fbpx

last month

10 Posts Back Home

Last Month, Maj 2019

Dziwny był ten maj. Raz dłużył się w nieskończoność, inne dni za to mijały błyskawicznie. Winię pogodę. Zamiast spacerów i lodów na deptaku, dostaliśmy zimno, deszcz i zamartwianie się powodzią. Aż nieswojo było nam w ostatni weekend, gdy wreszcie przyszło słońce, ciepełko i trzeba było wyciągnąć sandały z szafy – już zapomnieliśmy jak to jest. Co się działo w maju No, oczywiście była Majówka, na którą nie pojechałam. Tak wyszło, trudno. Przynajmniej Edwin polubił łażenie w górach, więc kartę “Ale miałeś mnie zabrać w Bieszczady” skrupulatnie chowam do kieszeni. A mogło być tak ładnie. To już nie Bieszczady, tylko moje…

Last Month, Kwiecień 2019

Wiosna buchnęła bujnie i cudownie w kwietniu więc oczywiście, jak na złość, dziewczynki po kolei przechodziły zapalenie oskrzeli. Wiadomo, że najlepiej kaszleć i gorączkować, gdy pogoda aż zachęca do spacerów. Brzmię tu jak stara maruda i to niepotrzebnie, bo i pokręciliśmy się trochę w naszej okolicy, i udało nam się pojechać w góry, ale wiecie, wciąż odreagowuję samotną Majówkę 😉 Wreszcie rozkwitła wiosna! Reklama we Wrocławiu – chłopaki kilakrotnie odwiedzili w kwietniu Wrocław. Tak dla odmiany, bo zazwyczaj reklamy robimy głównie niedaleko Łodzi. Tym razem były to napisy 3D i podświetlane szyldy. Pełna oferta na reklamy w Łodzi i nie…

Last Month, Styczeń 2019

Bardzo trudno mi było usiąść do tego wpisu. Luty zaczął się bardzo smutnym akcentem i straciłam całą wenę i chęć do pisania czegokolwiek. Tak się jednak składa, że ten blog jest przede wszystkim moim pamiętnikiem i gdy za rok będę wracała do stycznia 2019, nie chcę myśleć o tych chwilach, które sprawiły, że nie chciałam napisać tego wpisu. Zamiast tego wolę się skupić na tych kilku dobrych momentach. Przyszła zima! Taka prawdziwa ze śniegiem i mrozem. Niestety, nie dane mi było spacerować po zasypanym białym puchem lesie. W tygodniu byłam zawalona pracą i nie miałam czasu nawet na krótką przerwę.…

Last Month, Grudzień 2018

Pora ostatecznie zamknąć drzwi za 2018. Wstrzymywałam się z tym podsumowaniem miesiąca, bo zwyczajnie nie miałam czasu. Nie mam go nadal, ale w tym wysysającym ze mnie energię styczniu, dobrze zrobi mi powrót do pieknych grudniowych chwil. Z perspektywy czasu widzę jak bardzo potrzebna mi była świąteczna atmosfera zeszłego miesiąca. Jasne, nie każdy lubi święta i towarzyszące im zamieszanie, w pełni to rozumiem. Jeśli jednak porównam sobie te wszystkie dwadzieścia kilka grudni, gdy świąt nie obchodziłam z grudniem 2018, to zdecydowanie stawiam na choinkę, pyszne jedzenie i śpiewanie “All I want for Christmas”. Grudzień powitaliśmy jeszcze w Atenach Bardzo spodobały…

Last Month, Listopad 2018.

Wyjątkowo dobry był dla nas listopad w tym roku. O zapadnięciu w zimowy sen zaczęłam marzyć dopiero pod koniec miesiąca, co jest chyba moim życiowym rekordem. Teraz, owszem, wieczorami kompletnie nie mam siły nic robić, do tego wciąż męczy mnie przeziębieniem, ale napędza mnie przedświąteczna gorączka i ogrom pracy w firmie – jakoś więc dotrwam do końca roku, a potem to już tylko wiosny wypatrywać! Powoli mija rok mojej ‘żałoby” i rok pierwszych doświadczeń w życiu. W listopadzie było pierwsze Święto Zmarłych i pierwsze Święto Niepodległości. Może nie są to jakieś spektakularne okazje do świętowania, dla mnie jednak są…

Last Month, Październik 2018

Październik był dla nas bardzo przyjemnym miesiącem, chociaż w pewnym momencie miałam już dość imprez – przez dwa weekendy świętowaliśmy urodziny Mai, a potem po raz pierwszy byliśmy na urodzinowej domówce. Działo się! Już od września stresowałam się nadchodzącymi urodzinami Mai. Przede wszystkim dlatego, że miały to być jej pierwsze takie prawdziwe urodziny, do tego z imprezą w sali zabaw. Okazało się, że niepotrzebnie się stresowałam i nie spałam po nocach. Takim siedmiolatkom całkowicie wystarczyła sala zabaw. Wystarczyło im rzucić picie i tort, który faktycznie zachwycał wszystkim, a resztę mogłam olać 😉 No dobra, jeszcze pizzerinki miały powodzenie, ale reszta…

Last Month Wrzesień 2018

Z małym opóźnieniem serwuje wam Last Month. Okazało się, że wejście w szkolną rzeczywistość faktycznie nie jest takie proste. Zanim to jednak nastąpiło udało nam się zakończyć wakacje wycieczką do Warszawy. Najważniejszym wydarzeniem września było rozpoczęcie nauki przez naszą starszą córkę. Było tak jak się tego spodziewalam: trochę strachu i stresu, łzy wzruszenia, ale ostatecznie po czasie widzisz, że wszystko było tak jak być powinno. Wrzesień przyniósł nam pierwsze chłodne dni, więc przyszła pora na zupy. Na przykład na wegański rosół. Ja robię ten z Jadlonomi. Naklejeczki na drzwi lub dzwonek. Wbrew pozorom nie robimy ich ze złośliwości. Po prosto…

Last Month Sierpień’18

Zaczynałam sierpień z dołem. Miałam w planach jeszcze jeden wyjazd wakacyjny, czyli nasz wymarzony road trip. Niestety, życie jak zwykle zaskoczyło Sarę, a wbrew temu, co twierdzą hejterzy nie zostałam celebrytką i nie opływam w hajs. Właściwie to się trzeba niezle natyrać, żeby ten hajs mieć na codzienne wydatki. Nie narzekam jednak, tylko spinam zadek i biorę się do pracy. Dałabym tu jakieś hashtagi z motywacją, ale jeszcze zlecą się sterowane botami konta na Instagramie i co ja wtedy zrobię? Znowu się zdołuję, że liczby słabe, ale przynajmniej konto wiarygodne. Jakaś satysfakcja jest. Czekało więc nas lato w mieście, a…

Last Month Lipiec’18

Postanowiłam sobie, że będę cieszyć się tym latem jak tylko się da! Niestety nie mogę spędzić dwóch miesięcy w podróży. Dopadła nas, jak resztę społeczeństwa, szara rzeczywistość. Wakacje to się miało za lat szkolnych, teraz trzeba płacić rachunki. Nie przeszkadza mi to jednak w dostrzeganiu uroku w naszej zwyczajnej codzienności. Dobrze jest!  Lipiec zaczęliśmy w Budapeszcie. Co prawda byliśmy tam zdecydowanie za krótko, ale skoro przez resztę miesiąca spędziliśmy w naszym mieście, to powinniśmy się cieszyć, tym co mamy! Zobacz wpis: Jeden dzień w Budapeszcie! Zwłaszcza, że często okazuje się, że nie potrzeba nam egzotycznych podróży, żeby było dobrze. Moje…

Last Month – Czerwiec’18

Mam wrażenie, że ktoś mi w tym czerwcu zakrzywił czasoprzestrzeń. To pewnie dlatego, że wróciwszy do domu z wakacji miałam sporo dni do skreślenia i kartek do wyrwania. Edwin się nawet śmieje, że to moje maltretowanie kalendarzy to jakaś nerwica natręctw. Skończył się więc jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Dla nas ważny, bo w czerwcu braliśmy ślub i w tym miesiącu urodziła się też Leosia. W tym roku jednak świętowanie było skromne, a przyjęcie naszej panienki zostało przesunięte – wymusił to nas wyjazd na wakacje. W zamian za to mieliśmy piękne, słoneczne dni i obchodzony pierwszy dzień dziecka. Maja…

Navigate

Pin It on Pinterest