fbpx

Czasem ktoś pisze mi dlaczego tak ciągle piszę o Świadkach, dlaczego nie zajmę się swoim życiem? Wbrew pozorom zajmuję się swoimi sprawami. Wstaję rano i nie myślę o świadkach. Mijam z obojętnością stojak, gdy wiozę rano Leosię do cioci. Nie wchodzę na ich oficjalną stroną. Spokojnie pracuję i wychowuję dzieci. A potem wchodzę na maila i dostaję taką historię. Tym bardziej poruszającą, bo znam jej bohaterkę osobiście i tak jak ona napisała – nigdy nie powiedziałabym, że mogło się tam wydarzyć coś takiego. Publikuję ku przestrodze. Może w tej chwili przeciętna rodzina świadków czyta to i myśli, że zwariowałyśmy, bo niemożliwe, że matka mogłaby tak traktować własne dziecko. Oby ich córki i synowie nigdy nie usłyszeli, że są mniej ważni od Jehowy.

Historia Oli

Jak zostałaś Świadkiem Jehowy

Zostałam tak wychowana. Od kiedy pamiętam jeździłam na zebrania a mama zabierała mnie na głoszenie.

Otaczałam się głównie osobami ze zboru tworząc niezbyt udane „przyjaźnie”. Dlatego towarzystwa szukałam gdzie indziej. Każde moje wyjście z kimś spoza organizacji było komentowane w domu. Czasami słyszałam: „Dlaczego się z nią zadajesz, ona i tak zginie w Armagedonie”. Pomiędzy „miłością do wszystkich ludzi” a „śmiercią w Armagedonie” znajdywałam przyjaciół w „światusach”. I o dziwo oni nie byli tacy straszni… nawet 10 latki nie przeklinają, nie piją i nie palą ukrywając się przed rodzicami.

Byłam posłusznym dzieckiem które robi to co każe mamusia… Dlatego przyjęłam chrzest, gdy miałam tylko 11 lat. Nie rozumiałam tego co robię i jakie konsekwencje będzie miała moja decyzja. Pytań do chrztu wyuczyłam się na pamięć aby wyglądało na to, że naprawdę mi zależy. Nadszedł dzień chrztu. Podczas wykładu miałam ochotę wstać i zrezygnować. Bałam się jednak, że mama będzie smutna i zła. Przyjęłam chrzest. Zostałam Świadkiem Jehowy chociaż w to nie wierzyłam i tego nie chciałam.

Kilka długich lat starałam się być dobrym człowiekiem. Często byłam pionierem pomocniczym. Rezygnowałam z marzeń i hobby tylko dlatego, że Bóg i religia byli ważniejsi. Z wiekiem zaczęłam rozumieć więcej.

Co sprawiło że odeszłaś od organizacji

Zostałam zgwałcona. Przez mojego chłopaka. Matka miała pole do popisu… zamiast wsparcia w ciężkiej sytuacji dla nastolatki wmówiono mi, że to moja wina, bo zadawałam się ze światusami.

Policja, prokuratura, przesłuchania, płacz, samookaleczenie, strach by wyjść z domu. Ciągle z myślą, że to moja wina, bo nie słuchałam Jehowy.

Pierwszy moment kiedy coś pękło w moim umyśle tak na dobre, to chwila kiedy 3 starszych przesłuchiwało mnie czy aby na pewno zostałam zgwałcona czy to ja chciałam wszystkiego.

Ile razy, gdzie, kiedy… horror. Zostałam upomniana za to że zostałam zgwałcona.

Stopniowo zaczęłam się oddalać od zboru.

Zaczęłam pracować, a argument matki, że „póki cię utrzymuje masz chodzić na zebrania” przestał działać więc ja przestałam pojawiać się w zborze… Tak minęły 3 lata.

W ciągu tego czasu zaczęłam żyć po swojemu prowadząc mocno podwójne życie, przeklinałam, miałam chłopaka, zrobiłam tatuaż, szalałam potajemnie na imprezach.

Straszne co? Okropne? Zostawiła Boga i już takie lubieżne rzeczy.

A jak żyje większość 20 latków? Ciesząsię życiem póki są młodzi. Nikomu krzywdy nie zrobiłam.

Poza domem byłam szczęśliwa będąc sobą.

W domu awantury o wszystko, wyzwiska, bicie mnie. Są osoby które były tego świadkami ale to tylko moi znajomi. Dlatego w zborze nikt nie uwierzy, że matka, która wychowała 4 dzieci w zborze, pionierka, uczynna, uśmiechnięta, wspaniała kobieta mogłaby bić i wyzywać swoje dziecko.

Sytuacja w domu zniszczyła mnie. Jestem nadal niedowartościowaną dziewczyną, mimo tego że stopniowo odzyskuje poczucie własnej wartości. Wciąż mam blizny po kolejnych samookaleczeniach.

W dosyć katastrofalnym okresie mojego życia, gdy miałam dość wszystkiego, w internecie trafiłam na mężczyznę. Zaczęliśmy rozmawiać dość długo i zaproponował spotkanie. Wszystko było mi tak obojętne, że postanowiłam się z nim spotkać. Dwa spotkania później wiedziałam, że to jest mężczyzna, którego chcę mieć obok przez całe swoje życie.

„Dopuściłam się niemoralności”

Moja matka powiedziała mi jedno zdanie, które zaważyło na moim życiu totalnie „Jehowa jest ważniejszy od Ciebie”

Sama zgłosiła w zborze to, że przespałam się z kimś. Ja jeszcze tego samego tygodnia wyprowadziłam się. Na komitet przyjechałam z podejściem, że i tak zostanę wykluczona za „nieokazanie skruchy”.

Przestałam być Świadkiem Jehowy

Przez jakieś pół roku było ciężko ale miałam obok swojego partnera, który każdego dnia wspierał mnie i pomagał odzyskać to co straciłam przez te lata.

Poczułam miłość.

Nauczyłam się kochać.

Poczułam się szczęśliwa.

Jak się czułaś jako kobieta w organizacji

Zawsze miałam wrażenie, że jak jesteś kobietą to masz siedzieć cicho, zgłaszać się do odpowiedzi i głosić. Jak popełnisz błąd to mężczyzna może ci udzielić nagany, bo jesteś tylko kobietą.

Mężczyzna ma władzę.

Dzisiaj kocham siebie i swoje życie. Jestem otoczona miłością. Za jakiś czas będę miała własną rodzinę i dzieci. To co dostaną to wolność podejmowania decyzji i możliwość bycia sobą. By nigdy nie czuły się tak źle jak ja. A najwięcej dostaną szczerej miłości której mi tak brakowało.

Osoby z miasta Sary napiszą że to wymyślone. Zastanówcie się bo znacie mnie bardziej niż Wam się wydaje.


Sara

Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście
Powiadom o
guest
7 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

7
0
Przejdź do komentarzy i proszę zostaw swój.x
()
x