fbpx

Dlaczego wyjeżdżamy bez dzieci bez poczucia winy?

Jest takie pytanie, które padnie prędzej czy później, gdy jesteś rodzicem i zdarza ci się wyjeżdżać bez dziecka. „A czy nie szkoda ci tego czasu z dzieckiem”? Dla niektórych kwestią będzie to, że zostawiłaś dziecko z ojcem i wyszłaś na babski wieczór. Ktoś inny wypomni ci weekend we dwoje. Będą też tacy, którzy z z pozorną troską zapytają, czy nie szkoda ci zostawiać dzieci z nianią i wracać do pracy. Uwaga, nie musisz pisać publicznego bloga ani udzielać się w mediach społecznościowych, żeby zetknąć się z takim pytaniem. Może ono paść nawet ze strony obcej kobiety, którą pierwszy raz widzisz na oczy. Jestem pełna dobrych chęci, dlatego nie doszukuję się w tych pytaniach złośliwości. Chociaż faktycznie, przez rodziców są one odbierane jako wredne szpile i krytykę ich decyzji. Być może pytający jest po prostu ciekawy. Albo, co moim zdaniem jest bardziej prawdopodobne, prowadzi zupełnie inny styl życia i chce się upewnić, że podjął dobrą decyzję. Niestety, nie umie zrobić tego inaczej, jak podkopując wybory innych.

Wiecie, ja bym bardzo chciała być taką mamusią z filmów amerykańskich. Taką, co rano w dresach i kucyku, zawozi rodzinnym vanem swoje starsze dziecko do szkoły, a z młodszym chodzi na spacery do parku i spędza czas na kreatywnych zabawach. Za każdym razem, gdy wieczorem padam bez siły i nie mogę się zmusić do przeczytania mojej starszej córce kilku stron Harry’ego Pottera, myślę sobie, że to nie tak miało być. Inna sprawa, że pewnie po kilku tygodniach takiego życia zaczęłabym wariować, bo kurde i niestety, ale nie potrafię odczuwać życiowej satysfakcji z bycia tylko i wyłącznie matką. Chociaż pytanie kobiet o to, czy nie wolały zostać w domu z dzieckiem nie uważam za najlepszy pomysł – raz, że istnieje ogromna presja społeczeństwa, na to by być właśnie taką mamusią domową. I ktoś, kto nie czuje do tego powołania, zostanie zalany poczuciem winy, bo najwidoczniej jest złą matką. Dwa, nie każdy ma ten komfort życiowy i może sobie pozwolić na wypadniecie z życia zawodowego na kilka lat. I już tu nie chodzi o samorozwój i pozycję w firmie, a zwyczajnie kwestie finansowe. Serio, kiedyś myślałam, że rzucę w czymś w babkę, która widzi mnie pierwszy raz na oczy i pyta, czy nie żałuję, że nie jestem w domu z moimi córkami, bo one takie malutkie są tylko raz. Jednocześnie zdążyłam się dowiedzieć, czym zawodowo zajmuje się jej mąż, dzięki czemu ona może spędzać czas w domu z dziećmi i tu muszę pogratulować, mnie niestety nie stać na bycie tylko mamą.

Dobra, ulało mi się, coś co we mnie się kisiło już od dłuższego czasu, a przecież miało być o wyjazdach. I tu mogłabym się rozpisać o tym, że moje dzieci, to przecież już nie są takie małe. Gwoli ścisłości, nawet mama karmiąca swoje dziecko piersią, ma prawo do odpoczynku, chociaż na pewno wymaga to większej logistyki niż przy starszych dzieciach. Moje jednak są już ogarnięte na tyle, że bez problemu mogą spędzić noc czy dwie u kogoś z rodziny. Mogłabym też pisać, że obie moje córki to straszne powsinogi, które uwielbiają jeździć w gości i spędzać czas np. z ciociami. Zdarza się nawet, że chcemy żeby dziewczynki zostały z nami i posiedziały w domu, a te wolą jechać do babci. Mogłabym też pisać o tym, jak cudowne są powroty i ten moment, gdy stęsknieni znów jesteśmy razem. Albo mogłabym napisać o tym, że dziewczynki dzięki kontakcie z innymi ludźmi, nie tylko rodzicami, nabierają nowych doświadczeń i przeżywają własne przygody. Mogłabym, ale tak naprawdę nie o to chodzi.

Jestem nie tylko mamą, ale też żoną. I gdy pewnego dnia moje córki wyprowadzą się z domu, wciąż będę żoną swojego męża. Przynajmniej taki mam plan i cel. Nie chciałabym, żeby za kilka lat okazało się, że już nic nas nie łączy i nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Że gdzieś tam przez lata nasze drogi się rozminęły i teraz pozostanie nam tylko nudne i męczące trwanie ze sobą.

Gdy rodzi się dziecko, to ono wchodzi na pierwszy plan. Nie ma czasu i sił na randki. Często nie ma nawet chęci, bo gdy małe wreszcie zaśnie, to rodzice także padają bez sił. Próbują wykorzystać ten krótki moment na sen, dopóki nie przyjdzie pora na zmianę pieluchy. I nawet, gdy dziecko dorasta i wreszcie przesypia noce, to wciąż ono jest priorytetem. Czy odrobiło lekcje? Czy ma buty na nowy sezon? Ze sobą od pół roku nie możesz się zebrać na wizytę u lekarza, a z dzieckiem z byle głupotą lecisz na SOR. Głowa ci huczy od sprzecznych informacji: szczepić, czy nie, kupić fotelik czy reklamowane w telewizji pasy, które są o wiele tańsze. Wieczorami szukasz więc informacji, a i tak boisz się, że za dwadzieścia lat dziecko będzie miało traumę, bo nie dawałaś kotlecików. Tyrasz ciężko w robocie, też z myślą o dziecku, żeby miało ciepły dom, mogło pojechać na wakacje i chodzić na zajęcia dodatkowe. W tym codziennym kieracie zapominacie, że jesteście nie tylko rodzicami i partnerami w prowadzeniu domu. I właśnie po to są randki i wyjazdy we dwoje. Żeby sobie przypomnieć. Nie dajcie sobie wmówić, że to egoizm. To inwestycja w to, żeby wasze dzieci, o które tak dbacie i chuchacie, nie musiały za kilka lat przeżywać waszego rozwodu, bo okaże się, że już nic was nie łączy. Jeśli więc nie potraficie wyjść do głupiego kina dla siebie, to zróbcie to dla dziecka.

Jest takie pytanie, które padnie prędzej czy później, jeśli tak się akurat złoży, że jesteś rodzicem i zdarza ci się wyjeżdżać bez dziecka. Dla niektórych kwestią będzie to, że zostawiłaś dziecko z ojcem i wyszłaś na babski wieczór. Ktoś inny wypomni ci weekend we dwoje. Będą też tacy, którzy ze z pozorną troską zapytają, czy nie szkoda ci zostawiać dzieci z nianią i wracać do pracy. Uwaga, nie musisz pisać publicznego bloga ani udzielać sie w mediach społecznościowych, żeby zetknąć się z takim pytaniem. Może ono paść nawet ze strony obcej kobiety, którą pierwszy raz widzisz na oczy. Jestem pełna dobrych chęci, dlatego nie doszukuję się w tych pytaniach złośliwości. Chociaż tak, przez rodziców są one odbierane jako wredne szpile i krytykę ich decyzji. Być może pytający jest po prostu ciekawy. Albo, co moim zdaniem jest bardziej prawdopodobne, prowadzi zupełnie inny styl życia i chce się upewnić, że podjął dobrą decyzję. Niestety, nie umie zrobić tego inaczej, jak podkopując wybory innych.

Wiecie, ja bym bardzo chciała być taką mamusią z filmów amerykańskich. Taką, co rano w dresach i kucyku, zawosi swoje starsze dziecko do szkoły, a z młodszym chodzi na spacer do parku i spędza czas na kreatywnych zabawach. Za każdym razem, gdy wieczorem padam bez siły i nie mogę się zmusić do przeczytania mojej starszej córce kilku stron Harry’ego Pottera, myślę sobie, że to nie tak miało być. Inna sprawa, że pewnie po kilku tygodniach takiego życia zaczęłabym wariować, bo kurdę i niestety, ale nie potrafię odczuwać życiowej satysfakcji z bycia tylko i wyłącznie matką. Chociaż pytanie kobiet o to, czy nie wolały zostać w domu z dzieckiem nie uważam za najlepszy pomysł – raz, że jest ogromna presja społeczeństwa, na to by być właśnie taką mamusią domową. I ktoś, kto nie czuje do tego powołania, zostanie zalany poczuciem winy, bo najwidoczniej jest złą matką. Dwa, nie każdy ma ten komfort życiowy i może sobie pozwolić na wypadniecię z życia zawodowego na kilka lat. I już tu nie chodzi o samorozwój i pozycję w firmie, a zwyczajnie kwestie finansowe. Serio, kiedyś myślałam, że rzucę w czymś babkę, która widzi mnie pierwszy raz na oczy i pyta, czy nie żałuję, że nie jestem w domu z moimi córkami, bo one takie malutkie są tylko raz. Jednocześnie zdążyłam się dowiedzieć, czym zawodowo zajmuje się jej mąż i tu muszę pogratulować, mnie niestety nie stać na bycie tylko mamą.

Dobra, ulało mi się, coś co we mnie się kisiło już od dłuższego czasu, a przecież miało być o wyjazdach. I tu mogłabym się rozpisać o tym, że moje dzieci, to przecież już nie są takie małe. Gwoli ścisłości, nawet mama karmiąca swoje dziecko piersią, ma prawo do odpoczynku, chociaż na pewno wymaga to większej logistyki niż przy starszych dzieciach. Moje jednak są już ogarnięte na tyle, że bez problemu mogą spędzić noc czy dwie u kogoś z rodziny. Mogłabym też pisać, że obie moje córki to straszne powsinogi, które uwielbiają jeździć w gości i spędzać np. z ciociami. Zdarza się, że chcemy żeby dziewczynki zostały z nami i posiedziały w domu, a te wolą jechać do babci. Mogłabym też pisać o tym, jak cudowne są powroty i ten moment, gdy stęsknieni znów jesteśmy razem. Albo mogłabym napisać o tym, że dziewczynki dzięki kontakcie z innymi ludźmi, nie tylko rodzicami, nabierają nowych doświadczeń i przeżywają własne przygody. Mogłabym, ale tak naprawdę nie o to chodzi.

Jestem nie tylko mamą, ale też żoną. I gdy pewnego dnia moje córki wyprowadzą się z domu, wciąż będę żoną swojego męża. Przynajmniej taki mam plan i cel. Nie chciałabym, żeby za kilka lat okazało się, że już nic nas nie łączy i nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Że gdzieś tam przez lata nasze drogi się rozminęły i teraz pozostanie nam tylko nudne i męczące trwanie ze sobą.

Gdy rodzi się dziecko, to ono wchodzi na pierwszy plan. Nie ma czasu i sił na randki. Często nie ma nawet chęci, bo gdy małe wreszcie zaśnie, to rodzice także padają bez sił. Próbują wykorzystać ten krótki moment na sen, dopóki nie przyjdzie pora na zmianę pieluchy. I nawet, gdy dziecko dorasta i wreszcie przesypia noce, to wciąż jest priorytem. Czy odrobiło lekcje? Czy ma buty na nowy sezon? Ze sobą od pół roku nie możesz się zebrać na wizytę u lekarza, a z dzieckiem z byle głupotą lecisz na SOR. Tyrasz, też z myślą o dziecku, żeby miało ciepły dom, mogło pojechać na wakacje i chodzić na zajęcia dodatkowe. W tym codziennym kieracie zapominacie, że jesteście nie tylko rodzicami i partnerami w prowadzeniu domu. I właśnie po to są randki i wyjazdy we dwoje. Żeby sobie przypomnieć. Nie dajcie sobie wmówić, że to egoizm. To inwestycja w to, żeby wasze dzieci, o które tak dbacie i chuchacie, nie musiały za kilka lat przeżywać waszego rozwodu, bo okaże się, że już nic was nie łączy. Jeśli więc nie potraficie wyjść do głupiego kina dla siebie, to zróbcie to dla dziecka.

Dodaj komentarz

avatar
 
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
Powiadom o
Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest