fbpx

Lista oczekiwań skierowanych względem nas, kobiet, zdaje się nie mieć końca. Dzieci pragną uwagi, dom wymaga sprzątania, a mąż znów nie może znaleźć paska od spodni w szafie. Możesz powtarzać setki razy, że nieszczęsny pasek jest na tamten półce, ale on i tak tego nie widzi. Odkładasz więc książkę i z westchnieniem wstajesz z kanapy, po czym wyciągasz poszukiwaną rzecz nawet nie zaglądając do szafy.

Mogłabym też rozpisać się nad tym, czego oczekuje od nas społeczeństwo i co my same sobie narzucamy. Chcemy dobrze wykonywać swoją robotę, żeby nam nie mówili w biurze, że odkąd mamy dzieci nasze mózgi są przydatne tylko wtedy, gdy trzeba powiedzieć, gdzie kupić ubranka ze Świnką Peppą. Chcemy zapewnić dzieciom dobre dzieciństwo, bo je kochamy, to oczywiste, ale trochę też chcemy dobrze wypaść przed nauczycielką w szkole, rodzicami innych dzieci i internetem. Sama wiem, że na wiele rzeczy często może i miałybyśmy ochotę przymknąć oko, ale zaraz przychodzi nam do głowy myśl: co ludzie powiedzą. Wystarczy, że wspomnę zerówkowe zdjęcia. Dzieciaki miały mieć robione portrety i zarówno fotografka, jak i nauczycielka mówiły, żeby nie stroić maluchów. Jak zobaczyłam rano wszystkie te wystrojone dzieciaki, to odwróciłam się na pięcie i wróciłam, gdy Maja miała już ałtfit, taki jak reszta.

Sukienka – kupiona tuż przed wyjazdem w SH. Czerwone, seksi sandałki – stili.pl

Ludzie, którzy zupełnie nas nie znają też ciągle wywierają na nas presję. Pewnie nie powinnam wstawiać tego zdjęcia, bo nie wyglądam na nim jak fit modelka, ale kurde, jakie to ma znaczenie? Lubię je, bo byłam wtedy na wakacjach i akurat poszliśmy z Edwinem na samotny spacer. Sukienka była wygodna, a to że prześwitywał spod niej kostium kąpielowy? Na wakacjach może. Poza tym jest to jedno z nielicznych zdjęć z tegorocznych wakacji, na których jestem ja – tak to jest, jak się samemu robi większość fotek.

Do czego zmierzam? Mamy skłonność do zapominania o troszczenie się o siebie. Dbamy o nasze rodziny, wykonujemy obowiązki, martwimy się tym, co o nas myślą inni i przeżywamy rozterki przeglądając magazyny dla kobiet: czy jak nie mam orgazmów pochwowych, to jest coś ze mną nie tak, pomyślisz przegladając artykuł dotyczący stymulacji punktu G – swoją drogą aktualnie naukowcy skłaniają się do stanowiska, że wszystkie orgazmy pochodzą z łechtaczki.

Mam więc dla was wyzwanie, w którym nic nie musicie, ale będzie mi miło, jeśli dołączycie. Chciałabym, żebyśmy we wrześniu nauczyły się nowego nawyku: tego, by być dla siebie dobre. Spokojnie, nie ma podpunktu z masturbacją, chociaż jeśli ktoś czuje taką potrzebę, to może to zrobić na własną rękę (o, jeżu, jaki suchar). Zadań jest 30, ale nie musicie ich realizować po kolei. Możecie też zamieniać je na własne, wygodne dla was pomysły. Krótko mówiąc, chodzi o to, żeby każdego dnia znaleźć chociaż kilka minut, w którym zrobisz coś dla siebie.

Codziennie będę na Instagramie pokazywała, jak wykonuję swoje zadanie, co mi to dało i czego mnie nauczyło. Myślę, że fajnie by było, jeśli też zrobicie podobne. Oficjalny hashtag wyzwania to: #dobradlasiebie. Chętnie potem zrobię podsumowanie z waszymi fotkami – kto wie, może dzięki temu stworzymy listę naszych poprawiających humor filmów czy pomysłów na domowe maseczki. To, co? Piszecie się?

Categories: Lifestyle

Sara

Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

1
0
Przejdź do komentarzy i proszę zostaw swój.x
()
x