fbpx

Bociany niech już lecę do ciepłych krajów. Pszczółki niech zapylają kwiatki i robią miodek, żebym miała czym cieszyć się w zimne poranki. Rozmówkę o jajeczkach i plemniczkach przełóżmy na inny termin. W końcu raczej każdy z nas wie jak dochodzi do zapłodnienia. Jak nie w teorii, to w praktyce (hue, hue ). Mnie zastanawia jedno: jak to się dzieje, że w pewnym momencie chcemy mieć dziecko. Doszłam do wniosku, że ta choroba zwana w niektórych kręgach dzieciozą, przenosi się przez wzrok.

stockvault-hands-on-pregnant-stomach131025

Może nie przepadasz za dziećmi. Nie ciągnie cię do noszenia dzieci znajomych. Chcieli, to niech się zajmują. Ty się nie garniesz. Małe toto, na główce ma przycisk powodujący samo destrukcje i w ogóle jakieś takie kruche i niepewne. Patrzysz i widzisz jak te małe paluszki bezwiednie zaciskają się wokół palca dorosłego. Patrzysz jak ziewa, jak uśmiecha się przez sen. Widzisz jak rośnie, zaczyna chodzić, mówić. Jest zabawne, wesołe czasem marudne ale coś jest w tym małym człowieczku, co sprawia, że nie możesz oderwać wzroku.

Patrzysz na swoich przyjaciół. Widzisz, że mają podkrążone oczy. Wiesz, że są zmęczeni. Nieraz narzekają. Mówią, że przydałby się im wieczór dla siebie, chwila spokoju. Jednocześnie widzisz, że oczy im rozświetla niezwykły blask, że dziecko czyni ich życie pełniejszym.

Niektórzy są uodpornieni na dzieciozę. U nich wirus nie rozprzestrzeni się dalej i atak choroby kończy się na zmyśle wzroku. Innym trafia do umysłu i tam toczą się dalsze walki z chorobą. Mózg działa jak sito i próbuje zatrzymać wirusa. Bo czasy są straszne a po co wydawać dzieci na taki świat. Bo praca niepewna i pieniędzy mało a dziecko kosztuje. Bo mieszkanie małe. Bo za mało podróżowaliśmy. Bo dziecko to obowiązki i koniec wygody. Bo jestem za młoda. Bo jestem za stara. Bo on nie chce. Bo ona nie chce. Bo…Bo…Bo…

U wielu wirus zatrzyma się na tym etapie. Organizm się uodporni albo zapomni o dzieciozie, która tymczasowo uśpiona zaatakuje ponownie w najmniej odpowiednim momencie. U innych wirus rozprzestrzeni się dalej, przejdzie do krwi i obejmie cały organizm. Doprowadzony do serca – zazwyczaj wygrywa. Pragnienie, które od oka, przez  umysł doszło do serca, mogą powstrzymać tylko zewnętrzne okoliczności. Te, z reguły powodują ogromne cierpienie u zainfekowanego organizmu…

Nawet jeśli raz przejdziesz dzieciozę, nie masz gwarancji, że nie zostaniesz zainfekowany podobnie. Proceder jest bardzo podobny a infekcja może rozprzestrzenić się nawet szybciej. Bo przecież ciąża to fajny stan. Bo pierworodne miałoby rodzeństwo. Bo taki maluszek jest cudowny. Bo znajoma zaszła w ciążę ( pozdrowienia dla Ciebie, K!). Jeśli zdąży zadziałać szczepionka, masz spokój na następne kilka miesięcy.

Szczepionka – KoCórka lub inne pierworodne, które pewnego dnia postanawia się wyjątkowo buntować, nie zgadzać się na nic i odstawiać cyrk na ulicy. Do tego żąda noszenia na rękach w drodze do domu i przez tydzień zdychasz z bólu, bo boli cię kręgosłup.

Czy ja już mówiłam, że podziwiam wszystkie mamy, które mają więcej niż jedno dziecko? W szczególności te, których dzieci dzieli niewielka różnica wieku.


Sara

Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście
Powiadom o
guest
5 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

5
0
Przejdź do komentarzy i proszę zostaw swój.x
()
x