 😉

Karolina
Gość
Karolina

Faktycznie, większość się zgadza. Szczególnie intryguję mnie punkt szósty. Zawsze myślałam, że jestem bardzo otwarta emocjonalnie (co było dość dziwne będąc zdefiniowaną, jako INFP), ale dopiero po dłuższym zastanowieniu zrozumiałam, że dzielę się emocjami, a nie faktycznymi odczuciami – tłumaczeniami tego stanu wszechświatowi. Wpis podoba mi się równie mocno, co przemyślenia o zaletach 🙂

Vladislav
Gość

Czekam na kolejny taki wpis 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest