fbpx

Czy restauracja powinna zapewniać alternatywy dla wegan i wegetarian?

Różne restauracje mamy na rynku. Są takie, gdzie dzieci nie są mile widziane. Mogłabym się burzyć, gdyby „bombelkowa faza” trochę za bardzo weszła mi na mózg. Ja jednak rozumiem, że niektóre miejscówki mogą być zwyczajnie niekomfortowe dla dzieciaków i będzie im lepiej z babcią, nianią czy innym opiekunem. Są knajpy, które specjalizują się w stekach. No i spoko – nie wejdę tam i nie odstawię awantury, że nie mają nic dla roślinożerców. Są też miejsca, które słyną z orientalnej kuchni. To, że wujek Janusz wychodzi z fochem z wietnamskiej knajpy, bo pho to jednak nie rosół i schaboszczak, to jest tylko jego problem.

Załóżmy jednak, że nie masz wyjątkowo konkretnie wyspecjalizowanej grupy docelowej w swojej restauracji: nie musi być to bezdzietny mięsożerca, który raz w tygodniu zamawia ramen. Nie, to może być rodzina z dziećmi, która przyjdzie do ciebie na niedzielny obiad, bo nie będzie im się chciało gotować. To może być zakochana para, która wybierze się na pierwszą randką, albo biznesowi partnerzy chcący obgadać ważne umowy przy lunchu. I w takim wypadku naprawdę warto wyjść poza utarte schematy i wprowadzić do menu jakieś pozycje wegetariańskie, a może nawet wegańskie.

Makaron to nie tylko sos bolognese. Bardzo łatwo zrobić go bez mięsa i można go zrobić dobrze.

Nie jemy mięsa od ponad 2 lat. W pewnym momencie wyzwaniem stało się wyjście we dwoje na romantyczną kolację, bo frytki, to ja sobie mogę w domu zrobić. Na szczęście wciąż można było wybrać się do większych miast (Warszawa, Łódź), w których mogłam się wprost tarzać w kartach z roślinnym menu. Dobre czasy przyszły w końcu też do mojego rodzinnego miasta i coraz mniej kelnerów i kelnerek patrzy na nas jak na dziwadła, gdy pytamy czy mają coś bez mięsa (i ryb) z dań głównych. Dumnam strasznie! Zwłaszcza, że np. w takiej Karuzeli Smaków nie tylko od dawna można zjeść coś wegetariańskiego, ostatnio puścili też specjalną ofertę dla wegan. Także podwójny szacun!

Być może ty jednak jesteś tradycjonalistą i uważasz, że obiad bez mięsa to nie obiad, co najwyżej niech klient żre suche ziemniaki. To ja ci teraz powiem, dlaczego restauracja zyska na wprowadzeniu roślinnych dań do karty. I spokojnie, nie mówimy tu o całkowitym rebrandingu, w którym jako właściciel zapuszczasz brodę, czeszesz się w koczek i serwujesz tylko kawę na mleku sojowym. Luz, możesz wciąż być sobą – fajnie jednak będzie, gdy taki biedny roślinożerca będzie mógł zjeść u ciebie coś więcej niż te niesławne frytki czy pierogi z jagodami.

Bo wegetarian i wegan jest coraz więcej

Może poza stolicą roślinna dieta wciąż może wyglądać jako nieszkodliwe dziwactwo (zdaniem tradycjonalistów), ale nie ukrywajmy: z roku na rok coraz więcej osób ogranicza produkty pochodzenia zwierzęcego lub rezygnuje z nich całkowicie. Wyobraź więc sobie, że przychodzi do ciebie cała rodzina na obiadek. Załóżmy, że ich nastoletnia córka nie je mięsa – obleci wzrokiem menu, zrezygnowana zamówi frytki i pewnie już więcej do was nie wróci. Często na organizowanych imprezach wegetarianom pozostaje tylko skubanie owoców, bo nawet sałatki zawierają mięso a ziemniaki polane są tłuszczem ze skwarkami. Akurat w tym wypadku odpowiedzialni są gospodarze wesela czy komunii, ale uwierzcie mi: da się! W przyszłym roku czeka mnie organizacja imprezy i część z naszych gości również nie je mięsa – dla mnie elastyczność firmy zapewniającej catering będzie priorytetem, gdy będę się decydowała na usługę. Sztywne: „u nas tylko mięso” od razu skreśla dostawcę.

Tarta warzywna z sosem czosnkowym

Bo zamiast tracić możesz zyskać nowych klientów

Czy mięsożercy chadzają do specjalizujących się w roślinnej kuchni knajp? Oczywiście, czasem z ciekawości, a czasem dlatego, że my z Edwinem ich tam zaciągniemy. W drugą stronę – nie bardzo. Uwierzcie nam, większość życia jedliśmy mięso i naprawdę za nim nie tęsknimy. I naprawdę nie będzie mi przeszkadzało, gdy koleżanka obok będzie sobie wsuwać schaboszczaka. Się słowem nie odezwę, serio. Chciałabym jednak móc coś zamówić, a nie tylko posępnie łykać wodę. Co ciekawe, wielu naszych znajomych chętnie z własnej woli zamienia kebab na falafel i próbuje wegetariańskiego curry zamiast tego z kurczakiem. Dodanie czegoś dla roślinożerców do menu nie sprawi, że mięsożercy uciekną od ciebie z krzykiem – za to zyskasz nowych, zadowolonych klientów.

Roślinne dania są tanie

No, dobra – nie prowadzę restauracji i nie robię hurtowych zakupów, ale widzę różnicę w cenach. Nawet biorąc pod uwagę aktualne podwyżki zrobienie dania dnia z sezonowych warzyw i np. kaszy jest bardziej ekonomiczne niż posiłki z mięsa czy ryb. Oczywiście, jeśli te ostatnie chcesz kupować świeże i dobrej jakości, no ale akurat bylejakość zawsze była tania.

Placki po węgiersku – czyli placki ziemniaczane z gulaszem warzywnym. No, kto nie lubi placków ziemniaczanych?
A na deser…tofu.. Ja zazwyczaj jem tofu na słono, ale tu było mega <3

Zauważcie, że nie skupiłam się tu na powodach etycznych i ekologicznych. Nie dlatego, że nie są ważne lub nie mają znaczenia. Zrobiłam to celowo, bo wydaje mi się, że takiego tradycyjnego właściciela restauracji, mięsarianina, bardziej przekona grubszy portfel i lepsze opinie w internecie niż cierpienie zwierząt czy dbanie o planetę. Na szczęście są miejsca, w których ludzie rozumieją również te względy i do takich właśnie należy Karuzela Smaków. To nie jest wpis sponsorowany – piszę o nich, bo ich lubię i bywam tam parę razy w miesiącu. Zazwyczaj na frytkach z batata, bo są mega i piątkowym warzywnym lunchu dnia, ale odkąd weszła wkładka do menu dla wegan, pewnie będziemy też przy innych okazjach. Jak będziecie w Piotrkowie, to zajrzyjcie koniecznie!

FB Karuzela Smaków

13
Dodaj komentarz

avatar
 
3 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
AgnieszkaSaraRenataNatasza Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Natasza
Gość
Natasza

Pozwólcie, że jeszcze raz zabiorę głos… przeglądam Onet… mój wzrok przyciąga przepis na pasztet z cukinii- opcja dla wegetarian.
Potrawa jest reklamowana jako ” prawdziwa porcja zdrowia, która może być zjadana podobnie jak zwykły pasztet – nałożona na kanapkę”.
Sprawdzam składniki- 1,5 szklanki bułki tartej!!!!
To ma być zdrowe? Marchewki, która po upieczeniu poraża wysokim indeksem glikemicznym nie będę się już czepiać- coś w końcu musi zastępować słodkości.

Typowy przykład kuchni wegetariańskiej, która nie wiadomo dlaczego tuczy. A przecież miała być taka zdrowa.
Jadam naprawdę niewielkie ilości mięsa, jestem natomiast skłonna całkowicie “odstrzelić” cukier i białą mąkę z mojego jadłospisu.

Natasza
Gość
Natasza

Znam Jadłomomię, mam o niej dobre zdanie. Kuchnia wege podparta jakąś wiedzą z zakresu biochemii, biologii. Ale nie każdy ją zna, natomiast Onet czy inne portale (nie żebym się na ten portal uwzięła) zna każdy, i ludzie akceptują bez zastanowienia często takie pseudozdrowe przepisy. BO NAPISALI, ŻE TO ZDROWE. Bycie wege jest ostatnio modne i zbawienne dla organizmu, jeśli zachowamy pewne zasady. Często zapominamy jednak, że problemem społeczeństwa jest cukier. Cukrzyca, insulinoodporność, otyłość brzuszna. Powszechna dostępność i niska cena białej mąki i cukru, ukryty cukier w gotowych wyrobach – bo słodsze się lepiej sprzedaje. Jestem na “cukrowym odwyku”, więc czasem… Czytaj więcej » / Read more

Natasza
Gość
Natasza

Zajrzałam do Jadłonomi, nieszczęsna bułka tarta jest używana głównie do wysypywania foremek. Zagęszczaczem są kasze….

Natasza
Gość
Natasza

Miałam to na myśli, ze w Jadłonomii owa bułka jest wykorzystywana w ilości odpowiedniej dla zdrowej i uczciwej kuchni wegańskiej. Nieumiejętnie stworzoną wegańską kuchnią można sobie “strzelić w zdrowotne kolanko” i iść w stronę nadmiernego spożycia węglowodanów. Jeśli chodzi o etykę to dla mnie oznacza nie tylko rezygnację z mięsa, ale też, jak już pisałam, zadowalanie się “odpadami” typu podroby, nóżki, zamiast pożądać coraz to nowych polędwiczek, schabików, co powoduje zabijanie kolejnych zwierząt. A także unikania marnowania i wyrzucania jedzenia… roślinnego też. Bo ziemia to nie perpetuum mobile. Dla mnie takie ograniczanie się – zdrowy, logiczny minimalizm jest i etyczne… Czytaj więcej » / Read more

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Witaj Nataszo , co prawda napisałam merytorycznie odnośnie wg mnie ciekawego artykułu Sary na fb ale czytając Twoją treść w którą włączasz jeszcze biblię….. , to ja napiszę krótko…. Ofiary ze zwierząt których oczekiwał biblijny Bóg Jahwe / Jehowa – to jest dopiero marnotrastwo i okrutność! Całopalenie lub ofiara całopalenia (hebr. עלה, trb. ‘ola, stgr. ὁλόκαυστος, trb. holokaustos, łac. holocaustum) – ofiara składana bóstwu, całkowicie trawiona przez ogień. Były też ofiary biesiadne gdzie spożywano mięso. W biblii nie ma dla mnie takich pojęć jak etyka czy moralnośc- wszak Hitler umywa się, “nie dorasta do pięt” takiemu biblijnemu dyktatorowi , ludobójcy… Czytaj więcej » / Read more

Agnieszka
Gość
Agnieszka

P.S. Od czasu do czasu też uwielbiam zjeść coś niezdrowego ale w chorej dla mnie miłości nie dałabym rady tkwić ułamka sekundy….. – i w takim układzie żadne zdrowe odżywianie nie pomoże…..

Natasza
Gość
Natasza

Ze smutkiem stwierdzam, że umiejętność czytania ze zrozumieniem spada z roku na rok w naszym społeczeństwie. Po prostu, jak zabijesz kuraka to do końca zjedz i nie wybrzydzaj ze nie ma 4 nóg i ma aż dwa skrzydła. A wcześniej zapewnij mu godziwe warunki, zanim go ukatrupisz, miej szacunek do życia. Naprawdę nic nie poradzę, że ktoś nerwowo reaguje na słowo Biblia. Ja też miałam bardzo bolesny incydent sekciarski we wczesnej młodości. W dosyć spoko kościele (kościół wolnych chrześcijan) dorwał się do władzy ktoś bardzo toksyczny, diaboliczny wręcz i poranił wielu ludzi. Miałam nie poruszać tego tematu na tym forum.… Czytaj więcej » / Read more

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Nataszo piszesz: “Ze smutkiem stwierdzam, że umiejętność czytania ze zrozumieniem spada z roku na rok w naszym społeczeństwie”. Wklejam moją merytoryczną wypowiedź udzieloną wcześniej na fb do artykułu Sary. Z zaciekawieniem przeczytałam artykuł Saro 👍 i jako rzadko jedząca mięso (wolę jednak ryby i skorupiaki) sama mam opór w restauracjach… bo wydaje mi się, że jednak serwowane są mięsa gorszej jakości (raczej nie z wiejskiego chowu) 🙂 Sara odpowiada na mój komentarz: “Ano właśnie, kolejny powód :)” Bez urazy Nataszo , ale uważam, że to Ty zapedzilas się w swojej wypowiedzi…. poza tym to moja sprawa i mój wybór jakie… Czytaj więcej » / Read more

Renata
Gość
Renata

Fajny artykuł na temat jedzenia roślin. Osobiście staram się jeść ich sporo. Z uwagi na fakt że w mojej rodzinie często występują choroby układu pokarmowego staram się ograniczyć spożycie mięsa. Bardzo lubię próbowac różne smaki. Jadłam już potrawy kuchni gruzińskiej,tajskiej, ,chińskiej, włoskiej. Nie przepadam za potrawami z niektórymi dodatkami np. bób, oliwki. Żeby stwierdzić że czegoś nie lubię muszę najpierw tego spróbować.

Natasza
Gość
Natasza

“Wszystko mi wolno, ale ja nie dam się niczym zniewolić”. Mogę być wege, bo smakuje mi ta kuchnia, ale nie muszę, nie będę robić sobie z tego religii. Ograniczam mięso, ale czasami jadam, mój organizm znosi je lepiej niż nabiał. Weganizm nie jest dla amatorów ani dla chcących przede wszystkim oszczędzać, źle dobraną dietą można sobie zaszkodzić albo się utuczyć. Szczytem ignorancji jest dla mnie myślenie, że niejedzenie mięsa jest z biedy… już przysłowiowe… “to ja pani ziemniaki przynajmniej sosikiem poleję…” Lubię eksperymentować z tradycyjną, chłopską kuchnią… nie chodzi tu o stereotypowy wiejski obiad “na bogato” pt kura, rosół. mnóstwo… Czytaj więcej » / Read more

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest