fbpx

Chyba wreszcie zrozumiałam, skąd biorą się wojenki między mamami/kobietami będącymi w domu, a tymi pracującymi zawodowo – zwłaszcza, że większość jadu ma kierunek pracujące na domowe. Chodzi o współczynnik pretensji. Gdy siedzisz w domu, kto może mieć do ciebie focha? Mąż, bo wraca z pracy i zabawki są rozwalone na środku pokoju, więc na 100% nic cały dzień nie robiłaś. Jakaś przypadkowa babka/koleżanka: o, to siedzisz w domu i nic nie robisz? Wreszcie Ty sama, bo chciałabyś wyjść poza gotowanie obiadu i prasowanie koszul.

A gdy się chodzi do pracy…to często w ciągu jednej godziny odczuwasz presję i pretensje od kilku osób. Szef się drze. Klient żąda poprawek do projektu. Koleżanka rzuca złośliwe uwagi. Dlatego jak już czasem zdarzy się taki dzień, że mogę być w domu, to wręcz rozpływam się nad tym praniem, zmywaniem i sprzątaniem zabawek. Nie chcę tu jednak powodować wojen – byłam w obu sytuacjach i zdaję sobie sprawę, że przygany od bliskich osób trudniej się znosi więc ostatecznie i kobieta domowa i pracująca ma prawo czuć się przemęczona, przepracowana i przeżuta przez rzeczywistość. Jak sobie z tym poradzić?

1.Wyznacz sobie cel.

To może być cokolwiek. Zaczniesz biegać. Przeczytasz przynajmniej jedną książkę w miesiącu. Spróbujesz wypróbować jeden przepis znanego kucharza tygodniowo. Zapiszesz się na jakiś kurs np. naukę obcego języka albo dołączysz do grupy tańczącej zumbę. To może być cokolwiek! Ważne by na tę godzinę, dwie w tygodniu odciągało twój umysł od faktur/przewijania pieluch. Cel, który ja sobie wyznaczyłam na najbliższe parę miesięcy spełnia też punkt 2 i 3 🙂

2. Wychodź na dwór.

Nawet jeśli słońce akurat chowa się za chmurami, dawka ruchu i świeżego powietrza dotleni nam organizm i poprawi humor. Potwierdzone info! Złapiesz witaminę D, a barwy spadających liści na pewno poprawią ci nastrój. Łatwiej to chyba wykonać mamom będącym jeszcze w domu z maluchem. Pamiętam, jak Maja szalała gdy pogoda była zła. Wyjście na zewnątrz często było jedynym ratunkiem.

3. Spotykaj się z ludźmi.

Do niedawna byłam dość skrytą osobą. Wszystkie troski dusiłam we własnym sosie zmartwień. Miałam i czasem nadal mam problemy z wyjściem z inicjatywą by zorganizować jakieś spotkanie. Od jakiegoś czasu próbuję otworzyć tę moją puszkę i przestać bać odrzucenia. Zauważyłam, że nawet gdy ma się wyjątkowo parszywy humor, to pogadanie z kimś świetnie rozprasza smutki. Taka rozmowa nie musi nawet dotyczyć głównego problemu. Przebywanie wśród i z ludźmi często wystarcza by poczuć się lepiej.

Umów się więc na kawę. Zadzwoń do koleżanki. Wyjdź z przyjaciółką do kina. Nie zamykaj się w czterech ścianach, a na tę godzinę czy dwie zostaw dziecko lub kanarka z mężem. #oni_potrafio

4. Wyjedź gdzieś.

Naukowcy z Hiszpanii twierdzą, że jesienią zmagamy się z powakacyjnym syndromem odstawienia: jesteśmy zmęczeni i brak nam motywacji. W ramach walki z tym spróbuj zmienić otoczenie, chociaż na dzień lub dwa. To może być wycieczka do rodziców, jeśli mieszkają w innym mieście. Może jakieś City Break albo relaksujący wypoczynek w klimatycznej Różanej Rezydencji. Jeśli akurat w tej chwili nie możesz sobie pozwolić na wyjazd, ze wględów finansowych lub czasowych, pamiętaj, że samo planowanie np. przyszłych wakacji poprawia humor i dodaje energii – a przynajmniej tak twierdzą naukowcy. #jak_mówią_to_musi_być_prawda.

DSC_4660

5. Uzupełnij żelazo.

Z doświadczenia wiem, że nawet lekka anemia może wpłynąć na nasz poziom energii. A jak już hemoglobina spada ci poniżej, to spokojnie mogłabyś grać w horrorach żywego trupa. Horrorów nie oglądam, ale “zaliczyłam” bardzo niskie wyniki i wiem, że żelaza nie wolno lekceważyć. Możesz spróbować z suplementami, chociaż osobiście polecam dobrą dietę: dużo zielonych liści, buraki, z mięs wołowina i ryby. Przy okazji warto pamiętać o witaminie C i pić soki z pomarańczy czy grejpfrutów.

Jakie są wasze sposoby na jesienne przemęczenie?

Dowód, że wychodzi na dwór :) Taa, jestem z Centralnej Pollandi, ale nie przeszkadza mi, że inni wychodzą na pole :D

Dowód, że wychodzimy na dwór 🙂 Taa, jestem z Centralnej Pollandi, ale nie przeszkadza mi, że inni wychodzą na pole 😀

 

 

 


Sara

Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście
Powiadom o
guest
11 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

11
0
Przejdź do komentarzy i proszę zostaw swój.x
()
x