fbpx

Wspominałam o tym serialu już kilkakrotnie na blogu i pewnie kilkanaście razy na Instagramie. Troszkę trudno mi zmilczeć w tej kwestii, bo to moja ulubiona, ukochana komediowo-dramatyczna produkcja ostatnich lat. Nie jest to na pewno serial, który pokocha każdy, ale tak się akurat składa, że z powodu koronawirusa pozamykali kina i teatry, więc w ramach kwarantanny możecie zalec przed Netflixem i dołączyć do mojej małej bańki fanów.

“Crazy ex-girlfriend” to historia Rebecci Bunch, która po ukończeniu prestiżowej uczelni rozwija prawniczą karierę w Nowym Jorku. Nie jest jednak szczęśliwa mimo kolejnych awansów. Dziwnym trafem spotyka pewnego dnia na ulicy Josha – jej miłość z wakacyjnego obozu, gdy oboje byli nastolatkami. Pod wpływem chwili Rebecca postanawia rzucić całe swoje dotychczasowe życie i przeprowadzić się do mieściny w Californii by odnaleźć swoją dawną miłość i sprawić by Josh do niej wrócił. Brzmi szalenie (crazy)?

Nie chcę tu wam streszczać całej fabuły i postaram się nie spoilerować głównych wątków, ale jest jedna rzecz, o której muszę wspomnieć. Moim zdaniem nie wpłynie ona negatywnie na oglądanie serialu, nawet może niektórych zachęcić, ale gdyby to był dla was problem – ostrzegałam.

Co ważnego musicie wiedzieć o tym serialu: główna bohaterka lubi sobie wyobrażać, że występuje w musicalu. Różne wydarzenia w swoim komentuje piosenkami i w przeciwieństwie do Glee – nie są to covery, a piosenki autorskie.

Mamy więc nawiązania do Nędzników, Kotów, do Beyonce, Bruno Marsa, a wszystko to podlane zabawnym i związanym ze współczesnymi problemami komentarzem. Już w pierwszym odcinku mamy przekomiczne Sexy Getting Ready Song, które przypomina trochę utwory Pussycat Dolls, a jednocześnie ironicznie komentuje oczekiwania co do wyglądu kobiet.

Serial łatwo znielubić, zwłaszcza jeśli poprzestaniemy tylko na kilku odcinkach (ja tam pokochałam go od razu, ale wiecie – dajcie mi ludzi, którzy zaczynają śpiewać i tańczyć na środku ulicy i jestem kupiona). Nasza bohaterka kłamie, manipuluje i ogólnie nie jest postacią, której łatwo kibicować. Przez sporą część odcinków chcemy krzyknąć: “weź się ogarnij”. W pewnym momencie Rebecca sama śpiewa “I’m the villain in my own story” – jestem złoczyńcą w mojej bajce. Tylko, że serial nie broni Rebecci. Nie stara się usprawiedliwiać jej czynów. Wręcz przeciwnie. Zastanawiamy się kiedy to wszystko wreszcie wybuchnie i Rebecca będzie się musiała zmierzyć z konsekwencjami swoich czynów.

Twórczynie serialu od początku miały pomysł na zamkniętą historię: opowieść o kobiecie, która upada nisko ale w końcu się podnosi (zaliczając po drodze jeszcze kilka potknieć). Dużą rolę odgrywają w serialu problemy emocjonalne i dopiero odpowiednia diagnoza pozwala bohaterce faktycznie podjąć kroki, które zmienią jej życie na lepsze. Rebecca śpiewa w swojej głowie o świadomości stygmatyzacji chorych osób, ale jednocześnie chce wreszcie zrozumieć, co jest z nią nie tak i poczuć, że wreszcie gdzieś należy.

To też serial, który dał nam piosenkę o antydepresantach, żywcem wyjętą z “La la land” czy smutną balladę “The Darkness”, którą ostatnio przesłuchałam 20 razy pod rząd, gdy znów wróciłam do mojej pierwszej miłości – depresji.

Serial może się też nie podobać w pewnych środowiskach: mamy tu szeroką reprezentację różnych grup (jeden z drugoplanowych bohaterów przekonuje się, że jest biseksualny). Do tego sama Rebecca jest dość dosłowna i lubi podchodzić bezpośrednio do spraw cielesnych więc zdarzyły się też w serialu rozmowy i żarty o kupie czy o okresie.

Jak się jednak domyślacie mnie to nie zniechęca, wręcz przeciwnie 🙂 A jesli dotrwacie do końca, to zobaczycie jaką piekną drogę przeszła główna bohaterka i nie tylko ona. Bo chociaż w tytule mamy szaloną byłą dziewczynę, to serial daje nam o wiele więcej ciekawych postaci.

Wszystkie 4 sezony można obejrzeć na Netflix.

Categories: Lifestyle

Sara

Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x