fbpx

Jak spędzić święta bez spiny?

Gdy dzielę się z innymi swoją radością ze świąt, często słyszę, że moi rozmówcy mają już dość. Są zmęczeni, zestresowani, przebodźcowani. Przestali lubić ten czas a stoją za tym lata gorączkowego porządkowania mieszkania, godziny spędzone w kuchni i odwiedziny u tych, których być może wcale by się nie chciało odwiedzać. Poprzedza to gorączkowa gonitwa po dyskontach za zakupami i ból głowy spowodowany myśleniem, co komu kupić na prezent. Jak to z Edwinem często mówimy: nie ma obowiązku. W tym wypadku nie ma obowiązku cieszyć się i przeżywać świąt. Można sobie spokojnie pomarudzić, że co te ludzie tak wariują i po co komu choinka. Jeśli jednak z jakiegoś powodu zostajecie przy obchodzeniu świąt, to może jednak warto nie dać się zajechać w nadchodzących dniach i mieć z tego trochę radości?

Święta to dla mnie szczególny czas. Jest w nim nutka duchowości, ale pozbawiona religijnego zacięcia. Już od listopada więcej myślimy o przemijaniu, o kończącym się roku, a tym samym o tym, za co jestem wdzięczna. O mojej rodzinie i przyjaciołach. O cieple i bliskości. Przez cały grudzień moje serce wyśpiewuje symfonie wdzięczności, a w tym roku już szczególnie, bo przecież pod koniec października trafiłam do szpitala.

A skoro jestem tym radosnym świątecznym elfem, który do pracy przychodzi w kiczowatym swetrze z motywem, to dzisiaj chcę was trochę zainspirować do tej radości.

1. Zapomnij o perfekcjonizmie!

Życie nie jest idealne. No, po prostu nie i tyle. W tym roku wymyśliłam sobie, że robimy a’la amerykańską kartkę świąteczną. Nie wyszło nam idealnie, oj nie. Nie mieliśmy profesjonalnego fotografa, a Leosia która zazwyczaj ładnie uśmiecha się do zdjęć, wyjątkowo tego dnia miała focha. W porównaniu z fotkami, które wstawią celebryci i influencerzy, to…No właśnie, to co? Jakie to ma znaczenie? Na naszej kartce jesteśmy my, prawdziwi i to się liczy! Nasza choinka może nie wylądowałaby w magazynie wnętrzarskim ale też przyjemnie się na nią patrzy. Nikt też się nie załamie jeśli nie umyjecie wszystkich okien. Nie musi być perfekcyjnie! Rób więc zdjęcia i zbieraj wspomnienia. Olej to, że nie macie takich samym czerwonych piżam i że nie zrobicie sobie rodzinnego zdjęcia, którym zawojujecie Instagram. Nie o to w tym chodzi.

Nieidealna. Nasza.

2. Wybierz mądrze

Nie musisz robić każdej rzeczy, którą od ciebie oczekują inni lub ty sama. Zapomnij o uszczęśliwianiu wszystkim dookoła kosztem siebie. Pamiętacie jak pisałam o kalendarzu adwentowym? Owszem, mamy zadania, ale nie na każdy dzień, bo zwyczajnie bym nie wyrobiła z codziennym nadzorowaniem tego. Dziewczynki i tak mają radochę z odliczania (zwłaszcza, że w torebeczce zawsze znajdzie się jakiś słodki drobiazg) więc nie ma potrzeby przesadzać. Być może przez ostatnie kilka lat, to ty organizowałaś Wigilię a reszta rodziny przychodziła na gotowe niespytawszy nawet, czy czegoś nie potrzeba. I zwyczajnie masz dość. Albo chcecie wyjechać na święta do Zakopanego i boisz się co powie teściowa. W tym czasie zastanów się nad czego ty chcesz i twoi najbliżsi.

3. Zwolnij.

Da się w grudniu wyczuć tę presję na karku. W sklepach jakoś tak nagle dłuższe kolejki, ludzie bardziej zdenerwowani. Pod nosem wyliczamy, że już umyliśmy okna, ale jeszcze nie kupiliśmy choinki. Zwolnij! Przede wszystkim zostaw sobie trochę pustej przestrzenii w kalendarzu. Jasne, zawsze jest fajnie wypić kawę z koleżanką, ale trzeba znaleźć równowagę. I nie, nie znaczy to, że teraz masz odmawiać spotkań z ludźmi, bo musisz trzepać dywany. Po prostu uczknij z tych przygotowań i świątecznych spotkań, trochę czasu dla siebie 🙂

Sobota 🙂 Dziewczny pojechały do dziadka, a ja zamiast myć okna pomknęłam do biblioteki. W kawiarnii puszczano świąteczną muzykę, sernik rozpływał się w ustach, na zewnątrz kropił zimny deszcz…Było cudownie!

W zeszłym roku naszym prezentem dla nas (z Edwinem zazwyczaj kupujemy sobie wspólny, duży prezent) była Playstation. Jedne z najmilszych wspomnień, to właśnie te, gdy już po wszystkich obiadach, rozmowach i całusach mogliśmy zdjąć eleganckie ubrania i w dresach przytulać się na kanapie oglądając w czwórkę film.

4. Sprawdzaj postępy i nie zapominaj o małych radościach

W listopadzie miałam opracowany wstępny konspekt świąteczny. Na początku grudnia, gdy prawie wszystkie prezenty upchnęłam już w tajemniczym miejscu wzięłam się za dokładniejsze plany. Rozpisałam zakupy przez internet (prowadzenie sklepu internetowego znam od podszewki i wiem, że im bliżej świąt, tym trudniej wyrobić się z terminami i paczki mogą nie dojść na czas, albo dojść zniszczone – oczywiście, sprzedawcy robią co mogą, ale w natłoku zamówień i obłożeniu kurierów, którzy często rzucają przesyłkami, łatwo o katastrofę) i staram się zamawiać jak najwcześniej. Mamy cały rok, żeby zamówić prezenty. Postawa pod tytułem: zamawiam dzień przed Wigilią, a potem obsmarowuję sprzedawcę w necie, że się nie wyrobił jest mega słaba.

Zapisałam kiedy chcę wysłać kartki, kiedy planujemy ubrać choinkę. Rozpisałam też porządki. Tu akurat Edwin będzie się wykazywał, bo akurat on jest specem od mycia lodówki, ale muszę zadbać o harmogram 🙂 Sama za to realizuję się w gotowaniu i tu też rozpisałam, co mogę zrobić wcześniej i zamrozić, co zamówić, gdzie i do kiedy (pierogi!). Na bieżąco sprawdzam, czy mam zaległości (mam, ale luz, bo patrz poprzednie punkty) i wprowadzam ewentualne poprawki. Do takiego planowania używam planera miesięcznego.

Mam nadzieję, że natchnęłam w was trochę świątecznego luzu. Do dopiero trzecie nasze święta (drugie oficjalne), ale paradoksalnie nasz brak doświadczenia i naleciałości pozwala nam zrobienie świąt bez spiny.

Dajcie znać jak jest u was? Jesteście w gorączce przygotowań? Jesteście już tak zmęczeni, że macie wszystkiego dosyć? A może wciąż umiecie znaleźć w tym radość i nastrój?

1
Dodaj komentarz

avatar
 
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Matka na Szczycie Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Matka na Szczycie
Gość

U nas zawsze bez spiny, choć marzą mi się święta bez rozjazdów, ale to pewnie dopiero za parę lat się uda 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest