fbpx

Do małej blogerki: najtrudniejsza rzecz w blogowaniu przed tobą.

Pewnego dnia wpadła ci do głowy szalona myśl: założę sobie bloga! Pewnie nawet nie masz pojęcia, że całą tę zabawę niektórzy przerobili w nieźle działający biznes. Pojęcia nie masz, kto rządzi w polskiej blogosferze, co to są staty, UU i dary losu. Zakładasz bloga, bo chcesz się podzielić tym, co cię pasjonuje. Może to jest gotowanie, może fotografia albo scrapbooking, albo po prostu chcesz, nie, musisz pisać.

Tak było ze mną. Jako ośmiolatka zaczęłam pisać pamiętnik. Towarzyszył mi on w podstawówce i w pierwszych nastoletnich zauroczeniach. Nieraz nocą siadałam na parapecie i zapisywałam kilka, czasem kilkanaście kartek wylewając z siebie emocje. Jakoś musiałam to robić, bo z natury jestem introwertyczką i czasem siłą zmuszam się by się otworzyć na innych. Jednocześnie nigdy nie potrafiłam tworzyć fikcji ani pisać poezji – po przeczytaniu biografii Maud Montgomery i kilkukrotnych zaczytaniu jej trylogii o Emilce zaliczyłam lekką chandrę: nie nadaję się na pisarkę. To nie przejdzie.

W tym samym czasie nie miałam problemu z pisaniem rozprawek na języku polskim. Wiesz, te wszystkie “Quo Vadis jako powieść historyczna” albo “Motyw metamorfozy głównego bohatera”. Oczywiście, gdy w grę wchodził klucz odpowiedzi polegałam. Nauczyciele mówili mi, że mam dryg i lekkość do pisania, ale oni tego nie oceniają.

Zdałam maturę, na polonistykę z premedytacją nie poszłam. Pamiętnik przestałam pisać z chwilą wyjścia za mąż. Skoro mąż robi strony i zna się na internatach pomyślałam o pisaniu bloga. I tak to się zaczęło.

Im dłużej blogujesz, tym więcej wiesz na temat zasad działania tego małego światka. Powstało już pełno poradników dotyczących bycia lepszym w swoim fachu. Przejdź na własną domenę. Zwróć uwagę na wygląd szablonu. Załóż social media. Rób to, a o tamtym zapomnij.

Po pewnym czasie twój blogasek, niczym mała sadzonka zaczyna rosnąć, a w końcu wypuszcza pierwsze kwiaty – a to jakiś gratisik wpadnie, a to faktura wystawiona, to znów zaproszą na szkolenie. Nawet nie musisz mieć ambicji by stać się najwspanialszym kwiatem w tej szklarni. Wystarczy ci to, co masz. A jednak chwilami masz ochotę wrócić do swojego starego bloga z głupią nazwą z blogspotem w tle.

Nie zrozum mnie źle. Sama uważam się za blogerkę malutką, główeczkę od szpilki. Specjalnie odwołałam się do małych blogerek, bo wiem, że wpadną tu wściekłe tocząc pianę hejtu w pyskach. Specjalnie, bo chciałam im coś ważnego uświadomić: korzystajcie z tego, że możecie pisać swobodnie. Że możecie sobie ponarzekać na sąsiadkę/teściową/szefa/ czy kogokolwiek tam macie.

Narzekanie i takie obgadywanie nie jest w dobrym tonie, ale dobrze wiem, że czasem tak człowieka dusi żal, niezrozumienie i zawód, że nie może wytrzymać. Po to był mi pamiętnik. Bywało i niestety bywa, że ktoś tak potrafi zaniżyć twoje poczucie wartości, obrobić ci tyłek i jeszcze spowodować paranoję (pewnie inni też myślą, że jesteś do niczego), że tylko wypisanie się może pomóc. Ze mną tak było. Dzięki temu przestawałam myśleć o sprawie. Gdy z czasem wracałam do tematu, nie mogłam uwierzyć, że przejmowałam się takimi błahostkami i toksycznymi wyziewami innych.

Teraz mam związane ręce. Pomimo moich małych zasięgów jestem świadoma, że blog bywa czytany przez rodzinę, znajomych, a nawet klientów. Wiem, bo mi o tym mówią. Gdy więc wracam po ciężkim dniu w pracy, nie mogę sobie ulżyć i ponarzekać na wrednego szefa/ na sąsiadkę, która o szóstej rano będzie ubijać kotlety/ na koleżankę z biura, która obgaduje mnie na każdej swojej przerwie na papieroska <sytuacje hipotetyczne>. Dlaczego nie mogę? Bo mogą to przeczytać. Bo klient może zerwać z nami współpracę, gdybym w jakiś sposób naraziła jego dobre imię. To tylko jeden z przykładów, a takich okazji do wylania emocji jest dużo więcej.

Nieraz obserwuję blogerki robiące powyższe rzeczy. Często narzekają na teściowe czy mężów albo wredną sąsiadkę. Z jednej strony nie popieram takiej pisaniny, z drugiej dobrze rozumiem tę potrzebę. Kiedyś wyśmiewałam się z pustych statusów na fejsie typu “jest mi źle ale nie powiem dlaczego”. Myślałam: napisz po prostu, że pokłóciłaś się ze szwagierką. Teraz rozumiem, że czasem mamy związane ręce a takie odzywki są błaganiem o pomoc.

Ale wracając do smędzących blogerek – wypisujcie swoje emocje póki możecie i niekoniecznie zazdrośćcie tym większym. Przyjdzie czas, gdy będziecie musiały zapanować nad językiem i skończy się traktowanie bloga jako pamiętniczka.

Nawet jeśli wydaje nam się, że jesteśmy gotowi na rozwój i nowe możliwości, przyjdą dni, że będziemy tęsknić za naszym nieczytanym przez nikogo, troszkę kiczowatym blogaskiem.

32
Dodaj komentarz

avatar
 
13 Comment threads
19 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
Zielona MałpaGulbaskaSabina Trzęsiok-PinnaKasia HarężlakMamatorka Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zielona Małpa
Gość

Sama też mam ten problem. Nawet kiedyś musiałam policzyć się z konsekwencjami jednego z wpisów. Na szczęście były to pozytywne konsekwencje. Jednak mimo wszystko pozostał strach, że ktoś niepowołany trafi na mojego bloga i przeczyta nie to co trzeba.

Gulbaska
Gość

Ja bym wróciła do pisania pamiętnika. Nie można dusić w sobie emocji, bo “nie wypada” czegoś powiedzieć.

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

U mnie jest podobnie- nie mogę narzekać i jako tako narzuciłam sobie cenzurę, bo czyta mnie rodzina. Niestety, bliscy nie są w stanie zrozumieć mojej idei blogowania, więc dochodziło między nami do spięć. Z tego powodu rzadko publikuję wpisy prywatne i staram się skupiać na uniwersalnych sprawach. Trudno, chciałam to mam, trzeba było prowadzić bloga anonimowego. Nadal mam głupią nazwę na blogspocie i przynajmniej na razie nie planuję tego zmienić :). Kiedyś zżymałam się na to, że byłam zaliczana do grupy małych blogerek, ale już się tym nie przejmuję i mi przeszło. Bo zrozumiałam, co jest dla mnie ważne w… Czytaj więcej »

Muffin Case
Gość

Wiesz, ja z tymi małymi blogerkami to specjalnie wyskoczyłam 🙂 Sama się uważam za malutką 🙂

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

Wiem, wiem, ja się bynajmniej nie obrażam na to słowo :). Zresztą u Ciebie spotykam więcej treści, niż u niektórych wielkich blogerek. Także ten, wszystko jest względne :).

Muffin Case
Gość

A, to miło słyszeć ^^

Mamatorka
Gość

Ja jestem jeszcze mniejszą kropeczką, główką od szpilki w tym świecie niż Ty i połowa wypowiadających się wcześniej 🙂 ale też wiem, że nie mogę wylać wiadra pomyj, rzucić bluzgiem i zbesztać tego i owego z mojego otoczenia bliższego i dalszego, ponieważ wiem, że to czytają i to obróci się przeciwko mnie. Ot taki minus bloga otwartego, ale jakże mało istotny 🙂

Muffin Case
Gość

Dziękuję, że zwróciłaś uwagę na to, że ten minus jest mało istotny. Trochę wczoraj byłam zdołowana, ale w sumie teraz widzę, że to nie ma większego znaczenia.

Matka Puchatka
Gość

Ja jestem mini w takim razie.
Bardzo ważna sprawa – te wszystkie klucze, w które trzeba się wpasować. Powiem Ci, że jako nauczyciel też tego nigdy nie lubiłam – totalne zabijanie indywidualności i ograniczanie myślenia. Niestety.

Muffin Case
Gość

Heh, dlatego znacznie lepiej poszła mi matura rozszerzona, bo można było na niej pisać od siebie.

Matka Puchatka
Gość

I to się ceni 🙂

Aneta Witkowska ✿ Studio Barw
Gość

Od 10 lat posiadam bloga zamkniętego na wszystkich, a od 15 piszę w zeszytach – są sposoby, tylko trzeba chcieć mieć bloga na którego nikt nie zajrzy

Muffin Case
Gość

Są sposoby, ale jak zakładam bloga to chciałam by był czytany – ot, taka namiastka spełnienia marzenia z dzieciństwa o byciu pisarką.

Matka Antyterrorystka
Gość

Oj z tym narzekaniem to wiem o co chodzi. Niejednokrotnie chciałabym wywalić z siebie całą złość…ale nie mogę. Nie pisze bloga anonimowo i wszyscy mnie znajdą, prędzej czy później.

Muffin Case
Gość

Najgorsze, że już zwykłe wypisanie się nie daje tego efektu, bo przecież masz miejsce, o które dbasz i które powstało w tym celu (blog), ale nie możesz z niego skorzystać.

Kasia Harężlak
Gość

Mi się jednak wydaje, że blog jest właśnie po to, żeby inni czytali, więc trzeba brać to pod uwagę.
Nawet 10 lat temu, kiedy miałam bloga typowej nastolatki i naprawdę wiele pisałam o swoich przeżyciach i emocjach, nigdy nie pozwoliłam sobie na narzekanie na innych, bo złość mija a tekst zostaje i może kogoś zranić.

Muffin Case
Gość

Ja mam skłonność do brania wszystkiego do siebie, więc może moje teksty nie były w stylu “ten mi zrobił to, tamten tamto”, a raczej bardziej wchodziły w użalanie się nad sobą i jak to ja jestem wszystkiemu winna. Jednocześnie opisywałam całą sytuację.

Zgodzę się z tym, że blog jest do czytania. Dlatego od początku jego istnienia mam zasadę, że nie piszę rzeczy, których bym nie powiedziała jakieś przypadkowej osobie.

Matka Antyterrorystka
Gość

Ja jedną sytuację opisałam, bez podania winnego. Dotarło to do tej osoby. Cieszę się, że dotarło. Moje prośby, rozmowy nic nie dawały. Teraz mam święty spokój.

mutrynki.pl
Gość
mutrynki.pl

Fajnie, że tu trafiłam :). Już coraz rzadziej pisze się, że blogi były formą pamiętnika. A czasami na się ochotę COŚ napisać i zamknąć tą malutką kłódeczką 😉

Muffin Case
Gość

Ten wpis powstał pod wpływem potrzeby napisania CZEGOŚ, ale musiałam jakoś obejść narzucone na siebie reguły 😉
Fajnie, że zajrzałaś – lubię was obserwować na Insta.

Aga Rogala
Gość

Z pewnością nie można mnie nazwać znaną blogerką, a jednak zderzyłam się już z realnymi konsekwencjami wirtualnych działań. Z mojego doświadczenia przestrzegam: 1. nawet na zapadłej dziurze trafi się ktoś, kto ma Internet i przez przypadek cię wygoogla. 2. FB mają wszyscy. A jak nie mają, to mają ich życzliwi znajomi. 3. Możesz pisać nie mając nic złego na myśli. Ale “świat” dopowie sobie, co zechce. Takie są fakty.

Muffin Case
Gość

3. się nie przejmuję 😉 Bo zawsze można sobie dopowiedzieć, ale niech najpierw pokażą mi, że piszę o nich (np. o tym szefie czy kimś innym) – no chyba, że czują się winni obgadywania.
Uderz w stół?

Paula | Rudej blog
Gość

Dzieki za ten tekst.
Podziekowalam sama sobie ze jestem mała 🙂

Muffin Case
Gość

Ja też jestem mała 🙂 Malutka nawet, ale czasem mnie zaskakuje jak jakiś daleki znajomy mówi, że coś przeczytał na blogu o.0 Internety mają oczy i uszy.

Pani Rolnik
Gość
Pani Rolnik

Z dużego bloga nie mam nawet D na poczatku wyrazu, a jednak rozumiem doskonale o czym piszesz, ten hamulec przed napisaniem wszystkiego….dlatego też między innymi wiele wpisów przepadlo z początkiem tego roku…. Mimo tego ze jestem taka maluczka musialam zrobić ich selekcje….

Muffin Case
Gość

Ba, widzę po dużych blogerach, że z czasem nie jest łatwiej. Albo inaczej: z ilością fejmu, musi się utwardzać tyłek. Niekoniecznie jestem fanką tych wielkich ale oni biorą ogromną odpowiedzialność za to, co polecą, napiszą. Nie wiem, czy jestem na to gotowa.

Eli Milamalim
Gość

Ja też jestem kropeczką w tym świecie, ale od kiedy mam styczność z social mediami, to skrupulatnie stosuję pewnego rodzaju cenzurę. Fajnie, że można się wyczyścić ze złych emocji, ale po drugiej stronie są ludzie z krwi i kości, których jedno słowo może zranić, skrzywdzić a czasem nawet zabić.
Wpis klasa:-*

Muffin Case
Gość

Dzięki!
To powiem Ci, że ja mam jakieś skłonności destruktywne, bo nawet chciałabym by ktoś się dowiedział, że mnie zranił. No, ale uważam to za nieprofesjonalne więc…cierpię w milczeniu.

Eli Milamalim
Gość

Ale dowiedzieć się może, tylko bez jadu, goryczy i złych emocji. Mi chodzi o to, że jeśli już mamy ochotę się wygafac na forum, to przynajmniej kulturalnie.

Muffin Case
Gość

Masz rację – zresztą nie chodziło mi tu o personalne oznaczenie wpisów w stylu “Ta mnie oszukała”. Przykładowo. Bardziej skłaniam się ku temu narzekaniu w stylu “Życie jest niesprawiedliwe”. Wszyscy pytają o co chodzi, a ktoś odpowiada: nie ważne :p Z jednej strony mnie to śmieszy, z drugiej rozumiem tę potrzebę uzyskania współczucia i wsparcia.

MartynaG.pl
Gość

Doskonale wiem co to za ból chcieć a NIE MÓC wykrzyczeć swoje bóle błagając tym sposobem o pomoc bądź poklepanie po ramieniu z wyrazem z rozumienia. Powodem jest ten dokładnie powód, o którym piszesz – blog staje się publiczny, również dla Twoich znajomych. Często bycie incognito jest naprawdę przyjemne i daje mnóstwo możliwości 🙂 Także to kolejny powód, by odnaleźć plusy w każdej sytuacji.

Muffin Case
Gość

Zwłaszcza, że blogerzy każde wydarzenie potrafią przerobić na przynajmniej 500 słów wpisu 😉

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest