Co zrobić z suknią ślubną po ślubie?

Przez kilka miesięcy szukasz tej idealnej, wymarzonej. Przeglądasz Internet, jeździsz po salonach, a po nocach śnią ci się kroje i materiały. Tyle czasu na znalezienie jednego stroju, a i tak masz go na sobie najwyżej kilkanaście godzin. I co potem?
Co zrobić z suknią ślubną po ślubie?
Sprzedaj
Tanio suknię ślubną można nabyć, o ile kupi się ją w sieciówce. Albo zdecydowałaś się na kolorową kreację i w salonie udajesz, że wcale nie jesteś panną młodą. Tak to już jest, że jeśli coś oznaczone jest określeniem „ślubne” i połączone z frazą „dla panny młodej”, to nagle robi się o wiele droższe. Dlatego nie dziwię się wszystkim dziewczynom, które nie dobrze czuły się w bieli i koronkach i wybrały tak samo fajne, a jednak tańsze sukienki. Jeśli jednak nie wyobrażasz sobie zaślubin w dużej bezie i welonie – czeka cię spory wydatek. Częściowo może się on zwrócić dzięki późniejszej sprzedaży kreacji. Jest Allegro, strony z lokalnymi ogłoszeniami, odpowiednie grupy na Facebooku – wystarczy wstawić ogłoszenie. W ostateczności można też zagadać z salonem (może będą chcieli zrecyklingować materiał?), albo spróbować wystawić ją w komisie lub w outlecie.
Zniszcz
Nie każdej pannie młodej przyjdzie łatwo sprzedać suknię. Może ma nietypowe wymiary, może wujek Kaziu rozdarł koronkę, a mały Franek zabrudził sukienkę sokiem malinowym? A może po prostu ma dużo pieniędzy i nie zależy jej na sprzedaży? Dodajmy do tego nutkę szaleństwa i dobrego fotografa, a powstanie nam całkiem niezły efekt.
Przerób
Dużo zależy od kroju sukienki, ale może mogłabyś ją skrócić i zyskać w szafie nową kieckę koktajlową. Niektóre dziewczyny farbują swoje suknie (i buty też!). Inne z tradycyjnej księżniczki robią modną tiulową spódnicę. Możliwości jest wiele.
Zachowaj dla potomnych
Zostaw swoją suknię w szafie dla przyszłej córki lub synowej. Może za dwadzieścia kilka lat, przyszła panna młoda zainspiruje się twoją kreacją i stworzy wspaniały ślubny look? Nawet jeśli będzie miała zupełnie inny gust, twoja suknia może posłużyć jako ozdoba wesela i wywołać łzy na waszych twarzach. Koronki z twojej sukni mogą ozdobić bukiet, biżuterię panny młodej albo uzupełnić wystrój sali weselnej.
Co z moją suknią?
Nie sprzedałam. Mam szerokie biodra, spory biust i jestem niska – małe prawdopodobieństwo by znaleźć podobną do mnie dziewczynę, której jeszcze spodoba się moja suknia. Poza tym by zyskać góra te 300 – 500 zł (suknia kosztowała mnie 1100), musiałabym najpierw zanieść ją do krawcowej: na dole kawałek koronki się rozdarł, jeden guzik odpadł – nie chciało mi się 🙂
Nie skróciłam jej, ani nie przefarbowałam. Nie miałam jakoś pomysłu – nie mogłam wyrzucić z głowy obrazu tej koronki i satyny, jako mojego ślubnego stroju. Jeśli więc życie na to pozwoli, w przyszłości moją suknię dostanie Maja – co z nią zrobi, to już jej sprawa. Może coś w niej zmieni i włoży na własny ślub? Może potnie i zrobi z niej wstążki do kwiatów. Mniejsza z tym. Póki co czasem pozwalam jej przymierzać mój welon – i fajnie nam z tym 🙂