fbpx

Jak znaleźć przyjaciół, gdy się jest dorosłym człowiekiem?

Mam takie wrażenie, może niesłuszne, że przyjaźnie głównie nawiązujemy w dzieciństwie. Może wynika to z naszej polskiej sztywności, bo nie lubimy nadużywać słowa “przyjaciel” i raczej nie użyjemy tego określenia do kolegi z pracy czy znajomego z kursu językowego, choćbyśmy się nawet bardzo dobrze znali. Ciekawa jestem, jak jest u was, bo w sumie chętnie przyznałabym, że się mylę pod tym względem. Z drugiej strony musicie wiedzieć, że przez wiele lat byłam skażona jak ziemia w Czarnobylu, poglądem, że każdy kto nie jest świadkiem Jehowy nie może być moim przyjacielem. Więc siłą rzeczy zamykałam osoby, które może nawet bardzo mnie lubili w szufladce z napisem “znajomy” lub “koleżanka”.

Życie potoczyło się jednak dość nieoczekiwanie i w pewnym momencie czuliśmy się z Edwinem bardzo samotni. I tak mieliśmy sporo szczęścia, bo cześć rodziny, która np. nigdy nie była świadkami utrzymywała z nami relacje. No, ale jednak chociaż kochamy nasze ciocie, babcie i cała resztę, to było jednak takie dołujące uczucie,  że się nie ma żadnego kumpla/kumpeli do oznaczenia na Fejsbuku. Wyszliśmy z tego i teraz szczerze możemy powiedzieć, że mamy ludzi wokół siebie. Z naszych doświadczeń powstał ten krótki poradnik. W dużej mierze uniwersalny, bo każdy może znaleźć się w sytuacji, gdy będzie musiał zacząć wszystko od nowa. Na pewno przydatne dla byłych świadków i tym, którym zaczyna coś zgrzytać w organizacji – bo zbudowanie relacji poza zborem to podstawa, jeśli chcesz przetrwać te traumę, która Ci wkrótce zafundują najbliżsi przyjaciele.

Polub innych

Ten punkt akurat kieruje głównie do byłych świadków, bo wielu z nich mimo odejścia ze zboru wciąż kieruje się zasadami organizacji. Spotykasz więc kogoś, myślisz że fajny… Ale odkrywasz, że żyje bez ślubu. Normalny człowiek nie zwróciłby na to uwagi. Nawet jeśli masz inne poglądy na życie, to przecież kim jesteś by komuś mówić jak żyć. A tu nie – ten jest zły, bo pali papierosy, tamta ma tatuaż i przeklina, ci się rozwiedli. No, a ja to najmoralniejsza z całej wsi. Co tam, że piracę filmy i oszukuje na podatkach. Przecież nikt tego nie widzi…

Jasne, możesz nie chcieć się z kimś zaprzyjaźnić, bo ma inne zasady. W pełni to rozumiem. Nie rusza mnie to, że ktoś pali ale w domu swoim na to nie pozwalam. Problemem jest to, że często wszystko jest fajnie, aż zaczyna się toczyć jakąś dyskusja i się kogoś gnoić, bo “on nie ma nic mądrego do powiedzenia, bo jest po rozwodzie”. Mam koleżanki, gorliwe katoliczki, które nie oceniają tak ludzi jak niektórzy ex świadkowie. Ogarnijcie się.

Znajdź sobie hobby

Śmiało mogę powiedzieć, że salsa uratowała mi życie. Nie, wcale nie okazałam się nieodkrytym talentem, który teraz zrobi karierę w tańcu. Jednak w tamtym momencie zajęcia w szkole tańca pokazały mi, że ludzie nie są tacy źli. Wręcz przeciwnie. Są całkiem w porządku, a nawet bardzo. A serce do pomocy mają po prawidłowej stronie ( w organizacji przyjęło się, że najlepsza pomoc to ta “duchowa”, dlatego raczej nie popiera się różnych akcji charytatywnych).

Chodzenie na grupowe zajęcia przypomina trochę powrót do lat szkolnych. Trafiasz na ludzi, których nie znasz. Może się polubicie, może nie, ale jakoś musicie przetrwać te godzinę czy dwie tygodniowo. Nawet jeśli nie znajdziesz kolejnej psiapsiółki od serca, z którą będziesz spędzać każdą wolną chwilę, to przynajmniej poszerzysz swój krąg znajomych i zobaczysz, że ludzie mogą być różni i nadal być w porządku.

Popatrz na drzewo genealogiczne

Mój przyjaciel, gdy odchodził z organizacji postawił sobie ciekawy cel: chciał nawiązać kontakt z dalszą rodziną, z którą do tej pory nie miał zbyt bliskich relacji. Tu musicie wiedzieć, że większość świadków trzyma na dystans tę część rodziny, która do zboru nie należy. Dla czepialskich muszę dopisać, że nie jest to regułą – ja sama uwielbiałam się spotykać ze swoimi kuzynami. Faktem jest jednak, że odkąd odeszłam z organizacji, te relacje stały się jeszcze lepsze.

W wielu przypadkach rodziny świadkowskie nie dążą jednak do integracji z resztą krewnych. Oczywiście, chętnie zapraszają członków rodziny na śluby czy wesela, ale z myślą, żeby wydać im “świadectwo” – pokazać, że są lepszymi od nich ludźmi. W druga stronę nie są już tak skorzy do uczestniczenia w ważnych wydarzeniach rodzinnych. Sama ze wstydem przyznaje, że moja rodzina i koleżanki były gotowe wysłuchać wykładu ślubnego na sali królestwa, ale ja już do kościoła na ich śluby nie wchodziłam. Na wesele jednej z przyjaciółek nawet nie pojechałam, bo w tym czasie mieliśmy… zgromadzenie.

Oczywiście, rodziny są różne i czasem faktycznie lepiej się wychodzi z nimi na zdjęciach. W grę może wchodzić źle rozliczony spadek czy nierówne traktowane dzieci w dzieciństwie i późniejsze żale, ale pomijając wyjątkowe sytuację, można się polubić. W końcu łączą nas więzi krwi i często wspólne dzieciństwo. Wspomniany kolega znalazł świetną przyjaciółkę w postaci kuzynki, a wcześniej nie było zbyt blisko.

Odśwież szkolne przyjaźnie

Nie każdemu łatwo przyjdzie rozmowa z obcymi ludźmi. W takim wypadku pomocny może się okazać powrót do dawnych znajomości. Czasem wystarczy zwykłe “hej, co u ciebie”, albo dodanie dawnej koleżanki z klasy do listy znajomych. Ciekawe może być odkrycie tego, jak nas postrzegają inni. Ja na przykład zawsze zakładałam, że mnie nikt nie lubi. W rzeczywistości jednak okazuje się, że po prostu trzymałam ludzi na dystans. W komentarzach i wiadomościach prywatnych często piszecie mi o swoich kolezankach, które właśnie tak się zachowują – wiedza o mentalności świadków Jehowy daje pewne zrozumienie tematu.

Fajnie jest też spojrzeć na to, że jednak jako ludzie potrafimy się zmienić, dojrzeć. To, co wydawało się końcem świata, gdy się było w gimnazjum, jakieś kłótnie i zatargi, okazuje się już dawno zapomniane i nic nie warte w życiu dorosłym. Często też łączą nas podobne problemy, a kto wie… Może wśród szkolnych kolegów czeka na was miłość? ?

Internety na ratunek!

Jesli cała nasza klasa się na nas wypieła, rodzina woli nadal chodzić na zebrania, mieszkamy na zadupiu i nie ma w okolicy żadnego kursu szydełkowania, to zawsze pozostają internety. Kimkolwiek nie jesteście, jakiekolwiek hobby macie, w sieci na pewno znajdziecie kogoś podobnego do was.

Grupa osób, które fascynują się musicalem o jednym z Ojcu Założycieli? Jest! Bierzesz ślub i nie ma, kto ci doradzić, gdzie w twoim mieście znaleźć dobry salon z sukniami? Fora i grupy na fejsie pomogą. Jesteś w ciąży i szukasz brzuchatej koleżanki? Szukasz na instagramie #rodzew2019. Cokolwiek, cię interesuje lub meczy, ktoś w internecie ma podobne odczucia.

Z dziewczynami, które brały ślub w tym samym roku co ja, a poznalysmy się na pewnym forum, mam kontakt do dzisiaj. Wielu nowych znajomych to efekt zarejestrowania się na forum dla byłych świadkow.  Jeśli masz szczęście, znajdziesz osobę lub ludzi, z którymi połączy cię coś więcej niż tylko fakt, że kiedyś byliście w sekcie. Z drugiej strony pamietaj: warto mieć otwarte oczy i nie zamykać się w wąskiej grupie. To, że macie taki sam samochód i podobne problemy z naprawą, nie znaczy, że patrzcie tak samo na życie – i czasem różnice są nie do przeskoczenia. Nie zostanę w końcu plaskoziemcą ?. Bywa, że dana grupa czy forum jest naszym pierwszym kontaktem ze światem i trochę zachowujemy się jak świeżo zakochani. A gdy w grupie pojawiają się konflikty czy różnice zdań, to pojawia się ogromne rozczarowanie i żal. Dobrze pamiętać, że ludzie są różni, nie z każdym musimy czuć chemię, a jeśli ktoś nam podpasowal, to najlepiej spotkać się na żywo albo przynajmniej zacząć ze sobą pisać prywatnie lub dzwonić.

To taki mój mini poradnik dotyczący tego, jak poznać nowych ludzi i się z nimi zaprzyjaźnić. Zwłaszcza gdy świat ci się wali na głowę i czujesz, że nie ma nikogo do kogo mógłbyś się odezwać. Rezultaty nie zawsze są widoczne od razu ale warto na nie czekać. Te relacje nie są warunkowe.

4
Dodaj komentarz

avatar
 
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
paplAnkaSaraJo annaNo ja Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
paplAnka
Gość
paplAnka

W moim przypadku wyjazd za granicę z rocznej, stał się ponad 11-letnią przygodą. Na początku czułam się bardzo samotna. Rzeczywiście, będąc dorosłą osobą, inaczej patrzysz na kwestię nowych przyjaźni. Myślę, że to nie tylko polskie. W Holandii jest podobnie. Ludzie mają już swoje grono i…nie chcą tracić czasu na nowych, obcych. Na szczęście nie wszyscy 🙂

Jo anna
Gość
Jo anna

Posiadając dzieci w wieku szkolnym/przedszkolnym, można zaprzyjaźnić się z innymi rodzicami. Tematy do rozmów już są?.

No ja
Gość
No ja

No powiem ci że ciekawie…

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest