fbpx

7 sposobów by nauczyć dziecko jeść słodycze

Jednym z wielu rodzicielskich problemów jest krucjata przeciwko słodyczom. Często i słusznie sami zdajemy sobie sprawę, że im mniej tym lepiej, bo z nadmiaru cukru jeszcze nic dobrego nie wynikło. Co chwila spotykamy się też z różnymi zaleceniami w Internecie, czasopismach lub u doktora. Od całkowitych zakazów, do pełnego samowolki: a niech je, przecież nie ja będę się męczyć z jej późniejszą nadwagą, prawda?

Będę okrutna: nie zamkniesz dziecka w klatce i tym samym nie odseparujesz go całkowicie od słodyczy. Może więc zamiast co chwila zakazywać, warto nauczyć potomka zdrowego stosunku do słodkiego? Bo przecież każdy z nas od czasu do czasu ma ochotę na łakocie. I tak, wiem o tym twixie, który pożarłaś w kuchni, gdy dziecko spało.

1. BLW

BLW to skrót angielskiej frazy baby-led-weaning, tłumaczona niedosłownie na język polski “bobas lubi wybór”. W praktyce oznacza to, że siedzący kilkumiesięczniak nie je papek ze słoika, tylko razem z rodziną uczestniczy w posiłku. Może brzmi makabrycznie, ale dość dziś wspominam dziewięciomiesięczną KoCórkę pomazaną sosem pomidorowym i bawiącą się długim makaron spaghetti.

Dlaczego BLW się przydaje? Maluch od początku poznaje różne faktury posiłków i rozpoznaje ich prawdziwy smak. Dodatkowo wpływa to dobrze na nasze przyzwyczajenia. My dzięki BLW w końcu ostatecznie pozbyliśmy się kostek polepszających smak. Poza tym bardziej prawdopodobne, że podasz dziecku pokrojone na kawałki owoce niż batoniki – chociaż znam przypadki, gdy czteromiesięczniak był karmiony danonkami.

2. Im później, tym lepiej.

Twoja ochrona antysłodyczowa najbardziej skuteczna jest do ukończenia przez potomka 18 miesięcy. Mniej więcej. Gdy dziecko zaczyna się pewnie poruszać na własnych nogach i ma odwagę puścić maminą spódnicę, nagle jak grzyby po deszczu wyrastają osoby, które wciskają mu w małe rączki czekoladki, landrynki i ciągnące się krówki. Oczywiście, takie incydenty zdarzają się wcześniej, ale póki młode wisi na cycu i nie puszcza cię na krok, możesz to kontrolować. W idealnym świecie wszyscy najpierw pytaliby rodzica, czy mogą poczęstować czymś dziecko. Nie zrozumcie mnie źle – mi nie przeszkadza, że KoCórka zje tego batona czy ciastko (tylko landrynkom mówimy stanowcze nie). Są jednak dzieci, które mogą być uczulone na orzechy, czekoladę, gluten…I co się stanie, gdy maluch skubnie nafaszerowanego potencjalnymi alergenami batonika? No właśnie.

3. Prowadź się przykładnie.

A właściwie jedz słodycze odpowiedzialnie. Dzień bez batona lub ciasta, to dzień stracony? Uważaj. Dzieci są świetnymi obserwatorami i zasłużysz na łatkę hipokrytki w oczach własnego syna, jeśli zabraniasz mu czegoś, co sama pochłaniasz kilogramami.

4. Ogranicz maksymalnie cukier.

Po co? Przecież od czasu do czasu nie zaszkodzi. Może i tak, ale pamiętaj o jednym: w pewnym momencie nie będziesz w stanie kontrolować tego, że poza kilkoma szklankami słodzonego napoju, twoja córka zjadła 5 cukierków, które dostała od cioci. Rezygnacja z takich napojów wyjdzie tylko na dobre, bo młode przyzwyczajone do smaku wody, samo z siebie w przyszłości wybierze dobrze.

Żeby nie było, że jestem taką idealną matką roku (nie jestem) przyznam się, że mamy problem z jogurtami. Młoda uwielbia owoce przetwory mleczne i z bólem stwierdzam, że wszystkie zawierają cukier. Alternatywą jest jogurt naturalny, za którym KoCórka nie przepada lub miksowanie takiegoż jogurtu ze świeżymi owocami. To jednak wiąże się z dodatkowym czasem i pracą. A mi się nie chce…Postanowiłam jednak zrezygnować z kupowania słodzonych jogurtów posiłkując się nimi tylko w sytuacjach awaryjnych. A dla KoCórki zamiast danonków poproszę o malinki lub borówki (uwielbia!).

5. Razem gotujcie.

W pewien sposób, to przeniesiecie BLW na nowy poziom. A same przyznajcie się przed sobą ile potraw gotujecie w dany sposób, bo tak mama robiła? Nasze młodociane przez obserwację zapamięta to, że cukru wcale nie trzeba sypać tak dużo, że można go zastąpić miodem albo innym zamiennikiem. Nauczy się, że apetyt na słodkie można zaspokajać w zdrowy sposób. Ot, dzisiaj KoCórka zmiksowała twarożek z miodem i truskawkami, a potem z przyjemnością zjadła zrobiony przez siebie deser. No dobra, ja pomagałam jej trzymać mikser.

6.Tłumacz.

Jesteśmy w sklepie. “Mamo, kup mi to ciastko”. Mogę:

a)kupić i mieć spokój

b)nie kupić, “bo nie”

c)powiedzieć mojej prawie czteroletniej córce, że te ciastka zawierają dużo cukru a poza tym w przedszkolu na podwieczorek był budyń, więc…ale w zamian zrobimy w weekend razem ciasto.

Odpowiedź “c” zazwyczaj działa, chociaż zdarza się, że po prostu kupuję jej to ciastko, bo…

7.Kontroluj ale zachowaj równowagę.

Zawsze gdy odbieram młodą z przedszkola, sprawdzam jakie było menu na dany dzień. W jej przedszkolu rzadko kupują gotowe słodycze na podwieczorek. Często podają budyń, kisiel albo niesłodkie kanapki. Dzięki temu wiem, że w danym dniu, możemy skoczyć na szejka, albo że lepiej odpuścić. Do domu praktycznie nie kupuję słodyczy więc nie ma pokusy. Chce się słodkiego? Robię naleśniki albo szybkie muffinki.

Oczywiście, nie popadam w przesadę. Ktoś wpadł z wizytą lub my jesteśmy u kogoś i na stół wjeżdżają delicje albo inne jeżyki. Nie chowam ich nagle przed dzieckiem. Może się częstować, no chyba że wyraźnie zaczyna przeginać z ilością wchłanianych kalorii.

Póki w sklepie wkłada do koszyka jabłka a ignoruje stoiska z ciastkami (zazwyczaj), to chyba nie jest źle, co?

Dajcie znać, jak wy uczycie swoich dzieci jedzenia słodyczy.

A jeśli chcecie być na bieżąco z KoCórkowymi przygodami, których nie ma na blogu – polubcie stronę na Facebooku.

12
Dodaj komentarz

avatar
 
6 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
TediMatka AntyterrorystkaSabina Trzęsiok-PinnaAmanda NiedrichJoanna P Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tedi
Gość

Jak na razie jest to banalnie proste (przynajmniej w teorii). Synek ma alergię na mleko, a we wszystkich kupnych słodyczach jest mleko. Tłumaczę, więc ciągle, że nie może, bo się po tym pochoruje, będzie go bolał brzuch i będzie miał wysypkę. Ale do szału mnie doprowadzają osoby, które bez zastanowienia dadzą młodemu jakąś słodką bułkę mleczną… Potem muszę mu wydzierać i tłumaczyć przez godzinę, dlaczego nie może jej zjeść…

Muffin Case
Gość

I to jest własnie to, o czym pisałam. Moja KoCórka alergii nie ma, ale lepiej pytać rodziców, bo nigdy nic nie wiadomo.

Matka Antyterrorystka
Gość

Wszystko jest dla ludzi ale trzeba mieć umiar. Słodycze nie zabiją nikogo ale nie mogą być podstawą diety. Z resztą moje zdanie na ten temat znasz 🙂

Sabina Trzęsiok-Pinna
Gość

Ja też nie jestem za tym, aby całkowicie zabraniać słodyczy, bo może przynieść to odwrotny skutek od zamierzonego. Jeśli nie chcemy kupować chemicznych wyrobów, zawsze możemy zrobić ciasto i dać kawałek dziecku, to nic się nie stanie:). Gaja nie je dużo słodkości, lubi jedynie ciasteczka, które zjada jedno na jakiś czas, a ja jej tego nie bronię, bo ona jest tak oporna, jeśli chodzi o nowości, więc cieszę się, gdy spróbuje czegoś innego. Uważam, że prowadzę się przykładnie, bo jem te wszystkie pierdoły dietetetyczne i bez cukru, aczkolwiek mój mąż uważa, że to jedna wielka ściema, a kobiety to łykają,… Czytaj więcej »

Muffin Case
Gość

Domowe ciasto to świetne rozwiązanie 🙂

Amanda Niedrich
Gość

heh podpunkt 3 mnie rozbawił… ale jest taaaki prawdziwy! 😛

Joanna P
Gość

Właśnie nie tak dawno pisałam post na temat słodyczy w naszej diecie i naszym domu. Zaznaczałam w nim, że najważniejsze to nie zabraniac i dawać przykład. W naszym domu jest tylko gorzka czekolada, eko herbatniki i moje wypieki. Tym sposobem moje dziecko jak jest w gościach, zamiast po delicje, sięga po suszone owoce. Wszystko się da 😉

Muffin Case
Gość

Przyznaję, że nie widziałam twojego wpisu a mój powstał pod wpływem obserwacji rodziców kupujących słodycze na przedszkolną wycieczkę.
KoCórka sięga po ciastka w gościach, ale też prosi o owoce albo…suchą bułkę 0.0

Joanna P
Gość

Ciężko jest nadążać za wszystkimi wpisami :). Bułka- też Melania lubi 😛

Muffin Case
Gość

A jakie to tanie :p Chociaż sama pamiętam, że często najlepiej mi wchodziła sucha bułka i maślanka 😀

Monika Chrzanowska
Gość

Ja tak uczyłam intensywnie, że okazało się iż młoda ma uczulenie na czekoladę. Zła matka się cieszy, bo ma teraz więcej dla siebie :D. Zamiast czekolady daję jej suszone i świeże owoce, ciasteczka, domowe ciasta (od babci) jogurty, albo sok. Generalnie pije wodę, a sok traktuję bardziej jako lekką przekąskę lub deser. Jakoś sobie radzimy, byle jak, ale dajemy radę.

Muffin Case
Gość

Jak dajecie radę, to nie jest byle jak 🙂
I myślę, że robisz dużo, bo są domy, w których zawsze leżą ciastka na stole i nikt nie kontroluje dziecka, które je jedno za drugim.

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest