fbpx

depresja

10 Posts Back Home

Jedna rzecz, którą mówię osobom z depresją.

Poruszanie tematu depresji to trochę wchodzenie na grząski grunt. Temat delikatny i zdecydowanie wymagający specjalistycznej wiedzy. I nawet fakt, że u mnie zdiagnozowano depresję i leczyłam się na tę chorobę, nie czyni ze mnie nagle specjalisty w tej kwestii. Co najwyżej mogę opowiedzieć o tym, jak się czułam. Nie mniej jednak ludzie dokoła nas chorują i trafiają na koleżanki, sąsiadów, wujków Staśków, którzy depresję mają za jakiś lewacki, hipsterki wymysł i jakoś nie mają obiekcji by powiedzieć cierpiącej osobie, co myślą na ten temat. No, to ja wam powiem, co mówić. Idź do lekarza. Tak, ja wiem, że wujek na…

Gdy internety dają ci doła – o depresji, której źródłem są social media.

Czy kiedykolwiek w czasie przewijania Instagrama lub Facebooka dopadła cię myśl, że wszyscy świetnie sobie radzą w życiu poza tobą? W teorii niby wiem, jak działają social media i mechanizmy z nimi związane. W praktyce musiałam drastycznie ograniczyć korzystanie z nich, bo zwyczajnie zaczęłam się osuwać w otchłań depresji. Zaczęło się od tego, że mój Tato w grudniu wylądował w szpitalu, a nam zaczął się sezon na planery. Czyli poza tym, że martwiłam się o ojca i próbowałam zorganizować pierwsze prawdziwe Boże Narodzenie w naszym życiu, to jeszcze miałam pełne ręce roboty. Nadmiar pracy trwa nadal, ale na szczęście Tato…

Nikt nie chce być twarzą rewolucji.

Mam wrażenie, że ostatni tydzień był najbardziej szalonym okres w moim życiu. Opublikowałam wpis, który miał zmienić moje życie i faktycznie już odczuwam efekty mojego tekstu. Na szczęście zdecydowana większość jest pozytywnych i tylko na samym początku zaliczyłam kilka nieprzespanych nocy. Co mnie dziwi, i to bardzo, to wrażenie, że stałam się pewnego rodzaju symbolem, twarzą jakieś rewolucji. Nie spodziewałam się, że popularność mojego wpisu sprawi, że zacznie żyć on własnym życiem i wywoła takie reakcje. Dlatego postanowiłam wyjaśnić kilka rzeczy tu na blogu. W miejscu, w którym to ja mam kontrolę nad tym, co czytacie. Dlaczego to zrobiłam? „Lansuje…

Kiedyś chciałam się zabić, teraz jestem szczęśliwa.

Dzisiaj chciałabym się z wami podzielić czymś, o czym wie tylko kilka osób w moim życiu. Nie robię tego w poszukiwaniu taniej sensacji, nie czekam na współczucie czy rozgłos. Piszę, bo chcę dać nadzieję tym osobom, które zmagają się z depresją. Piszę, żeby niejako zamknąć ten rozdział w życiu, bo to właśnie w grudniu wybrałam się do psychiatry. Piszę, chociaż mój mąż boi się, że przypniecie mi łatkę tej wariatki od depresji i już żaden producent proszku do prania nie będzie chciał się reklamować na moim blogu, a przecież tylko po to blogerzy piszą, prawda? Przez sporą część mojego życia…

Nie dam się!

Narzekałam ostatnio strasznie. Uświadomiłam to sobie przypadkiem, stojąc na światłach i czekając na zielone. Gdzieś mi ta jaźń wtedy odpłynęła i spojrzałam na siebie z boku. I zdałam sobie sprawę z tego, że zrobiłam się straszną zrzędą. Faktem jest, że przez ostatnie dwa miesiące życie lubiło mi dawać kopa, i to jeszcze przed poranną kawą. W efekcie znów pojawiły się zawiechy, jak w starym windowsie. Ot, tak na przykład sytuacja sprzed kilku dni: -Wiesz, gdzie moje spodnie? – pyta się mnie Edwin. Patrzę na niego i nie reaguję. Podobno powtórzył pytanie trzy razy aż nagle się zerwałam i podałam mu…skarpetki.…

Keep calm and dance salsa, czyli taniec naprawdę zmienia życie!

Ci, którzy zaglądają na nasz Instagram lub Facebook wiedzą, że od jakiegoś czasu chodzimy na salsę. Spontanicznie postanowiłam wam napisać dziś na ten temat – nie ośmielę się twierdzić, że taniec jest receptą na depresję, ale zdecydowanie jest pewnikiem na poprawę humoru. Gotowi? Zaczęło się od tego, że już od dłuższego czasu szukałam sobie jakiegoś zajęcia. Czegoś, co by oderwało moje myśli od codziennej rutyny. Jak pewnie wiecie ostatnia jesień i zima była dla mnie wyjątkowo ciężka i w końcu zakończyła się wizytą u psychiatry i zdiagnozowaną depresją. Wiedziałam, że muszę uporządkować swoje życie, a nawet przewrócić je do góry…

Olej konopny i jego właściwości. Czy pomoże mi w walce z depresją?

Konopie. Z czym wam się to kojarzy? Jestem pewna, że dla wielu osób pierwszym skojarzeniem będzie narkotyk. A gdyby tak pozbyć się właściwości narkotycznych z tej rośliny i zostawić jej terapeutyczne właściwości? Czym właściwie jest olej konopny? Jest to tłoczony na zimno olej z nasion konopi. Znajdziemy w nim naturalny składnik – kannabidiol, nazywany w skrócie CBD. Jest to całkowicie bezpieczny składnik, który nie uzależnia i nie powoduje skutków ubocznych. CBD jest bogaty w białko, kwasy Omega 6 i Omega 3 oraz w nierozpuszczalny błonnik. Znajdziemy w nim także sporo minerałów takich jak: potas, magnez, żelazo, cynk, wapń, fosfor. Dzięki…

Byłam swoim największym hejterem.

Czy lubisz siebie? Proste pytanie, a jednak potrafi nieźle namieszać w głowie. Ja dopiero niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że przez większość swojego życia siebie nie lubiłam. Osobiście obsadziłam siebie w niepotrzebnej i niechcianej roli hejtera. Nikt nie potrafił mnie tak zdołować, zniechęcić i przygnębić jak ja sama. Jak to robiłam? Imię. Dziwna sprawa, bo mam całkiem zwyczajne imię. Niezbyt popularne, ale też nie wyróżniająco się jakoś specjalnie. Od wielu osób słyszałam, że moje imię jest piękne. Że chcieliby tak nazwać swoją córkę. A jednak – nie znosiłam swojego imienia. Nie miałam pojęcia, jak mogłabym się nazywać inaczej. Nie…

Odstawienie od piersi. Nie chcę ale muszę?

Dawno, dawno temu pomyślałam sobie, że będę karmiła swoje dzieci piersią. I to zrobiłam. Bez szczególnych problemów, bez nawałów, zastojów. Ot, trafiły mi się dwa egzemplarze wyjątkowo cycolubne i ja także spełniałam się w roli cycodawacza. Pamiętam jak wróciłam z Leosią ze szpitala, a zachwycony nią wujek (aktualnie lat 11) pytał się mnie, jak długo zamierzam karmić piersią, bo on by chciał, żeby mała już u nich spała. Nie miałam w głowie jakiś wyliczeń. Do pół roku to na pewno, najlepiej do roku, a dalej – zobaczymy. Tak sobie myślałam, że może Leosia pójdzie w ślady starszej siostry i odstawi…

Są takie dni.

Są takie dni, że ciężko ci rano wstać. W sumie nic w tym dziwnego. Wciąż rano jest ciemno, na zewnątrz zimno i nieprzyjemnie, a w nocy znów się mało spało. Tylko, że to twoje “nie-chce-mi-się-wstać” powoli przeradza się w “mogłabym spać cały dzień i całą noc”. I jeszcze by ci było mało. Są takie dni, że nie chce ci się jeść. Jakoś nie widzisz potrzeby. Cały dzień przetrwasz na jakiejś parodii kawy, bo nawet nie chce ci się jej parzyć w kawiarce więc po prostu zalewasz ją wrzątkiem. Albo kupisz jakieś świństwo w stylu 3 w 1. Nie mówiąc już o…

Navigate

Pin It on Pinterest