fbpx

Przez kolano i w dupę wlać

Są dni, gdy jest cudownie. Dziecko współpracuje z rodzicem, pomaga, bawi się wesoło i nie psoci. Są też dni, gdy z bezsilności masz ochotę walić głową o chodnik a po wszystkim czujesz się jak wyprana z emocji ścierka. I trzeba to znieść.

452511_91991606

Taka sytuacja, któraś już w tym tygodniu: idę z KoCórką przez miasto. Trasa nie jest za długa na jej małe nóżki. Wielokrotnie przebywała większe dystansy. Ja z torbą na ramieniu a w ręce reklamówka z zakupami z biedronki, takie tam drobiazgi do obiadu. Idziemy do domu. Nagle wrzask: Chcę na rączki!

Tłumaczę. Że mamy niedaleko. Że jest już duża i od dawna nie chce jeździć w wózku. Że mam torby ciężkie. Że zwyczajnie nie mam siły jej nieść.

Płacz i ciągnienie mnie za rękę.

“Przytul mnie mamo”

Staję, kucam przy niej i przytulam. Mówię, że nie mogę jej wziąć na ręce. Byłoby łatwiej gdybym mogła – w 10 minut doszłybyśmy do domu i byłoby po sprawie. Jednak lata noszenia za cieżkich książek w nieodpowiedniej dla kręgosłupa torbie zrobiły swoje i teraz jeśli dźwignę za dużo to po prostu zdycham przez kilka dni.

Wstaję, robię dwa kroki – zastawia mi drogę i znowu ryk.Kucam, przytulam, tłumaczę. Wstaję, ryk. I tak kilka razy. Ciśnienie skacze w górę i czuję, że moja cierpliwość jest na wyczerpaniu.  Albo wybuchnę tu i teraz, albo coś z tym zrobię.

Trudno, siadam na chodniku, bo nigdzie ławki nie widać; najwyżej dostanę wilka, babciu. Biorę ją na kolana i przytulam. Siedzimy tak może 5 minut, może 10. Ludzie mijający nas patrzą na mnie jak na idiotkę. Widzę w ich wzroku przesłanie: przylałabyś jej parę razy po tyłku i miałabyś spokój, a tak to dziecka nie umiesz wychować.

Gdzieś w odległych zakamarkach mojego umysłu czaiła się myśl – może klaps by to rozwiązał?

Logika podpowiada mi, że w zamian dostałabym tylko większy wybuch histerii. Nie miałabym prawa wymagać od niej by nie biła innych, skoro ja bym ją uderzyła. Że to tylko sposób na rozładowanie mojej frustracji.Że prawo tego zabrania.  Serce nie wyobraża sobie by wyciągnąć rękę i uderzyć dziecko, moje dziecko – winne jedynie tego, że nie chce iść na nóżkach i chce żeby je przytulić.

W tym wszystkim jestem jeszcze ja, zmęczona sytuacją, zestresowana. Bo jeszcze obiad trzeba zrobić, pranie rozwiesić i kilka rzeczy załatwić.  Wcale nie jestem taka cierpliwa i spokojna jak to wygląda z boku. Mam ochotę wrzeszczeć i rzucać talerzami. Albo płakać i użalać się nad sobą. Na pewno nie mam ochoty w tym momencie być ostoją dla mojej córki. Ale jestem, bo nie mam wyboru. Ktoś tu musi okiełznać swoje emocje.

Nagle KoCórka się uspokaja. Idziemy dalej do domu – jest spokojna, radosna. Skacze po drodze i zbiera kwiatki. Nie wiem skąd wziął się jej wybuch,może chwila buntu, może bóle wzrostowe nóżek. Ważne, że sytuacja została opanowana.

We mnie jeszcze buzuje. Napięcie i frustracja nie znikają tak łatwo. Wciąż myślę, czy mogłam jakoś zapobiec tej sytuacji. Czy nie popełniłam jakiegoś błędu wychowawczego. Może byłam za łagodna. Niesłusznie warczę na męża, gdy do mnie dzwoni. Nosi mnie. Marzę o końcu dnia, kiedy pochłonie mnie książka albo przytulę się do męża i wspólnie obejrzymy serial albo film.

Do wieczora jeszcze daleko…

9
Dodaj komentarz

avatar
 
9 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
ugotowani.tvMagdaKasiaWojciechKatarzyna kata Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ugotowani.tv
Gość

Dużo wytrwałości dla waszej trójki (jak mniemam) 🙂 Ludzi i tak się nie zadowoli, przytulisz na ulicy – co za babka, w domu by się pieścili. Dasz klapsa – co za matka, okropna i wyrodna, trzeba jej odebrać dziecko itd. Najważniejsze, że dla swojego dziecka i tak jesteś najlepszą matką na świecie 🙂

Magda
Gość

Klaps niczego nie załatwia. Ale trzeba mieć w sobie ogromne pokłady: cierpliwości, miłości, samodyscypliny, żeby nie pójść o krok dalej i przekroczyć granicę.
Życzę ogromu cierpliwości 🙂

Kasia
Gość

Z nieba mi spadłaś! Po przeszukaniu dziesiątek blogów -wreszcie znalazłam notke, w której jest :
Opis sytuacji.
Bunt.
Poradzenie sobie z buntem.
Jesteś wielka, Uspokoiłaś moją głowe-choć na chwile 😉 Na moim blogu zakwitł właśnie efekt moich przemyśleń na temat bezstresowego wychowania… Pozdrawiam!

Wojciech
Gość

Bardzo pozytywne podejście. Brawo. W Polsce jeszcze jest sporo obojętności na to co się dzieje wokół nas – niestety. Nie reaguję znaczy nie widzę, nie mieszam się.
Raz zwróciłem matce bijącej dziecko w supermarkecie, żeby się opamiętała bo wezwę policję (jeszcze mi się dostało, że się wtrącam w nie swoje sprawy bo to jej dziecko)
Podziwiam każdego, kto staje ponad to i nie daje się sprowokować myślom, emocjom.

Katarzyna kata
Gość
Katarzyna kata

Bo właśnie takie nieuleganie bezsilńości i niebicie dziecka to wielki rodzicielski heroizm właśnie. Każdy taki rodzic jest moim prywatnym bohaterem. Najłatwiej wybuchnąć, skrzyczeć, wlać, tylko później trudno oczekiwać czegoś fajnego od tak traktowanego dziecka.

Czuję dokładnie to samo w takich sytuacjach :))) cierpliwosci życzę, choć chyba przyznasz, że z każdej tak przepracowanej sytuacji, wychodzisz silniejsza i nast razem już jakoś ciut lżej? :))

Jolanta Kuryło
Gość

Zapanować nad emocjami to wielka sztuka. Staram się nie oceniać sposobu wychowania. Sytuacja opisana przez Ciebie, czyli wspólne siedzenie na chodniku, czas na uspokojenie się,przytulanie i tłumaczenie bardzo mi się podoba i jak mijam takie scenki, to zdarza mi się myśleć: też tak będę, chcę być taką mamą. Z drugiej strony rozwrzeszczane dziecko w supermarkecie, bo musi dostać jakiś lizak czy inną zabawkę, średnio wzbudza we mnie pozytywne emocje.Może nie tyle samo dziecko, bo ono niczemu nie winne, bardziej rodzice i sposób w jaki się do niego odnoszą. Zamiast wytłumaczyć, przeczekać ,być konsekwentnym, to sami zaczynają krzyczeć na niego, szarpać,… Czytaj więcej »

Co Ja Plotę?
Gość

Oj znam to doskonale. Moja młodsza córka kilkaset razy dziennie głośno i stanowczo domaga się noszenia jej. Podobnie jak Ty, szybko odczuwam tego skutki na swoim kręgosłupie. Staram się z tym walczyć, siadam na podłodze i przytulam ją tłumacząc, że mamusia w każdej chwili przytuli, ale nosić nie będzie. Niestety…siadanie i tulenie wywołuje jeszcze gorszą reakcję córki w postaci histerii i rzucania się na ziemię. Turla się po niej, kopie, tłucze rękami, a ma zaledwie półtora roku (skąd u tak małego dziecka już takie reakcje – nie mam pojęcia…). Gdy tylko wstaję, ona również się podnosi i biegnie do mnie… Czytaj więcej »

Beata
Gość

Brawo bardzo dobrze zrobiłaś. U mnie jeszcze działa podniesienie młodego dosłownie na 5 sekund. I robię luz w rękach i on się zsuwa i mówię ojej ciężki jesteś itp i zamienia się to w zabawę i idzie sam dalej. Każde dziecko chce na rączki bo testuje czy tak się da i ile rodzic ponosi. Ale jak nie możesz na chwilę nawet brać lub po prostu nie wygodnie bo zakupy to siadaj gdziekolwiek i niech nóżki odpoczywają. Tak znów mam z starszym że szuka się ławeczek (ale on już bardziej rozumny). A ludzi z boku trzeba mieć w pewnej części ciała.… Czytaj więcej »

Magda
Gość

no wlasnie…najgorsi sa Ci ludzie ktorzy patrza lub mowia wprost ” dyscypliny brak,lanie by zalatwilo srawe” ja uwazam odwrotnie i zgadzam sie z toba bo kto jak nie my mamy wspierac i pocieszac nasze dzieci? One nie placzą ” bez powodu” Bo dla nich ten powod jest,i pewnie jest ogromnyc choc my go nie dostrzegamy lub uwazamy z błahy. Moj maz czesto mowi do Marcinka ” ale przeciez nic sie nie dzieje” , przeciez dla Marcinka moze akurat to , ze jego auto pojechalo nie tam gdzie chciał to bardzoduzy problem? 🙂 Ja jakos intuitcyjnie mam w sobie pewnosc,ze robie… Czytaj więcej »

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest