fbpx

Powrót do pracy zrobił ze mnie lepszą mamę. Znowu.

Poniedziałek rano: moja ośmiomiesięczna córka budzi około siódmej. Wstaję razem z nią albo wcześniej. Szykuję Maję do przedszkola i wraz z kręcącą się pod nogami Leosią szykuję siebie – do pracy. Stało się to, czego nie planowałam. Wróciłam do pracy.

Pierwsze trzy lata życia mojej starszej córki spędziłam z nią w domu. Oj, wcale nie dlatego, że tak dobrze czułam się jako pani domu. Nie miałam pracy, do której mogłabym wrócić, a szybka kalkulacja pokazała, że skoro i tak miałabym przeznaczać całą pensję na nianię, to chyba lepiej jak osobiście zajmę się dzieckiem. To akurat lubiłam i dużą przyjemność sprawiało mi bycie z Mają. Nie byłam jednak szczęśliwa. Pochodzę z domu, w którym naturalne było partnerstwo. Niejednokrotnie to tato z racji wykonywanej pracy zostawał ze mną w domu, a główny ciężar pod tytułem “finanse” spadał na mamę. Nie mogłam się więc pogodzić z myślą, że ja właściwie nic nie robię, a mój mąż się zaharowuje. A były to czasy, gdy pod względem finansowym nie było zbyt różowo w naszej małej rodzince. Innego wyjścia jednak nie widzieliśmy. W tym swoim żałosnym położeniu, w dresie i z szaleństwem w oku, dorobiłam sobie ideologię, że przynajmniej robię coś dobrego, poświęcam się dla dziecka. To były też czasy, gdy wygłaszałam dość radykalne opinie i nie mogłam uwierzyć, jak matka może zostawić takie półroczne niemowlę w żłobku/z nianią i wrócić do pracy. A jak jeszcze usłyszałam, że owa kobieta pracująca uważa się za lepszą mamę odkąd wróciła do pracy…Ciskałam gromy oczami!

Wraz z ukończeniem przez Maję trzech lat, zaczęła się jej nauka w przedszkolu. Ja będąc w domu z córką mogłam sobie pewne sprawy poukładać i postanowiłam, że zacznę robić coś, o czym bym nigdy nie pomyślała – pomogę mężowi w jego firmie i będę działać z nim tworząc strony internetowe i reklamy. Rano wychodziliśmy całą trójką. Maja zostawała w przedszkolu, my siedzieliśmy w biurze. W czasie tych ośmiu godzin skupiałam się na pracy wiedząc, że moja córka ma zapewnioną opiekę, zabawę i towarzystwo rówieśników. Po pracy znacznie łatwiej przychodziło mi skupienie się tylko na niej. Wiedziałam, że mamy tylko kilka godzin dla siebie i chciałam wykorzystać je efektywnie. Właśnie dlatego stwierdziłam, że praca zrobiła ze mnie lepszą mamę – będąc w domu z dzieckiem łatwo ulec rozproszeniu i zacząć zbywać dziecko. Już zaraz się z tobą pobawię, tylko wstawię pranie/pozmywam/tylko sprawdzę maila etc. Pracę też polubiłam. Doszło do tego, że już w ciąży z Leosią pracowałam prawie do końca. Przychodziłam do biura jeszcze w dziewiątym miesiącu i nawet usłyszałam, że pewnie zaraz wynajmę nianię i wrócę do pracy.

A ja tego nie chciałam. Nie wyobrażałam sobie zostawienia Leosi. Nie chciałam niani. Jeszcze do niedawna myślałam, że zostanę z nią tak długo jak z Mają. Tym razem jednak zadecydowały czynniki wyższe. Przede wszystkim pojawiła się możliwość zostawiania malutkiej z babcią. Na próbę i prośbę męża poszłam raz na kilka godzin do pracy. Odpowiedź była jasna i krótka: jestem niezbędna. Firma jest w takim momencie, że potrzebuje dodatkowych rąk (umysłu właściwie), a ja jeśli chcę trochę widywać męża, a dzieci ojca, to po prostu muszę go odciążyć. I tak z marcem wróciłam do pracy, zostawiając ośmiomiesięczną Leosią pod opieką babci. Decyzja ta zapadła dość niespodziewanie i chociaż planowałam już zakończyć karmienie piersią, postanowiłam jednak zmienić zdanie i przełożyć odstawienie Leosi na bliżej (a raczej dalej) nieokreśloną przyszłość.

I powtórzyła się sytuacja z przeszłości. Już po kilku dniach stwierdziłam, że stałam się lepszą mamą niż byłam. Do domu wracam stęskniona do dziewczyn. Mam tym samym znacznie więcej spokoju i łatwiej znoszę Leosine ząbkowanie i inne humorki. Wiem, że właśnie poświęciłam czas zarabiając na rodzinne potrzeby teraz więc bez wyrzutów mogę skupić się na dzieciach: rysować z Mają, grać w gry planszowe, bawić się w niekończące się “a kuku” z Leosią. Mój powrót do pracy odciążył też znacząco męża i pozwolił dziewczynom odzyskać ojca. Wraca o normalnej porze do domu, bawi się z pannami. Znacznie łatwiej przychodzi nam też dzielenie obowiązków domowych. Gdy byłam w domu przez cały dzień, uważałam, że to niesprawiedliwe prosić męża o zrobienie czegoś – on był niejednokrotnie bardziej zmęczony niż ja. Teraz, cóż, sprząta więcej niż ja i robi to sam z siebie, bo ogólnie rzecz biorąc zawsze miał do tego więcej drygu niż ja, i nareszcie ma do tego siłę.

W weekendy skupiamy się na dziewczynach. Odwiedzamy razem dziadków. Wspólnie gotujemy. Idziemy na spacer, do kina, na lody…Albo po prostu leżymy całą czwórką na łóżku i oglądamy razem bajki i zajadamy popcorn. O, ostatni weekend był po prostu cudowny, chociaż było bardzo zimno. W sobotę rano upiekłyśmy z Mają ciasto, potem poszłyśmy do galerii i do okulisty. Po południu pojechaliśmy całą rodziną do moich rodziców. W niedzielę odwiedziło nas rodzeństwo męża. Wspólnie zrobiliśmy obiad, a potem gdy wszyscy usiedliśmy przy moim pięknym, białym stole pomyślałam, że te momenty są w życiu najpiękniejsze.

Wiem, że są kobiety, które odnajdują się w roli pełnoetatowych pań domu. Mamy, które będą kreatywnie spędzać czas z dziećmi 24/7 i będą się w tym realizować. Ja jednak taką mamą, taką kobietą nie jestem w tej chwili. Może za jakiś czas będę chciała zwolnić i na jakiś czas wrócę w domowe pielesze. Póki co, chcę czuć wiatr we włosach.

6
Dodaj komentarz

avatar
 
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Sisters92SaraKzbMom on topPani Miniaturowa Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sisters92
Gość

Dzieci jeszcze nie mamy, aczkolwiek jeśli Leosia ma dobrą opiekę, a mąż potrzebuje wsparcia i dodatkowej pracy rąk, to jak najbardziej. Jesteście też w tej komfortowej sytuacji, że pracujecie na własny rachunek, więc zawsze wszystko możecie w miarę możliwości przeorganizować, aby ani dom, ani firma nie ucierpiały.

Mom on top
Gość

Kiedyś usłyszałam taką radę, że jak się nie umie nic ogarnąć to trzeba sobie wziąć więcej obowiązków i to jest prawda, bo im więcej mamy do zrobienia, tym lepiej sobie organizujemy czas i tym bardziej doceniamy wolne chwile 🙂

SaraKzb
Gość

Ja jestem wlasnie takim typem czlowieka. Jak mam malo do roboty to sie rozleniwiam, od razu tez wpadam w depresyjne klimaty. No i w moim przypadku to moze tez kwestia pewnych predyspozcji: trudno czerpac satysfkacje z czegos czego sie nie lubi i czesto robi sie zle , gdy jest sie dobrym w pracy zawodowej, w ktorej efekty sa natychmiastowe.

Pani Miniaturowa
Gość

Nie jestem pewna, którą mamą bym była, gdyby było mi dane wszystko ogarniać w tej kolejności, w jakiej należy wg społeczeństwa. U mnie było wszystko na odwrót 😉 dziecko, studia, praca…nigdzie nie wracałam, ja to dopiero odkrywałam na nowo. Studia ogarniałam z dzieckiem pod pachą, lecz to nie syn sprawiał mi tyle problemów, jak niektórzy kojarzą z mojego bloga. Myślę, że przy drugim dziecku, jeśli będzie mi dane, bardzo chętnie posiedzę trochę w domu 🙂

SaraKzb
Gość

ostatnio stwierdzilam, ze trzecie zrobimy przed 40 jak juz firma bedzie ustabilizowana i sobie wtedy zrobie taki spokojny macierzynski. Wczesne zajscie w ciaze ma duzo zalet, bo ja Maje urodzilam majac 20 lat, mamy duzo sily na przyklad, ale czasem zazdroszcze poznym mamom tego poczucia stabilizacji i tego, ze wszystko jest na swoim miejscu.

Pani Miniaturowa
Gość

W tej kwestii akurat wydaję mi się, że zawsze będzie coś kosztem czegoś. Mam nadzieję, że będzie mi dane przekonać się, jak to jest być mamą w “normalnym” wieku 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest