fbpx

Nie znam się na bujaczkach. Tak się złożyło, że przy Mai nawet nie pomyślałam o takim gadżecie. Jedną z pierwszych rzeczy, których uczysz się. gdy powiększa ci się rodzina, jest to, że każde dziecko jest inne. Chociaż po tych samych rodzicach. I tak nasza Leośka uwielbia być przy mamie, a jednocześnie potrafi sama zasnąć (sztuka, którą Maja długo nie mogła opanować). Edwin nawet się śmieje, że młoda działa jak wifi. Wystarczy, że jestem w zasięgu jej wzroku, a się uspokaja.

Oczywiście, mam chustę i nieraz z niej korzystam. Przyznam jednak, że boję się gotować obiad i mieć Leę z przodu. Gorące garnki, ostre noże…Obiad jednak zjeść trzeba, a czasem i popracować przy komputerze i stąd pojawiła się myśl o bujaczku. Wpisałam w Google hasło i pierwszym, który mnie zauroczył był właśnie Tiny Love 3 w 1. Przeszedł także dalszą selekcję, a gdy zapytałam was o opinie, byłyście na tak, chociaż wiele z was polecało leżaczek od Fisher Price. Brałam go pod uwagę, ale jednak stonowana kolorystyka Tiny Love i możliwość zamienienia go w chwilową kołyskę wygrało.

ZAKUPY: gdzie kupić Tiny Love 3 w 1

Krótko mówiąc: w Internecie! Wiadomo, że jest taniej niż w sklepach stacjonarnych. Warto jednak nie klikać w pierwszy z brzegu link, tylko przeanalizować rynek. Przykładowo w Empiku nasz leżaczek kosztował prawie 500 zł. W wielu sklepach internetowych cena wynosiła około 400 zł. Mi nie zależało na konkretnym kolorze więc z chęcią kupiłam model w brązie za 320 z przesyłką (inne kolory były droższe).

SKŁADANIE BUJACZKA

No, naszykujcie sobie śrubokręt. Nie jest tak, że wyjmujecie go z pudełka i jednym płynnym ruchem rozkładacie gotowy produkt. Może to ja jestem taka ułomna, ale trochę trzeba się pobawić. Nie zrozumcie mnie źle: dacia radę! Po prostu myślałam, że będzie to prostsze. I jeszcze jedna rzecz: zaopatrzcie się w baterie!

Tiny Love w codziennym użyciu

Jedna z ważniejszych dla mnie rzeczy: bujaczek rozkłada się na płasko i tworzy w ten sposób tymczasowe łóżeczko. Dla mnie to była bardzo ważna rzecz, bo często jeździmy do rodziców i tam wolę młodą kłaść w bujaczku niż np. na kanapie. Jeszcze ktoś na niej usiądzie 😉 Wiadomo, że gdy biorę ze sobą wózek, to inna sprawa, ale ja nie zawsze mam potrzebę ten wózek brać – krótsze spacery bez obciążenia zaliczamy w chuście.

Ktoś na Instagramie zwrócił mi na to uwagę, że Tiny Love się nie składa. Faktycznie, jak już powkręcacie śrubki, to będziecie go co najwyżej przesuwać z miejsca na miejsce. Ja jeżdżę kombi więc, gdy odwiedzam rodziców, po prostu wrzucam go do bagażnika.

Poza tym, że Tiny Love rozkłada się na płasko, można w nim położyć dziecko w pozycji półleżącej (przypina się je wtedy pasami) i właśnie z tej formy korzystamy najczęściej. Młoda często leży na podłodze więc bez wyrzutów sumienia wsadzam ją do bujaczka, gdy muszę coś zrobić przy komputerze. Bujam Leę nogę, ona gada do zawieszek z karuzeli i jest dobrze. Po dwóch dnia od zakupu, stwierdziłam, że to jeden z lepszych rzeczy jaką mogłam kupić. Młoda niejednokrotnie sama zasnęła w leżaczku, gdy ja na przykład robiłam obiad. Poza tym jest w nim bezpieczna od siostrzanych zapędów Mai – raz dostałam zawału, jak ją zaczęła sadzać na podłodze…

Jeszcze kilka słów o pozytywce: mamy trzy tryby. Ciągłą “wesołą” muzyczkę, spokojną do usypiania oraz “wesołą”, która załącza się w momencie poruszenia bujaczkiem. Do tego dwa tryby głośności. Zawieszki są dwie: lusterko w kształcie słoneczka i ślimak z dzwoneczkiem w środku. Można je łatwo odpiąć i np. przyczepić do fotelika. Zauważyłam, że Leośka polubiła ślimaka i często biorę go ze sobą.

Oczywiście materacyk można łatwo zdjąć i wrzucić do prania, ale jak już się zachowuje w pralce – tego nie wiem. Dla mnie dodatkową zaletą jest to, że Tiny Love 3 w 1 nie ma w swojej ofercie pstrokacizny. No i skoro miałam wydać na sprzęt parę stów, to dobrze jeśli trochę będziemy z niego korzystać. Ten bujaczek jest do 18 kilo, więc spokojnie starczy nam na lata.

Wady Tiny Love:

-stosunkowo trudno się składa

-nie jest zbyt mobilny

-cena; Fisher price jest tańszy

Zalety:

-3 w 1; inwestycja na lata

-ładny design, mało “dzieciaty”

-nie za głośna i nienachalna muzyczka

tiny love 3 w 1 opinie

tiny love 3 w 1


Sara

Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście
Powiadom o
guest
10 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

10
0
Przejdź do komentarzy i proszę zostaw swój.x
()
x