fbpx

Powrót z kosmosu – Jak się rodziła Lea.

Od kilku minut wpatruję się w ekran laptopa zastanawiając się od czego zacząć. Jak napisać tekst o czymś tak intymnym i prywatnym jak poród? Jak nie wystraszyć przyszłych rodzących? Iść w stronę mistycyzmu i kobiecej siły? Kiedy ja nawet nie miałam czasu by w głowie tworzyć sobie jakieś mądre przemyślenia na temat nowego życia…Po prostu poszłam na porodówkę i urodziłam dziecko. A to było tak…

[UWAGA: postaram się bez zbędnej fizjologi, ale jak ktoś jest nadwrażliwy, to niech lepiej nie czyta]

W szpitalu znalazłam się w niedzielę popołudniu. Od rana miałam regularne skurcze, które w końcu pojawiały się jak w zegarku co 3,5 minuty. Posłuszna zaleceniem mojego doktora, wysłałam Maję do babci i pojechałam z Edwinem na izbę przyjęć. Niestety, po przyjęciu okazało się, że rozwarcie wynosi zaledwie 2 cm, a skurcze poszły sobie precz (może to wynik stresu związanego ze zmianą otoczenia). Wiedziałam, że zostawią mnie na oddziale i nie próbowałam się wypisywać – z racji wybranych przeze mnie metod leczenia wolałam mieć wcześniej załatwioną dokumentację.

I tak nudziłam się na z innymi ciężarnymi do czwartku. Bo właśnie w czwartek koło 1 w nocy poczułam wyjątkowo mocny skurcz. Zaczęłam je mierzyć w aplikacji, ale ich częstotliwość była zdecydowanie nieporodowa: co 10 – 13, a czasem nawet co 20 minut. Akurat trwał poród, więc sobie przysypiałam i jedynie odnotowywałam te skurcze, które mnie budziły.

Po 3 zauważyłam, że delikatnie plamię krwią. Akurat była moja ulubiona położna, która wcześniej powiedziała mi, że właśnie takie krwawienie może towarzyszyć rozwieraniu się szyjki macicy. Poprosiłam, żeby mnie zbadała. Miałam nadzieję, że rozwarcie postępuję i może jak zacznę spacerować to w końcu urodzę. 3.30 – kładę się na, a tam rozwarcie na 4 palce i nagłe odejście wód. Szybko zadzwoniłam po męża, a położna podłączyła mnie pod KTG, które zapowiadało długi poród. Bo skurcze nadal były w cały świat i takie, że spokojnie je wytrzymywałam.

Potem to już lewatywa, przyjazd Edwina i poszliśmy razem spakować rzeczy z mojej starej sali. Kolejne KTG i nadal 4 palce rozwarcia. Przy skurczach nadal jestem spokojna. Trochę chodzę z Edwinem po sali, trochę bujam się na piłce. Żartuję, że tylko kart do gry nam brakuje. Jakoś po 5 znów kładę się na fotel: KTG i badanie. I lekarz i położna stwierdzają, że raczej to jeszcze potrwa. Znowu więc ląduję na piłce.

5:15 Edwin pisze smsa do swojej mamy, że zapowiada się długi poród. Ja w tym czasie mam wrażenie, że umrę. Skurcze mam właściwie co 1,5 minuty i każdy jest szczytowy – te początkowe raczej powoli narastają aż osiągną apogeum. Teraz ból jest na tym samym, mocnym (!) poziomie. No, ale się nie drę. Nie dlatego, żeby coś udowodnić – raczej staram się za pomocą oddychania i spokoju okiełznać to zjawisko. Od czasu do czasu wydaję jakiś jęk. Mówię nawet, że jest już wyjątkowo ciężko.

-Eee, chyba nie jest źle, bo pani jeszcze nie krzyczy – mówi lekarz. Nie mam do niego pretensji, bo dopiero co mnie badał. Zresztą ostatnie porody, było słychać na całym oddziale więc…Ale jak pomyślałam sobie, że mam to znosić jeszcze kilka godzin, to zrozumiałam dlaczego niektóre kobiety błagają o cięcie cesarskie. Pomyślałam sobie, że spróbuję jeszcze chwilę wytrzymać zanim się ugnę i będę prosić o cc, ale w tym momencie.

-Ja muszę! Ja muszę przeć!

Zlazłam z piłki, wdrapałam się na fotel. Położna oczy wielkie: stój! Szybko telefon po neonatologa, ginekolog leci po okulary, fartuchy wkładane w biegu przez personel. Jedno, dwa parcia i Lea jest na świecie! Ot, tak – mało co i by na piłce się urodziła. I tak 5;15 teściowa dostała wiadomość, że poród będzie długi, a o 5:30 dzwoni do niej Edwin, że już po wszystkim.

Małą zabrano na badania i mycie, a ja miałam wrażenie, że wracam z jakiegoś kosmosu. Jakby to wszystko wydarzało się bez mojego udziału. To ja przed chwilą urodziłam dziecko? Niemożliwe! Nie mogłam ogarnąć tego, co się wokół mnie dzieje. Nigdy nie brałam narkotyków, ale tak sobie właśnie wyobrażam odurzenie – dziwny uczucie, wszystko wokół wiruje, a ty zastanawiasz się kim jesteś i co się z tobą dzieje.

Potem to już były same przyjemności, czyli trzecia faza porodu – oszczędzę wam opisu. Przez dwie godziny trzymali mnie na sali (takie procedury), a ja wołałam o jedzenie. Potem zemdlałam pierwszy raz w życiu (nie polecam). A później to już przyszła pora na poznanie malutkiej sprawczyni całego zamieszania – Lei. Jedna położna stwierdziła, że to imię jak z bajki. Moim zdaniem – z kosmosu 🙂

MajaLeablog

MajaLeablog2

42
Dodaj komentarz

avatar
 
19 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
20 Comment authors
Ola KierskaAnEvelin PrzeJowiszon BlogMamamuffinEmilia Skrodzka Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola Kierska
Gość

Mój łącznie ze skurczami trwał 15 minut i przez pierwsze 10 pisałam jeszcze z mamą i chodziłam z mężem po porodówce. Dodam, że był to mój pierwszy. Aczkolwiek więcej nie chce tego powtarzać 😉

AnEvelin Prze
Gość
AnEvelin Prze

Pieknie uwieczniona chwila. Gratuluje

Muffin Case
Gość

Dziekujemy!

Jowiszon Blog
Gość
Jowiszon Blog

Poród… mój był straszny, a zarazem piękny 🙂 Miło powspominać. Zainspirowałaś mnie do opisania swojego porodu na blogu. Za jakiś czas może to nastąpi. W sumie już jakiś czas temu chciałam, ale jakoś się wahałam. Z drugiej strony w przyszlości będzie pamiątka 🙂

Mamamuffin
Gość

Gratulacje! Imię piękne, córeczka śliczna, dzielna mama 🙂

Emilia Skrodzka
Gość
Emilia Skrodzka

Jak czytam różne historie porodowe, to ciągle nie mogę sobie wyobrazić co może mnie czekać za 3 miesące 🙂

Muffin Case
Gość

Bo u kazdego jest inaczej i kazdy tworzy wlasna historie.
Zycze sprawnego porodu i duzo sil!

Emilia Skrodzka
Gość
Emilia Skrodzka

Nie dziękuję by nie zapeszyć 🙂

Emilia Skrodzka
Gość
Emilia Skrodzka

Nie dziękuje by nie zapeszyć 🙂

Obywatelka Matka
Gość

W połowie Twój opis przypominał moje przeżycia, zapewne czytałaś 🙂 Chociaż może nie nazwałabym tego kosmosem… raczej miałam poczucie, że rodził za mnie ktoś inny a ja w którymś momencie stanęłam obok. Dziwne wspomnienie, muszę powiedzieć, bo generalnie bardzo dotkliwie to przeżyłam. Był ból jak cholera, ale była też determinacja, która sprawiła, że po prostu wzięłam ten poród na klatę 🙂 i jakoś szybko poszło, chociaż się nie zapowiadało 🙂 w życiu nie zapomnę zachwytu położnych, że “nieprawdopodobnie czyste wody!” miałam 😛

Ściskam mocno, na szczęście 🙂

Muffin Case
Gość

Dzięki!
A jakie to są te nieprawdopodobnie czyste wody? Tak z ciekawości 😀
U nas był węzeł prawdziwy na pępowinie.

Obywatelka Matka
Gość

No, podobno wyglądały jak woda, bo ponoć nigdy nie są idealnie przeźroczyste. Ale ja tego nie widziałam, więc zachwycałam się małą a nie wodami :P.

Węzeł?! I nie było żadnych problemów?! mnie by węzeł przerażał, muszę powiedzieć…

Muffin Case
Gość

Mnie tez, ale na szczescie przeczytalam o tym dopiero po porodzie.

Asia | amelushka
Gość

Gratulacje i dużo zdrowia dla małej Lei, a dla Ciebie dużo sił w tych pierwszych miesiącach☺

Muffin Case
Gość

Dziękujemy! Całą naszą czwórką.

Matka Antyterrorystka
Gość

Super, że wszystko poszło sprawnie! Dużo zdrówka dla Was dziewczyny :*

Muffin Case
Gość

Dzieki!

BeeMammy
Gość

Bez znieczulenia? U mnie przy drugim polozna mowi ze pojdzie po oksytocyne i nie zdszyla po nia dojsc bo darlam sie zeby wracala i 2-3 parcia i juz. Przy pierwszym parlam prawie 2 godziny wiec jest roznica bez porownania

Muffin Case
Gość

Bez, nawet nie proponowali…
Dwie godziny parcia? Szacun!

BeeMammy
Gość

Chyba bylam juz tak zmeczona skurczami miedzy ktorymi bylam nieprztomna ze juz nie dawalam rady. Dzis mysle ze moglam jednak wolac wczesniej o znieczulenie to moze szybciej by poszlo a tak to myslalam ze na koncu zrobia mi cc bo to dlugo. Ale drugi porod jest faktycznie nagroda za pierwszy:)

Marciik
Gość

Bardzo lubię czytać takie opisy porodu, ale im więcej ich czytam to coraz większe mam przekonanie, że ja podczas rodzenia dziecka, po prostu umrę z bólu – dosłownie 🙂
Zdrówka dla małej 🙂

Muffin Case
Gość

Da sie przezyc 🙂
Nie bede ukrywac, ze boli ale gdyby bylo tak zle, nie zdecydowalabym sie na drugie dziecko.

Pani Miniaturowa
Gość

Brawo Ty za “sprawną” akcję! Brawo Edwin, żeś nie fiknął! 🙂
Zdjęcie jak starsza siostra ogląda młodsza…super! Takie fachowe oko! 🙂

Muffin Case
Gość

Malo brakowalo, aby zemdlal ?
Mowi ze przed trzecim bedzie regularniw ogladal filmy z porodow i operacji, zeby sie przygotowac.

Anastazja KP
Gość
Anastazja KP

Gratulacje i dużo zdrowia dla Was! U mnie też szedł skurcz za skurczem, pod koniec były praktycznie co minutę i trwały też minutę, na darcie się nie miałam siły 😉

Magda | Skrytka na kulturę
Gość

Gratulacje <3 Najważniejsze, że już macie to za sobą i jesteście w czwórkę! 🙂 A tak z ciekawości zapytam: nie dali Ci Lei bezpośrednio po porodzie? Bo u mnie trzecia faza i szycie (….) była już z synem przytulonym do mojej piersi.

Muffin Case
Gość

Niestety…To już Maję mi położono na chwilę, zanim zabrano ją na badania.
A teraz to nawet planowaliśmy, żeby małej nie myli. Jednak jeśli noworodek jest pokryty krwią (bardzo pękłam), to muszą umyć. To się działo tak szybko i w pełnym biegu, że poszło trochę inaczej niż sobie w głowie ułożyłam.

Magda | Skrytka na kulturę
Gość

Hmmm… Gryzaka chyba nie myli, ale po porodzie byłam w takim szoku, że mogę coś mieszać 😉 Myślałam, że kangurowanie (tak to się chyba nazywa?) jest standardem we wszystkich szpitalach…

Muffin Case
Gość

To by bylo pieknie…niestety, to raczej wciaz wyjatek.

Marta Sobczyk-Ziębińska
Gość

Ekspres Lea 🙂 Gratuluję 🙂

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

Jeszcze raz serdeczne gratulacje! Z zaciekawieniem przeczytałam Twój wpis i muszę przyznać, że Twój poród był bardziej ekstremalny od mojego. Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło i malutka Lea jest już na świecie! Imię faktycznie kojarzy się z kosmosem, ciekawe dlaczego ;)?
P.S. Nie mieliśmy odwagi dać Gai na ręce Sarę, bo chyba nie jest na to przygotowana :).

Muffin Case
Gość

Ja tam mala caly czas podtrzymuje dla bezpieczenstwa.
Maja bardzo bardzo chciala ja potrzymac. Nawet plakala z tego powodu. No i ten rok, bo niedlugo konczy piec lat, tez robi roznice.

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

Mnie dzisiaj Gaja dla odmiany zapytała, czy może zbić Sarę! No nie nadążam za własnym dzieckiem :).

Muffin Case
Gość

A dlaczego twoj byl ekstremalny? Cos poszlo nie tak? Mam nadzieje, ze nie.

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

W sensie cc, to ekstremalny ;). Wszystko poszło dobrze, nawet bardzo :).

Lilannn
Gość

U mnie drugi też był ekspresowy 🙂 Dużo zdrówka i siły dla Was wszystkich 😉

Muffin Case
Gość

Bo to już z tymi drugimi porodami tak jest 🙂

www.zaraz-wracam.pl
Gość

Cieszę się, że jesteście już w komplecie. Oby teraz malutka chowała się zdrowo i dała mamie choć troszkę pospać 😉

Muffin Case
Gość

Głupio się chwalić, ale póki co na sen nie narzekam 🙂

Budująca Mama
Gość

<3 ech, cóż tu komentować 😉 ważne, że Lea już na świecie cała i zdrowa :*

Muffin Case
Gość

Poród jak poród 😉 Ale spisałam go sobie na pamiątkę. Zwłaszcza, że przy Mai akcja przebiegała znacznie spokojniej 😉

TosiMama
Gość

Gratulacje! Dużo zdrówka dla małej księżniczki:)

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest