fbpx

Co zabrać do auta w długą podróż?

Lubię podróżować samochodem. Cztery kółka zdecydowanie wygrywają z pociągami i autobusami. Co kto lubi, ale ja cenię komfort wyjazdu kiedy chcę, zatrzymania się gdzie chcę i dostosowywania postojów pod nasze potrzeby.

Podróż samochodem może jednak trwać bardzo długo. Gdy bagażnik wypełniony torbami i walizkami, a przed nami ponad 1000 km, warto rozważyć, co powinniśmy mieć przy sobie.

Co mieć w samochodzie w czasie długiej podróży?

Leki i Środki Czystości

Apteczka to obowiązkowe wyposażenie samochodu w większości krajów. Warto jednak przewidzieć zachowanie organizmu i uzupełnić ją o kilka dodatkowych leków. Z doświadczenia wiem, że prędzej czy później złapie mnie ból głowy – pakujemy ibuprom. Przyda się też no-spa i coś na biegunkę (nigdy nie wiadomo). U nas w rodzinie nie mamy problemów z chorobą lokomocyjną, ale jeśli ty albo twoje dziecko, nigdy nie było w dalekiej podróży pomyśl o jakimś zabezpieczeniu.

Przy sobie mamy chusteczki suche i chusteczki wilgotne – ktoś kichnie, dziecko się upaćka, sikanie wypadnie w lesie i nie będzie czym umyć rąk – życie po prostu. Bierzemy też foliówkę na śmieci; kto ma zdolności i ochotę może uszyć odpowiedni worek; można też wykorzystać małe plastikowe wiaderko – takie po śledziach albo po serze na sernik się nadadzą.

Elektronika

Dzień wcześniej ładujemy do pełna to, co mamy i zamierzamy zabrać ze sobą: tablety, smartfony, aparaty fotograficzne, nawigacje. Pamiętamy o ładowarce do samochodu! Kto ma miejsce w aucie i planuje wziąć lodówkę turystyczną, powinien zaplanować gdzie ją postawi i do czego ją podłączy w czasie jazdy. Jeśli nie chcecie zdawać się na łaskę radiowej częstotliwości za granicą, pamiętajcie o zabraniu płyt, pendrive’a z ulubioną muzyką, czy co tam macie.

Jedzenie

Zjeżdżać do lokalnych restauracji na obiad, to można gdy podróżuje się niespiesznie, a sama trasa jej celem. U nas celem jest Chorwacja i chcemy drogę do niej przebyć stosunkowo jak najszybciej. Na autostradach nie dają za dobrze jeść, jeśli w ogóle, więc własny prowiant jest obowiązkowy:

  • termos, kubki termiczne z kawą ( i tak będziemy się ratować kofeiną na stacjach benzynowych, ale przynajmniej częściowo zmniejszymy koszty tego wydatku).
  • woda, woda, woda – nie powoduje bóli brzucha, nie zamula cukrem, najlepiej gasi pragnienia. Ewentualnie (!) butelka coca-coli. Daję dyspensę ze względu na jej właściwości pobudzające i energetyzujące. Ale wodę i tak bierzemy.
  • przekąski: najlepiej owoce, może jakieś muffinki na cieście ucieranym
  • coś porządnego: mogą być kanapki, ale u nas się średnio sprawdzają. Młoda lubi wszelkie rodzaje kotletów (filety z piersi kurczaka, pieczone pulpeciki z indyka) – bierze w łapę, zagryza korniszonem i jest szczęśliwa. By było różnorodnie zabieram dla niej (no dobra, dla nas też) naleśniki. Takie cieniutkie z domowym dżemikiem. Omniomniom. Nic nie smakuje lepiej jedzone nad ranem na małym parkingu w Słowenii. Podzielcie się w komentarzach waszymi pomysłami na prowiant w podróży!

Dla dziecka

Jedziemy w nocy więc przyda się jakaś podusia i kocyk. Jednak w foteliku nie śpi się zbyt wygodnie. Zabieram też kilka ulubionych książeczek, najukochańsze przytulanki (sztuk dwie: norweski łoś Sławek plus szmaciana lalka), miękkie kredki bambino (ołówkowymi za łatwo wybić sobie oko) i coś do rysowania. Do tego zamierzam wgrać kilka bajek na tableta – to jednak ostateczność zarezerwowana na stanie w korku w drodze powrotnej. Młoda nieźle znosi podróże. Trochę śpi. Duża gada i podziwia (!) widoki – serio, uwielbia góry. Jeśli do tego załatwię podkład muzyczny z Krainy Lodu, damy radę!

Dla nas – czyli niech podróż będzie komfortowa.

Znowu podusia i koc: kierujący często zmniejsza temperaturę w samochodzie by uniknąć senności. Ten, co go zmienia chce się wyspać – łatwiej mu to wyjdzie w odpowiednich warunkach. Poza wspomnianą wcześniej muzyką, biorę na drogę książkę i magazyny. Może coś przeczytam, a może nie, ale lubię mieć alternatywę. Do tego notes. Gdy myśli płyną spokojnie wraz z każdym mijanym kilometrem nieraz pojawia się ciekawy pomysł dotyczący firmy, bloga, albo po prostu życia. Oczywiście, mogłabym skorzystać z One Note’a, albo telefonu, ale wakacje to czas kiedy staram się jak najbardziej zminimalizować korzystanie z technologii – jedynie lustrzanka ma wtedy fory 🙂

Co wy zabieracie ze sobą w podróż? Jakie są wasze pomysły na prowiant podróżny?

Zróbcie mi też przyjemność i dajcie lajka na Fejsbuku.

18
Dodaj komentarz

avatar
 
10 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
Magda NamysłowskaJustyna PromykkolegaExpert LinkczteryMeduza Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Justyna Promyk
Gość
Justyna Promyk

Jeśli chodzi o jedzenie, to sprawdzają się jajka na twardo, ale nie wiem, czy jecie takowe… 🙂

Magda Namysłowska
Gość
Magda Namysłowska

Podróż z dzieckiem – koniecznie zabawki! U nas sprawdzają się samochodziki i pociągi: http://blogstyle.pl/jaki-zabawkowy-pociag-wybrac-dla-dziecka-w-wieku-do-3-5-8-lat/ – mamy kilka ulubionych. Krew mnie zalewa, jak widzę, jak dzieci w autach tylko wpatrują się w tablety zawieszone na zagłówkach…

Expert Linkcztery
Gość
Expert Linkcztery

Obowiązkowym elementem wyposażenia auta jest trójkąt ostrzegawczy ze znakiem
homologacji oraz gaśnica posiadająca aktualną legalizację, ponadto dowód
rejestracyjny oraz ważne ubezpieczenie OC. Do elementów, które warto mieć przy
sobie zaliczyć należy na pierwszym miejscu kamizelkę odblaskową, a także koło
zapasowe czy apteczkę.

Muffin Case
Gość

Racja, i na szczęście wszystko mieliśmy ze sobą. Warto też sprawdzić jakie wymagania mają kraje, do których się wybieramy.

kolega
Gość
kolega

Obowiazkowe jest wyposazenie samochodu obowiazujace w kraju rejestracji samochodu

Meduza
Gość

U nas zdecydowanie wygrywają wszelkiego rodzaju worki, siateczki i foliówki “na różne wypadki” 😉 Aaaa i trzeba wziąć ze sobą duży zapas CIERPLIWOŚCI dla kierowcy, gdy musimy prosić 8 raz, żeby zjechał na pobocze, bo trzeba malucha przewinąć. Znowu! 😀

Ania - Tygrysiaki
Gość

Do prowiantu dorzuciłabym jeszcze jakieś chrupki kukurydziane albo coś innego do chrupania. Będzie z tego trochę okruszków, ale za to dzieciaki mają zajęcie.
Ja jeszcze zwykle biorę do samochodu spray do czyszczenia tapicerki/dywanu i gąbkę oraz rolkę ręcznika papierowego – przydaje się gdy coś się rozleje albo pobrudzi jak nie w samochodzie, to w wózku 😉

Muffin Case
Gość

Właśnie sporządzam ostateczną listę zakupów przed wyjazdem i dopiszę do niej te chrupki 🙂

Anna
Gość

Coca-cola jest też dobra na strawienie autostradowego żarcia 🙂

Muffin Case
Gość

Coca-cola ma wiele praktycznych zastosowań 🙂 Do picia, na zatrucie, do czyszczenia toalety 😀

Olga / Uczę się francuskiego
Gość

Moja najdłuższa podróż to była autokarem z Polski na północ Włoch i nigdy więcej. Teraz zdecydowanie wolę polecieć samolotem i na miejscu wypożyczyć samochód na dni, w które będę podróżować, często już można dokonać tego na lotnisku – wyjść z samolotu, wsiąść w samochód 🙂 (lepiej zarezerwować wcześniej, wychodzi o miliony taniej). Jeśli chodzi o prowiant, to ja sobie gotuję kaszę jaglaną, wkładam do małych tupperków i potem dodaję dodatki – COKOLWIEK – kawałki szynki i jajko, orzechy i owoce, ser żółty i pomidora.. co mi przyjdzie do głowy i co jest łatwe do “obrobienia” podczas podróży. To jest zdrowe… Czytaj więcej »

Muffin Case
Gość

Dzięki za tak praktyczny komentarz!
Rozważaliśmy podróż samolotem, ale w naszym przypadku się nie opłaca. Ciężko znaleźć połączenie do Rijeki, a jak już to wychodzi o wiele drożej niż autem. Jesienią planujemy wyprawę do Niemiec, odległość praktycznie taka sama, ale bilety dla całej rodziny znajdziemy do 1000 zł, więc polecimy.
Ja osobiście kaszę uwielbiam, ale Maja i mąż już nie bardzo.

uglywriter
Gość

Masz u mnie linka 🙂 a w podróż to dobry humor przede wszystkim

Muffin Case
Gość

Bez dobrego humoru i nastawienia nie da rady 🙂 Bez tego zawsze coś będzie przeszkadzać i będzie nam źle.

Monika Błaszczyk
Gość

Zamiast słodyczy słone paluszki. Zmniejszają mdłości jeśli ktoś ma skłonność do takowych

Muffin Case
Gość

Ja i tak słodyczy raczej nie biorę – nawet w dzieciństwie mama na wycieczki nie pakowała mi fury słodyczy, chociaż wtedy trochę zazdrościłam wszystkim dzieciakom z chipsami i batonami. Ze słodkości to owoce i wspomniane ulubione Majkowe naleśniki.

Amanda Niedrich
Gość

Woda, o tak to pierwsze co przyszło mi na myśl, gdy przeczytałam tytuł 😉

Muffin Case
Gość

Bez wody nie da rady! Nie znoszę słodzonych napoi. Aż dziw, że jako dziecko piło się często oranżady :p

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest