fbpx

Mamy nie biorą zwolnienia. A może powinny?

Nie mam telewizji. Siłą rzeczy omija mnie tradycyjny spot reklamowy. I dobrze, bo szkoda marnować swój czas na te głupoty. Jeśli jednak czasem jestem u kogoś, kto właśnie ogląda telewizję i mogę sobie podejrzeć reklamy, to zawsze trafiam na coś inspirującego lub śmiesznego. Tym razem natchnieniem do wpisu była reklama Vics: Mama nie bierze zwolnienia.

Nie mam nic przeciwko produktowi. Staram się na blogu nie polecać leków, ale nie będę ukrywać: zdarzyło mi się kupić produkty marki Vicks. Nie dostanie się też twórcom reklamy. Jakby nie było, przedstawili rzeczywistość. Faktycznie, kobiety często nie mogę skorzystać ze zwolnienia, ale chyba częściej po prostu nie chcą. I to im się dostanie bura, a przy okazji mi też.

Kobieta nie chce pozwolić sobie na słabość

Na początek weźmy pod analizę stereotypowego, chorego mężczyznę. Według memów i kobiecych opowieści, taki lekko przeziębiony misiaczek zamienia się w umierającego marudę. Żartobliwie narzekamy na ich zachowanie, ale skaczemy wokół nich, to podając herbatkę, to gotując rosołek, to głaskając po główce. Taki stereotypowy pan swoje wyleży i wyzdrowieje, a kobieta? Z życia chorej Sara:

-Co robisz? Odpoczywasz?

-No, tak, tak. Tylko wstałam na chwilę zmywanie wstawić i pralkę załadować. Przy okazji może odkurzę. Oj, trochę mi się w głowie zakręciło, ale jeszcze dokończę ten projekt. No, nie krzycz na mnie! Przecież leżę! Tylko wstałam powiesić pranie. No przecież nie może zostać w pralce, a ty późno wrócisz. Tak, już wracam do łóżka. Może umyję podłogę, eee, jednak nie dam rady. No, już leżę! Serio!.

Czemu jest nam tak trudno przyznać się do własnej słabości? Czy to kwestia feministycznej propagandy pod tytułem: Jak trzeba, to i sama wniosę lodówkę?

Zdaję sobie sprawę, że są na tym świecie samotne matki, które nie mają nikogo do pomocy. Albo takie, których mężowie tylko biorą, a jedyną pomoc jaką oferują, to omiatanie wzrokiem kurzy leżąc na kanapie. Ja jednak znam pełno mężczyzn, którzy do swoich kobiet podchodzą z miłością i troską. A jak nie ma tego faceta, to przecież jest też rodzina i przyjaciela. Dlaczego nie chcemy pozwolić sobie pomóc?

Nie jest łatwo, ale się uczę!

Staram się zaakceptować to, że nie jestem w stanie teraz zrobić wszystkiego. W najgorszych momentach, gdy nie byłam  w stanie się podnieść z łóżka, dzwoniłam do rodziny i pytałam, czy mogą wziąć do siebie chociaż na kilka godzin. Nie dlatego, że miałam jej dosyć. Raczej czułam przymus by wymyślić jej jakąś zabawę inną niż oglądanie bajek. Z ciocią przynajmniej przewiezie się po mieście, odwiedzi babcię, wróci do domu wybawiona i szczęśliwa.

Mam taki charakter, że w trudnych sytuacjach zamykam się w sobie. Zazwyczaj dopiero po jakimś czasie jestem gotowa “przegadać” temat. Dużo wysiłku kosztuje mnie dzwonienie do rodziny, przyjaciół i po prostu rozmawianie. O tym, że coś boli, że coś jest nie tak. Czasem wręcz robię to specjalnie, trochę wbrew sobie, ale widzę, że otwiera mnie to na innych. Wychodzę ze swojej skorupy i już nie spinam się się, gdy ktoś chce mnie przytulić. Wychodzę z cichego zainteresowania, czyli “widzę, że coś ci jest, ale nie będę się narzucać” i coraz łatwiej przejawiać mi aktywną życzliwość. Ale najpierw musiałam sama sobie pozwolić “iść na zwolnienie”.

Baby, a właściwie panowie też, pozwólmy sobie na słabość i przyjmijmy pomoc od innych. W końcu jesteśmy tylko ludźmi.

10
Dodaj komentarz

avatar
 
4 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
TediLilannnTosiMamaMuffin CaseAalillaA Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tedi
Gość

Ja jestem ostatnio pod wrażeniem mojego męża. Zazwyczaj zawsze gdy choruje, to umiera a gdy ja choruję to i tak funkcjonujemy jak zawsze, ale ostatnio przytrafił mi się miesiąc leżenia. Samopoczucie sięgało dna. Ledwo nawet do łazienki dochodziłam. Masakra totalna. I mój mąż wtedy ogarniał wszystko: dom, jedzenie, zakupy, dziecko i nawet do lekarza mnie woził. Aż nie mogę wyjść z podziwu 😀

Muffin Case
Gość

O,tak – panowie naprawdę potrafią (chociaż są wyjątki) i po prostu musimy pozwolić sobie pomóc!
Mam nadzieję, że już jest lepiej i ze zdrowiem i z samopoczuciem u ciebie!

Tedi
Gość

Tak, jest lepiej, chociaż wiem, że będzie gorzej. Taki stan ;-). Sama chciałam.

Muffin Case
Gość

No to cierpliwości życzę :*

Lilannn
Gość

Ja pamiętam jak mój K był ostatnio “chory”, czyli miał katar i bolała go głowa, jak go o coś poprosiłam to mówił: “Ale ja jestem chory” + mina umierającego, na co ja mu wypomniałam, że tydzień wcześniej ja byłam chora i jakoś ulg żadnych nie miałam, to mi powiedział: “Ale Ty jesteś kobietą, a Wy inaczej odczuwacie ból…”
😉

Muffin Case
Gość

Heh, ostatnio czytałam raport, dotyczący do tego, że generalnie kobiety gorzej znoszą ból, bo mają więcej receptorów czuciowych. Za to łatwiej jest im znieść długotrwały ból i stres…
Ale z tymi bólami, to jest tak bardzo subiektywne, że nie ma co porównywać dwóch osób.

TosiMama
Gość

Pozwalam sobie na chorowanie, wtedy opiekę na Tosią przejmuje mąż.

Muffin Case
Gość

Brawo dla męża i dla ciebie! Często spotykam się z opinią, że przecież “tata nie da rady”. A niby dlaczego nie? 🙂

AalillaA
Gość
AalillaA

Otóż to ? wiele kobiet ma kochających mężów czy partnerow, którzy w takich sytuacjach chcą stanąć na wysokości zadania i pomóc nam schorowanym matkom i żonom by mogły chorobę wylezec. Trzeba im tylko na to pozwolić. ?

Muffin Case
Gość

Panowie czekają tylko na możliwość wykazania się 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest